P. 1
w w w . p o l

w w w . p o l

|Views: 622|Likes:
Publicado porENAK9000

More info:

Published by: ENAK9000 on Feb 02, 2010
Direitos Autorais:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

10/26/2012

pdf

text

original

w w w . p o l s k a - z b r o j n a .

p l T Y G O D N I K

Piękne dwudziestoletnie strona 8

Ambicje pod kontrolą strona 16

NR 31 (653) 2 sierpnia 2009

Cena 3 zł (w tym 7% VAT)

INDEKS 337 374

ISSN 0867-4523

A jeśli

ktoś nie chce się ścigać?
strona 37

SYSTEM SZYBKOZŁĄCZA SERPA
Teraz w łatwy sposób możesz zamontować szybkozłącze na każdej kaburze SERPA. Od platformy udowej po platformę mocowaną na kamizelkach, system szybkozłącza pozwala na sprawne przełożenie kabury SERPA pomiędzy wszystkimi platformami systemu SERPA. Dzięki temu prostemu systemowi natychmiast możesz dostosować układ swojego wyposażenia do wymagań danej sytuacji, co odgrywa istotną rolę w trakcie np. misji, gdzie w szybko zmieniającym się otoczeniu, komfortowy dostęp do osprzętu odgrywa ogromną rolę. System pozwala na skokowe dostosowanie kąta mocowania kabury w pełnym zakresie 360°, a także, w nowej wersji, częściową płynną regulację przez śruby mocujące. Szybkozłącze podobnie jak same kabury BlackHawka wykonane jest z kompozytu włókna węglowego, który to jest jednym z najbardziej zaawansowanych i wytrzymałych materiałów stosowanych do produkcji tego typu elementów. Budowa kabury pozwala na szybkie wyjęcie jak i ponowne umieszczenie broni w kaburze. Automatycznie blokuje pistolet natychmiast po włożeniu. Fakt całkowicie ukrytego spustu daje dodatkowe bezpieczeństwo. Kabura wyposażona jest w system SERPA zabezpieczający broń w kaburze (w celu wyjęcia broni należy nacisnąć przycisk blokady). Dokonując zakupu tak istotnego wyposażenia bojowego, nie mamy dylematu, jaki rodzaj kabury kupić, czy z uchwytem na pasek czy z płetwą, czy z montażem na system MOLLE. Blackhawk daje możliwość zastosowania systemu szybkozłącza zezwalającego na montaż kabury w dowolnej konfiguracji. Szybka i solidna kabura BlackHawk SERPA wraz z szybkozłączami, opatentowaną uprzężą i platformami systemu SERPA to funkcjonalność i jakości wykonania nieporównywalna z żadną inna kaburą na naszym rynku. Pozwalamy Tobie samemu decydować, jakiej opcji chcesz używać dając równocześnie pewność komfortu i bezpieczeństwa w użytkowaniu.

dni w tygodniu
Oficjalny dystrybutor na Polskę produktów

S.T.R.I.K.E. PLATFORM TACTICAL PLATFORM FAMALE OD CONCEALMENT BELT LOOP MOD-U-LOK SHOULDER HARNESS

DUTY JACKET SLOT

DUTY HIGH RIDE

CONCEALMENT PLATFORM

Sklep Warszawa – Al. Dzieci Polskich 65 A, tel. (0-22) 517 34 90, fax (0-22) 517 34 93

www.sharg.pl

J A S N O W I Z O R

MIŃSK, LIPIEC 2009 ROK

I D E O L O

Zwischen-Europa
Droga do Waszyngtonu prowadzi przez Brukselę.

MAREK SARJUSZ-WOLSKI

K

iedy w 1949 roku ZSRR przełamał amerykański monopol na broń jądrową, a rok później w Korei Północnej wybuchła wojna (sukcesy Kim Ir Sen zawdzięczał także polskim czołgom T-34, produkowanym w kraju od 1949 roku), podnosząca się z gruzów Europa naprawdę zaczęła się bać. Przyspieszono starania o utworzenie zachodnioeuropejskiej armii. I choć to premier Francji René Pleven 24 października 1950 roku ogłosił w Zgromadzeniu Narodowym Republiki Francuskiej rozwinięty plan utworzenia Europejskiej Wspólnoty Obronnej (EWO), sami Francuzi ów ambitny plan pogrzebali. Właśnie francuskie Zgromadzenie Narodowe po burzliwej debacie, 30 sierpnia 1954 roku odrzuciło z trudem wynegocjowany traktat paryski, decydujący o powołaniu EWO. A projekt przewidywał rozwiązanie armii narodowych i wielonarodowe zorganizowanie wszystkich związków taktycznych od batalionu wzwyż. Plan zakładał także utworzenie europejskiego ministerstwa obrony ze wspólnotowym sztabem generalnym, który gwarantowałby skuteczną kontrolę nad siłami niemieckimi. Ciągle obawiano się bowiem Niemiec, choć bez ich potencjału europejska armia nie miała prawa istnieć. Europejskie siły zbrojne z niemieckim udziałem miały zatem jednocześnie zablokować odbudowę ich samodzielnej armii, dzięki rozproszeniu przy-

szłych niemieckich oddziałów pod gwiaździstym sztandarem. Sprytny to był plan. Oczywiście, na czele zjednoczonej armii mógł stanąć tylko francuski dowódca (marszałek Alphonse Juin). Skoro miało nie być armii niemieckiej, nie byłoby jednak także francuskiej. Generał Charles de Gaulle uważał tymczasem, że Francja obarczona jest dziejową koniecznością odgrywania mocarstwowej roli. Pytany, jak zamierza rozwiązać problem Niemiec, jeśli takowy znów się pojawi, odpowiadał z niezmiennym tupetem: „Par la guerre, monsieur! Par la guerre!”. Największym sojusznikiem Francji był… ZSRR i zachodnioeuropejskie partie komunistyczne. Kreml lamentował nad ogromnym niebezpieczeństwem grożącym Europie ze strony zremilitaryzowanych Niemiec i ryzykiem utraty przez Francję armii narodowej, niezbędnego czynnika statusu mocarstwowego. Po fiasku projektu Nikita Siergiejewicz Chruszczow mógł odetchnąć z ulgą, lecz Francuzi czuli się, jak po nadużyciu „nerwowego wina” Beaujolais nouveau. Dlatego w 1955 roku doprowadzili do powstania innej organizacji zbiorowej samoobrony – Unii Zachodnioeuropejskiej. UZE nie miała jednak funkcji operacyjnych, więc nie odegrała żadnej roli, stając się niezobowiązującym forum wymiany sprawozdań i poglądów. Dlaczego powracam do tej zamierzchłej przeszłości? Bo wciąż nie daje mi spokoju list podpi-

sany między innymi przez Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego i Vaclava Havla do Baracka Obamy, w którym zaapelowano, by Ameryka nie zapomniała o Europie oraz prowadziła zdecydowaną i opartą na wartościach politykę wobec Rosji. Według „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, historyczną traumą państw środkowej i wschodniej Europy jest to, że wylądują w europejskiej próżni politycznej („Zwischen-Europa”). Często oznaczało to, że ponad ich głowami kraje zachodnioeuropejskie szukały porozumienia ze Związkiem Sowieckim i Rosją. Według niemieckiego publicysty, wzmocnienie Unii Europejskiej jako transatlantyckiego partnera jest najlepszym sposobem na zakorzenienie Ameryki w Europie. Podzielam to stanowisko. Także dlatego, że Francuzi nie muszą się już obawiać ani hegemonii Niemców (to najbardziej pacyfistyczny naród w Europie), ani Amerykanów (Francja wróciła do struktur wojskowych NATO). Historia dowodzi tedy, że sama Europa lepiej wychodzi, kiedy opiera się na wartościach, niż gdy wdaje się w wielopiętrowe gry interesów. Zamiast więc przypominać Amerykanom o wartościach, które rzekomo zagubili, zacznijmy od nas samych, a dopiero potem rozmawiajmy z Obamą jak partnerzy. Jeżeli tego nie zrobimy, US Army znów będzie musiała ratować Europejczyków. Jak to wiele razy bywało. Ostatnio – na Bałkanach. 

FOT. TOMASZ SZULEJKO

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

3

K R Ó T K A

S E R I A
ARMIA 8 | MICHAŁ FISZER, JERZY GRUSZCZYŃSKI Piękne dwudziestoletnie 16 | MAREK PIELACH Ambicje pod kontrolą 20 | TOMASZ SZULEJKO Przepustka na autostradę 24 | BOGUSŁAW POLITOWSKI Bez przymusu służby 26 | PIOTR LASKOWSKI Wojenne zakłócenia 28 | BOGUSŁAW POLITOWSKI Most za siedem tysięcy 30 | TOMASZ GOS Bezmyślność nad Bałtykiem 34 | MAGDALENA GOLISZEK Ostry dyżur 36 | BOGUSŁAW PACEK Obrona Akademii Narodowej BEZPIECZEŃSTWO 37 | MAREK SARJUSZ-WOLSKI, TOMASZ SZULEJKO A jeśli ktoś nie chce się ścigać? 39 | LEONID MALCEW Niezawodny element bezpieczeństwa 45 | MARCIN KACZMARSKI Wyjątek czy reguła? 46 | TADEUSZ WRÓBEL Siły ukierunkowane 48 | ANDRZEJ JONAS Czarne i białe 49 | ROBERT CZULDA Nowe rozdanie 50 | PAWEŁ HENSKI Lżej, celniej i dalej 54 | ROMAN KUŹNIAR Banalizacja dramatu HORYZONTY 55 | AARON WELMAN Rycerz kontra samuraj 58 | ZDZISŁAW NAJDER Don Kichot 59 | ROBERT CZULDA Brytyjskie Archiwum X 62 | TOMASZ SZULEJKO Polskie Detling 66 | MAREK PRZYBYLIK Wakacyjny Richelieu

MAREK PIELACH

Ambicje pod kontrolą

16

Z PAWŁEM SOLOCHEM o tym, dlaczego obrona cywilna znowu powinna być w rękach cywilów, rozmawia Marek Pielach

AARON WELMAN

Rycerz kontra samuraj 55
Czy można sobie wyobrazić coś bardziej porywającego niż POJEDYNEK między samurajem a rycerzem?

DYREKTOR REDAKCJI WOJSKOWEJ REDAKTOR NACZELNY Marek Sarjusz-Wolski, tel.: +4822 684 53 65, 684 56 85, faks: 684 55 03; CA MON 845 365, 845 685, faks: 845 503; sekretariat@redakcjawojskowa.pl Al. Jerozolimskie 97, 00-909 Warszawa ZASTĘPCA DYREKTORA REDAKCJI WOJSKOWEJ SEKRETARZ REDAKCJI „POLSKI ZBROJNEJ” Wojciech Kiss-Orski, tel.: +4822 684 02 22, CA MON 840 222; wko@redakcjawojskowa.pl ZASTĘPCA DYREKTORA REDAKCJI WOJSKOWEJ ppłk Lech Mleczko „Kwartalnik Bellona”, przeglądy rodzajów sił zbrojnych, lech.mleczko@redakcjawojskowa.pl, tel.: +4822 684 56 85; REDAKTORZY PROWADZĄCY Katarzyna Pietraszek, tel.: +4822 684 02 27, CA MON 840 227; Joanna Rochowicz

tel.: +4822 684 52 30, CA MON 845 230; Aneta Wiśniewska, tel.: +4822 684 52 13, CA MON 845 213; polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl KIEROWNICY DZIAŁÓW Anna Dąbrowska, ppłk Artur Goławski, Tadeusz Wróbel, tel.: +4822 684 03 55, CA MON 840 355; PUBLICYŚCI WARSZAWA: Piotr Bernabiuk, Paulina Glińska, Marek Pielach, Roman Przeciszewski, Małgorzata Schwarzgruber, Aaron Welman, tel.: +4822 684 52 44, CA MON 845 244; tel.: +4822 684 52 29, CA MON 845 229; BYDGOSZCZ: Krzysztof Wilewski, tel.: +4852 378 25 90, CA MON 415 200; GDYNIA: Tomasz Gos, tel.: +4858 626 24 13, CA MON 262 413; KRAKÓW: Magdalena Kowalska-Sendek, Jacek Szustakowski, tel.: +4812 455 17 80, CA MON 131 780; POZNAŃ: Piotr Laskowski, CA MON 572 446, mjr Tomasz Szulejko, tel.: +4861 857 52 40, CA MON 572 240; WROCŁAW: Bogusław Politowski, tel.: +4871 765 38 53, CA MON 653 853;

FOTOREPORTER Jarosław Wiśniewski, tel.: +4822 684 52 29, CA MON 845 229; WSPÓŁPRACOWNICY Norbert Bączyk, Robert Czulda, Andrzej Fąfara, Krzysztof Głowacki, Janusz Grochowski, Paweł Henski, Mariusz Jędrzejko, Andrzej Jonas, Marcin Kaczmarski, Włodzimierz Kaleta, Roman Kuźniar, Damian Markowski, Marek Orzechowski, Bogusław Pacek, Marek Przybylik, Henryk Suchar DZIAŁ GRAFICZNY tel.: +4822 684 51 70, CA MON 845 170; Marcin Dmowski (kierownik), Paweł Kępka, Monika Klekociuk, Andrzej Witkowski OPRACOWANIE STYLISTYCZNE tel.: +4822 684 55 02, CA MON 845 502; Renata Gromska (kierownik), Małgorzata Mielcarz, Aleksandra Ogłoza BIURO REKLAMY I MARKETINGU Adam Niemczak (kierownik), Anita Kwaterowska (tłumacz), Małgorzata Szustkowska, tel. +4822 684 53 87, 684 51 80, 684 55 03, faks: +4822 CA MON 845 387; reklama@redakcjawojskowa.pl

ZDJĘCIE NA OKŁADCE Studio Iwona/ ISW

Redaktor wydania ANETA WIŚNIEWSKA PRENUMERATA: RUCH SA, KOLPORTER SA, Garmond PRESS, GLM. Informacja: +4822 684 04 00 KOLPORTAŻ I REKLAMACJE Bellona SA, tel.: +4822 457 04 37, 6879 041, CA MON 879 041 DRUK Drukarnia Wydawnicza „Trans-Druk”, Golina Numer zamknięto: 27.07.2009 r.

Treść zamieszczanych materiałów nie zawsze odzwierciedla stanowisko redakcji. Tekstów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie prawo do skrótów.

4

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

M E L D U N E K
F L E S Z
W O J S K A L Ą D O W E

Nowe „M”
MIĘDZYRZECZ. 20 lipca w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej dwunastu żołnierskim rodzinom przekazano klucze do mieszkań w nowo wybudowanym wielorodzinnym bloku przy ulicy Malczewskiego 1. Mieszkańcy od razu mogli podpisać umowy z przedstawicielami firm oferujących wszelkiego rodzaju usługi medialne, takie jak dostarczanie wody czy wywóz nieczystości.

Kandydaci dopisali
Wyższe szkoły oficerskie i akademie wojskowe nie miały kłopotu z wypełnieniem limitów tegorocznego naboru na stacjonarne studia mundurowe.

FOT. SYLWIA GUZOWSKA

Egzaminy
TORUŃ. Sprawdzian z przygotowania elewów do pełnienia zawodowej służby wojskowej przeprowadzono w Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych 14–17 lipca. Uczestnicy kursu artylerii i uzbrojenia (93 osoby) po jedenastu miesiącach nauki zdawali egzaminy ze: szkolenia strzeleckiego, zabezpieczenia bojowego, regulaminów, metodyki, wychowania fizycznego i szkolenia specjalistycznego. 7 sierpnia elewów czeka uroczysta promocja na pierwszy stopień podoficerski. 

P

odchorążymi słuchaczami pierwszego roku zostaną 533 osoby. Największe grono przyszłych podporuczników zacznie naukę w Wojskowej Akademii Technicznej – 210, przy tym liczba kandydatów w stosunku do roku ubiegłego wzrosła tu o 100 procent, a na budownictwie przypadło ponad 19 kandydatów na jedno miejsce, co było rekordem na wszystkich kierunkach oferowanych przez WAT. Ogółem o indeksy rywalizowało w stolicy 1330 kandydatów (w tym 217 kobiet). Komisje rekrutacyjne Wojskowej Akademii Technicznej zakwalifikowały też 2352 osoby na cywilne studia stacjonarne spośród 4444 kandydatów, przy limicie 1300 miejsc, przewidując, że wielu z nich zdecyduje się studiować

gdzie indziej (młodzież składa do- ło się 640 osób, ale do egzaminów kumenty do kilku szkół). przystąpiło 240. Pozostali zainterePodchorążymi WSO Wojsk Lą- sowani nie zgłosili się na egzamin, dowych zostanie 140 maturzystów, nie przeszli pozytywnie badań lew tym 32 kobiety. Studiami we karskich lub nie zdali egzaminu wrocławskiej szkole interesowadojrzałości. Wśród zakwalifikoło się 1302 kandydatów, na wanych na studia lotnicze egzaminy wstępne staw Dęblinie jest 15 kobiet. Największe grono przyszłych wiło się 540, ale objęto Najmniej podchorąpodporuczników nimi 503, w tym 71 żych tradycyjnie zasila zacznie naukę w Wojkobiet. Słuchaczami Akademię Marynarki skowej Akademii studium oficerskiego Wojennej – w tym roku Technicznej. przy WSOWL chciało resort obrony „zamówił” zostać 4060 osób, w tym indeksy dla 45 studentów 955 kobiet. Do egzaminów przywojskowych, a ubiegało się o nie stąpiło 1563 kandydatów, a dostało 310 kandydatów. Nowo przyjęci się 122, czyli co dwunasty spośród odbędą studia pięcioletnie, najzainteresowanych. pierw trzyletnie licencjackie, późDo WSO Sił Powietrznych pla- niej dwuletnie uzupełniające maginuje się przyjąć 138 osób, w tym sterskie. Od przyszłego roku do zo95 na kierunek pilotażu. O indeksy stania podporucznikiem wystarczy „Szkoły Orląt” (na zdjęciu) ubiega- już licencjat. (BP)  że system uwzględni zgłaszane przez kadrowców potrzeby i zmiany wprowadzone w ostatnim czasie w przepisach pragmatycznych. System Kadra pomyślany jest jako rozwiązanie przejściowe – jego zasoby posłużą do zbudowania „zintegrowanego wieloszczeblowego systemu informatycznego logistyki, finansów i kadr resortu obrony narodowej”, przewidzianego w strategii informatyzacji MON na lata 2008–2012. Ten docelowy system ma zapewniać kompleksowe zarządzanie zasobami osobowymi resortu: żołnierzami i pracownikami. (AG) 

F L E S Z

M A R Y N A R K A

Rocznica

W O J E N N A

Kadra w komputerze

C

entrum Informatyki i Łączności Obrony Narodowej pod nadzorem Departamentu Informatyki i Telekomunikacji MON – jako gestora systemów informatycznych – przygotowuje prototyp systemu Kadra. Wersja próbna projektu trafiła do testowania w Departamencie Kadr. Nowy system ma pomóc w pracy organom personalnym przez zbieranie i udostępnianie danych o żołnierzach zawodowych, etatach, kartach opisu stanowisk i modelach przebiegu służby, z zachowaniem odpowiedniego pozio-

mu niejawności danych. Dane te będą przetwarzane jedynie w wybranych instytucjach centralnych i ewentualnie w jednostkach niższego szczebla, których specyfika wymaga lepszego zabezpieczenia danych osobowych. Kadra zastąpi wdrożoną ponad dekadę temu rodzinę systemów Spirala-Kx i zapewni wymianę danych z innymi używanymi w resorcie systemami: Etat i Spirala-Zint. Jak nam wyjaśniono, powstaje ona przy pomocy własnych sił wojska. Przedstawiciele DIiT zapewniają,

GDYNIA. 15 lipca 1920 roku do lotu nad Bałtykiem wystartował pierwszy wodnosamolot z banderą Marynarki Wojennej na burcie. Od tej pory lotnicy morscy stale towarzyszą flocie. W 89. rocznicę istnienia kadra i pracownicy wojska Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej spotkali się na zbiórce z udziałem wiceadmirała Macieja Węglewskiego. Dowódca brygady komandor pilot Stanisław Ciołek odczytał okolicznościowy rozkaz. Zasłużonych żołnierzy, pracowników wojska i weteranów uhonorowano odznakami pamiątkowymi oraz medalami Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

5

M E L D U N E K

Afera kodowa
D
waj oficerowie zostali skazani za udział w aferze związanej z wojskowym systemem inwentaryzacji”, poinformował ,,Polskę Zbrojną” pułkownik Mikołaj Przybył, zastępca Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Poznaniu do spraw przestępczości zorganizowanej. Za niedopełnienie obowiązków służbowych Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał 21 lipca wyznaczonego do pełnienia obowiązków dowódcy podpułkownika rezerwy Jana B. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, karę grzywny oraz obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej jego działaniem. Główny księgowy jednostki major Paweł D. został skazany na karę ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania pracy na rzecz jednostki wojskowej, a 15 procent jego uposażenia zostanie przekazane na wskazany przez sąd cel społeczny. Obaj skazani przyznali się do winy i skorzystali z możliwości dobrowolnego poddania się karze. „Niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej polegało na braku kontroli rzetelności dokumentów, naruszaniu procedury przetargowej i przepisów ustawy o finansach publicznych. Oskarżeni nie reagowali także na sygnały o wadliwości systemu kodów kreskowych i pomimo jego nieprawidłowego działania podpisywali kolejne umowy na wdrażanie nowego systemu inwentaryzacji”, tłumaczył pułkownik Przybył. Sprawa dotyczy wprowadzenia do wyposażenia naszej armii systemu inwentaryzacji i ewidencji materiałowej wykorzystującego kody kreskowe. Według prokuratury podczas jego wprowadzania naruszono ustawę o zamówieniach publicznych oraz ustawę o finansach publicznych. Ze wstępnych szacunków wynika, że wojsko poniosło straty w wysokości 750 tysięcy złotych. W tej sprawie wydział do spraw przestępczości zorganizowanej WPO w Poznaniu kontynuuje postępowanie przygotowawcze. (TS) 

SELEKCJA

Dwunasty raz
TEGOROCZNĄ IMPREZĘ 18 lipca rozpoczęła zbiórka w Pomorskim Muzeum Wojskowym w Bydgoszczy. Była ona jednocześnie spotkaniem po latach byłych żołnierzy 56 Kompanii Specjalnej. Do preselekcji na stadionie „Zawiszy” stanęło ponad 200 osób. Do dwunastej edycji Selekcji zakwalifikowało się 60 najmocniejszych, lecz pierwszy dzień współzawodnictwa na terenie Drawska Pomorskiego przetrwało tylko 30. Przez następne cztery dni na poligonie drawskim pozostali wykonywali zadania przygotowane przez organizatorów. Były to: wspinaczka, pływanie, przeprawy przez bagna. Selekcję ukończyło dziewięć osób, w tym jedna kobieta. (JW) 

Zarabianie żołnierzy

Emerytury za 45 procent
W resorcie obrony nie ma jeszcze gotowych założeń do projektu zmiany ustawy o emeryturach.

J

eśli żołnierz spełni określone warunki, będzie mógł podjąć pracę zarobkową lub zacząć prowadzić działalność gospodarczą. Projekt rozporządzenia ministra obrony narodowej z 7 lipca w tej sprawie ma zastąpić rozporządzenie z 28 lutego 2008 roku. Nowe przepisy zakładają, że żołnierz będzie mógł podjąć pracę zarobkową lub prowadzić działalność gospodarczą, jeżeli nie będzie to kolidowało z wykonywaniem przez niego zadań służbowych. Wniosek w sprawie zezwolenia będzie trzeba złożyć do dowódcy jednostki wojskowej, a zezwolenie będzie wydawane w formie decyzji. Ten, kto uzyska pozwolenie na pracę lub prowadzenie działalności, będzie musiał powiadomić na piśmie dowódcę jednostki o każdej zmianie – jeśli nie podejmie pracy lub działalności gospodarczej, jeśli ją przerwie, zakończy, a także zawiesi lub wznowi. (PG) 

J

ak się dowiedzieliśmy, „formalnie założenia te nadal powstają”. Minister obrony Bogdan Klich zapozna się z nimi na początku sierpnia, a w połowie września sprawa będzie prawdopodobnie przedmiotem obrad kierownictwa resortu obrony. Żołnierze nie powinni się niepokoić. Wciąż obowiązuje wytyczna ministra Klicha – której dał on ponownie wyraz w komentarzu dla „Gazety Wyborczej” – że wojskowa ustawa emerytalna ma odzwierciedlać rozwiązania przyjęte w projekcie reformy systemu emerytalnego dla funkcjonariuszy służb podlegających Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jeśli zatem nic się nie zmieni, żołnierze – tak jak policjanci czy strażnicy więzienni – nabywaliby podstawowe uprawnienia emery-

talne po 20 latach służby. Przysługiwałoby im wtedy świadczenie w wysokości 45 procent ostatnio otrzymywanego uposażenia wraz z dodatkami stałymi lub średniej wyliczonej z ostatnich 12 miesięcy

Zmiany ustawodawcze uwzględnią zachowanie praw nabytych przez żołnierzy pozostających w służbie w momencie wejścia w życie planowanych przepisów
służby. Za każdy dodatkowy rok jej pełnienia podstawa wymiaru świadczenia wzrastałaby o trzy procent. Dziś parametry emerytalne są następujące – minimum 15 lat wysługi i podstawa wymiaru

świadczenia 40 procent przyrastająca o 2,6 procent za każdy dodatkowy rok służby. Minister Klich potwierdza, że zmiany ustawodawcze uwzględnią zachowanie praw nabytych przez żołnierzy pozostających w służbie w momencie wejścia w życie planowanych przepisów. Dziś nie można mieć pewności, kiedy to nastąpi. Szef MON obiecał, że dopiero po zakończeniu profesjonalizacji sił zbrojnych (czyli po 2010 roku) i rok po wdrożeniu reformy emerytalnej w służbach MSWiA. Obecnie w bratnim resorcie nie wyklucza się, że reforma emerytur funkcjonariuszy będzie obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku, bo szybciej nie da się jej przygotować. Zatem nie jest wykluczone, że nowe przepisy obejmą żołnierzy, którzy zaczną służbę po 1 stycznia 2012 roku. Jest zatem czas na sprawne przygotowanie nowych reguł emerytalno-rentowych. (AG) 

6

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

F L E S Z

M A R Y N A R K A

W O J E N N A

Ćwiczenia
ZATOKA GDAŃSKA. Zakończyły się dwudniowe manewry, w których uczestniczyły dwa okręty podwodne, okręt ratowniczy, jednostki zabezpieczenia oraz śmigłowiec zwalczania okrętów podwodnych Kaman SH-2G. Egzaminacyjne ćwiczenia bojowe miały zweryfikować umiejętności dowodzonej przez komandora podporucznika Arkadiusza Teskę załogi ORP „Sęp” (okręt podwodny typu Kobben) w atakowaniu celów nawodnych. Nad przebiegiem egzaminu czuwał dowódca Dywizjonu Okrętów Podwodnych komandor Andrzej Ogrodnik. 

F L E S Z
S I Ł Y

P O W I E T R Z N E

FOT. JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

Rekonesans
POWIDZ. Przed polsko-amerykańskimi ćwiczeniami z udziałem amerykańskich C130 na rekonesans przybyła delegacja z 37th Airlift Squadron. Gości na lotnisku w Powidzu powitali szef szkolenia 3 Skrzydła Lotnictwa Transportowego pułkownik pilot Michał Erdmański, zastępca dowódcy 33 Bazy Lotniczej podpułkownik Andrzej Górnicki oraz zastępca dowódcy 14 Eskadry Lotnictwa Transportowego major pilot Cezary Zdebski. Podczas spotkania pułkownik Erdmański przedstawił możliwości współpracy jednostek 3 SLTr. 

Zredukowane Bryzy

N

ie dwanaście, tylko osiem samolotów M-28B/PT, wszystkie w wersji transportowo-pasażerskiej z awioniką klasy Glass Cockpit, kupi w latach 2010–2013 resort obrony dla Sił Powietrznych.
FOT. NORBERT BĄCZYK

Bogdan Klich w odpowiedzi na zapytanie posła Ludwika Dorna ujawnił szczegóły aneksu do umowy na zakup Bryz, sporządzonego 9 czerwca. Na jego podstawie zmniejszono wielkość zamówienia w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu, w tym także liczbę samolotów, które mają być skonfigurowane według wymagań technicznych uzgodnionych w grudniu 2008 roku, z jedną różnicą. Resort zrezygnował z zamówienia zintegrowanego systemu obrony biernej

dla tych maszyn, co „nie wyklucza możliwości ich wyposażenia w taki system w przyszłości”. Po zmianie zamówienia wartość kontraktu zmniejszyła się z 635 do 399 milionów złotych. Z tej kwoty 81 procent pochłonie zakup samolotów. Reszta, około 75 milionów, będzie między innymi opłatą za dostawę kompleksowego symulatora lotu, aparatury kontrolno-pomiarowej i dokumentacji eksploatacyjnej. Nowe Bryzy mają być używane głównie do zaawansowanego szkolenia pilotów lotnictwa transportowego na terenie kraju, pod kątem przygotowania załóg do lotów na samolotach typu C-295M i C-17 Globemaster oraz samolotów przeznaczonych do przewozu VIP. Pozwoli to zarazem zwiększyć możliwości obsługiwania przez C-295M polskich kontyngentów wojskowych. W takim układzie starsze typy M-28 (w tym An-28) posłużą do szkolenia załóg samolotów C-130E, które nie mają awioniki cyfrowej. (GOŁ) 

Ranni w Afganistanie

W

Afganistanie rannych zostało kolejnych dwóch polskich żołnierzy. W poniedziałek 27 lipca o godzinie 17.10 czasu polskiego rebelianci ostrzelali bazę Warrior. W wyniku ataku ranny w głowę i nogi został jeden z żołnierzy. Jego stan lekarze określają jako ciężki, ale stabilny. Polak przeszedł już operację w Ghazni. Drugi z polskich żołnierzy został trafiony odłamkami w nogi. Jest w dobrym stanie, lekarze udzielili mu niezbędnej pomocy. Planowany jest transport rannych do szpitala w Bagram. Natomiast 25 lipca podczas patrolu, 21 kilometrów od Ghazni, pod polskim Rosomakiem zdetonowano ładunek wybuchowy. Żołnierze zostali także ostrzelani. Doszło do wymiany ognia. Ranny został kierowca wozu, starszy szeregowy Mariusz M., u którego stwierdzono złamanie obu podudzi. Lekarze określają jego stan jako stabilny. (AG) 

F L E S Z

Ż A N D A R M E R I A

W O J S K O W A

O bezpieczeństwie
TERLICZKA. Rzeszowscy żandarmi wraz z funkcjonariuszami Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie zorganizowali 19 lipca 2009 roku akcję „Bezpieczny wypoczynek dzieci i młodzieży”. Zaprezentowano sprzęt i wyposażenie Placówki ŻW w Rzeszowie. Przeprowadzono również pogadankę o bezpieczeństwie w trakcie letniego wypoczynku oraz turniej, podczas którego sprawdzono znajomość podstawowych zasad przepisów prawa o ruchu drogowym. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

7

P E R Y S K O P
MICHAŁ FISZER zajmuje się tematyką lotniczą JERZY GRUSZCZYŃSKI zajmuje się tematyką lotniczą

dwudziestole
Obchodzimy dwudziestą rocznicę eksploatowania w Polsce MiG-29. Czy warto modernizować polskie myśliwce?
8
POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

Piękne

ARMIA

ARMIA

ARMIA
Z
32 W SŁUŻBIE

Redaktor działu ARTUR GOŁAWSKI

e względu na współczesne realia wielozadaniowe samoloty bojowe, dysponujące olbrzymimi możliwościami, ale jednocześnie bardzo kosztowne, muszą pozostawać w służbie niekiedy czterdzieści lat lub nawet dłużej. I dlatego ich stopniowe doposażenie oraz głęboka modernizacja, przeprowadzana najczęściej w połowie planowanego okresu użycia, są już normą. Taki proces doczekał się nawet angielskojęzycznego określenia Mid-Life Upgrade (MLU) – powiększenie możliwości bojowych w środkowym okresie eksploatacji. Pierwszych siedem samolotów weszło do służby w 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa” na przełomie lipca i sierpnia 1989 roku, a do końca roku dostarczono pięć kolejnych. Ogółem Polska kupiła dwanaście egzemplarzy bezpośrednio u producenta (dziewięć samolotów MiG-29 i trzy MiG-29UB), dziesięć od Czechów po wymianie na jedenaście śmigłowców W-3 Sokół (dziewięć MiG-29 i jeden MiG-29UB), dwadzieścia dwa otrzymała w darze od rządu RFN, z zapasów broni pozostawionych po NRD (osiemnaście MiG-29 i cztery MiG-29UB). Obecnie w służbie pozostają trzydzieści dwa samoloty, w tym dwadzieścia pięć egzemplarzy MiG-29 i siedem MiG-29UB, rozdzielone po szesnaście między 1 Eskadrę Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim i 41 Eskadrę Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Planuje się, że owe trzydzieści dwie maszyny pozostaną w służbie do 2025 roku. Oczywiście muszą one przejść remonty połączone z wydłużeniem resursu. Pierwotnie producent określił ich zdatność do użycia na 2 tysiące godzin lotu i dwadzieścia pięć lat eksploatacji. Jednak sama firma RSK MiG podkreśla, że oryginalne resursy nie wynikały z rzeczywistej żywotności płatowca, ale z ówczesnej radzieckiej koncepcji wymiany sprzętu w jednostkach liniowych co dwadzieścia–dwadzieścia pięć lat na nowe typy samolotów bojowych. Przeprowadzenie takiego remontu i odpowiednie wydłużenie resursu płatowców oraz silników jest możliwe tylko w porozumieniu z firmą RSK MiG, która dysponuje odpowiednią wiedzą i ma duże doświadczenie związane z eksploatacją i różnymi modyfikacjami samolotów MiG-29. W Polsce ich remonty wykonują Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy. Zapewne byłby to odpowiedni zakład, który dokonałby także tej modernizacji.

FOT. ARTUR WEBER

letnie

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

9

P E R Y S K O P

OBECNIE w służbie pozostają trzydzieści dwa samoloty, w tym dwadzieścia pięć MiG-29 i siedem MiG-29UB.

FOT. ARTUR WEBER

Trzeba też od razu powiedzieć, że Polska jest uzależniona od współpracy z rosyjskim producentem samolotu.

BEZ ROSJAN ANI RUSZ

Po pierwsze, wciąż części zamienne kupujemy w Rosji. Przedstawicielstwo firmy RSK MiG w Polsce jasno daje do zrozumienia, że próba modernizacji samolotu bez udziału producenta, a przynajmniej bez konsultacji z nim, spowoduje wstrzymanie pomocy w utrzymaniu sprawności technicznej samolotu, w tym dostaw części zamiennych. Po drugie, producent nie bierze odpowiedzialności za ewentualne kłopoty eksploatacyjne po modernizacji, przede wszystkim za bezpieczeństwo wykonywania lotów, dokonanej na własną rękę. Doświadczenia rumuńskie z modernizacją samolotów MiG-21 do wersji Lancer, która została przeprowadzona bez udziału producenta, wykazały, że takie modyfikacje nie zawsze są udane. W Rumunii odnotowano kilka awarii Lancerów, co zakończyło się utratą tych samolotów, a w konsekwencji niekorzystnie odbiło się na możliwościach operacyjnych pozostających do dyspozycji maszyn.

Udział firmy RSK MiG byłby pożądany w wydłużeniu resursu płatowców i silników (lub ewentualna ich wymiana na nowszą wersję), a także w rozbudowaniu pokładowego wyposażenia awionicznego. Samolot zachowałby rosyjską elektronikę i uzbrojenie w systemach nawigacyjnych i kierowania ogniem
C O M M E N T Kapitan rezerwy WITOLD SOKÓŁ, były pilot myśliwca MiG-29:

N

iewątpliwie modernizacja MiG-29 podwyższy jego możliwości bojowe, bo jest tego wart. W tym samolocie drzemią ogromne możliwości i po zabiegach unowocześniających mógłby doskonale uzupełniać w niektórych zadaniach nasze F-16. Powtarzam – uzupełniać, a nie zastępować. Piloci MiG-ów zostaliby „uzbrojeni” w informacje przystające do współczesnego pola walki oraz środki, które tę informację pozwolą właściwie wykorzystać. To byłoby tak jakby groźnego psa spuścić ze zbyt krótkiego łańcucha.

uzbrojenia, zostałby natomiast dostosowany do operowania w cywilnej przestrzeni powietrznej według przepisów ICAO (International Civil Aviation Organization) oraz w przestrzeni powietrznej kontrolowanej przez NATO, w rejonie działań wojennych. Nasze samoloty MiG-29 zostały już odpowiednio dostosowane dzięki zamontowaniu dwuzakresowych radiostacji korespondencyjnych, urządzenia identyfikacji „swój-obcy” systemu Supraśl zgodnego z wymaganiami NATO oraz dzięki innym modyfikacjom, takim jak światła antykolizyjne, odbiornik GPS i tym podobne. Obecnie RSK MiG i WZL nr 2 odchodzą z eksploatacji samolotów według resursu godzinowego w kierunku eksploatacji zgodnie ze stanem technicznym. W tej sytuacji dokładniejsze obsługa techniczna i remonty byłyby wykonywane rzadziej, co pozwoliłoby na obniżenie kosztów eksploatacji, według szacunków RSK MiG – o 42 procent. Po wykonaniu remontów w WZL nr 2 polskie samoloty MiG-29 będą eksploatowane zgodnie ze stanem technicznym. Firma RSK MiG proponuje kilka różnych pakietów modernizacyjnych do wyboru. Najprostszym wariantem jest doprowadzenie sa-

10

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A

C O M M E N T A R I U M

Co dla Polski?
Propozycje RSK MiG są dla nas interesujące. Tylko na który wariant samolotu będzie nas stać?

W

molotów do standardu MiG-29SD, znanego też pod wewnętrznym oznaczeniem fabrycznym 9.12SD. Modernizacja polega na zamontowaniu szyny danych MilStd 1553B zgodnej ze standardem NATO, umożliwiającej łatwą integrację nowych urządzeń elektronicznych. Do takiego standardu doprowadzono dwanaście MiG-ów sił powietrznych Słowacji.

W POLSCE remonty samolotów MiG-29 wykonują Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy.

MODERNIZACJA PO SŁOWACKU

Słowacja weszła w posiadanie samolotów MiG-29 w momencie podziału Czechosłowacji, kiedy to siły powietrzne kraju przejęły dziewięć samolotów bojowych i jeden dwumiejscowy szkolno-bojowy w odmianie 9.12A i 9.51A. W latach 1994–1995, w ramach rozliczeń rosyjskiego zadłużenia, Słowacja dostała dwanaście samolotów MiG-29 i dwa MiG-29UB w odmianie 9.12 i 9.51. Słowacja straciła kilka MiG-ów w wypadkach, w tym dwa z nowej dostawy (doszło do zderzenia w powietrzu). W latach 2006–2007 do standardu MiG-29SD zmodernizowano dziesięć samolotów bojowych i dwa szkolno-bojowe, w większości pochodzące z nowej dostawy.

Polsce nie podjęto jesznych i przeciwokrętowych, bocze decyzji o modernizawiem Polska nie zamierza wykocji samolotów MiG-29. rzystywać takich możliwości. Wiadomo, że na realizację wszystPodobnie jak w samolotach zmokich przedsięwzięć zwiększajądernizowanych dla Słowacji, zacych możliwości obronne naszekładane są też zmiany na płatowgo kraju brakuje pieniędzy. Najcu, zwiększające jego niezawodbardziej interesująca wydaje się ność, a tym samym zmniejszająpropozycja modernizacji zmierzace konieczność częstej obsługi jącej do zintegrowania zachodtechnicznej. Wśród wspomnianych nich typów uzbrojenia i poszerzeulepszeń jest zastosowanie nowenia możliwości bojowych MiG-29 go turborozrusznika GTDE-117M w kierunku zwalczania celów naczy zmiany w instalacji elektryczziemnych, w ramach wsparcia nej samolotu. Najważniejsza jest wojsk w ewentualnej opejednak modyfikacja instaracji obronnej. lacji paliwowej, umożliSamoloty Niezależnie jednak od wiająca podwieszanie MiG-29 dziś niewiele różnią się od wyboru takiego czy indwóch dodatkowych tych, jakie dwadzienego wariantu warto zbiorników paliwa, po ścia lat temu dotarły pomyśleć o jakiejkol1150 litrów każdy, na do Polski. wiek przebudowie samopodskrzydłowych zalotów MiG-29, bowiem dziś czepach. niewiele się one różnią od tych, Ciekawostką oferty dla Polski jakie dwadzieścia lat temu dotarły jest możliwość zintegrowania do Polski. Współpraca w tej dziez systemami kierowania ogniem dzinie z RSK MiG jest raczej niesamolotów niektórych typów zazbędnym warunkiem jej powodzechodniego uzbrojenia charaktenia, musimy jednak najpierw odrystycznego dla NATO. Wymieniapowiedzieć sobie na pytanie, ne są kierowane pociski rakietoczego oczekujemy od naszych we klasy powietrze-powietrze MiG-ów w kolejnych latach i na AIM-9 Sidewinder (zapewne który z oferowanych wariantów w wersji AIM-9M) oraz powietrzemodernizacji będzie nas stać. -ziemia AGM-65 Maverick, a takKorporacja RSK MiG oferuje Polże bomb kierowanych. sce doprowadzenie samolotu Najdalej idącym wariantem modo standardu MiG-29SD lub dernizacji jest opcja wymiany raMiG-29SM. Podstawowe wyposadiolokatora na nowy czy jego unożenie jest identyczne jak w już wocześnienie, przy czym RSK zmodernizowanych samolotach MiG nie podaje typu. Sądząc po słowackich, dzięki czemu całość osiągach nowego radaru, chodzi jest dopracowana i sprawdzona. o N010ME Żuk ME. Jest to eleOferowany nam wariant MiG-29SM ment pochodzący z modernizacji o poszerzonych możliwościach MiG-29SMT-2. Radar ten radykalzwalczania celów naziemnych nie nie zwiększyłby możliwości bojoma rakiet przeciwradiolokacyjwe samolotu. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

11

P E R Y S K O P
Na Słowacji są one znane jako, odpowiednio, MiG-29AS i MiG-29UBS. AN/ARN-147 i odbiornika systemu bliskiej nawigacji TACAN Rockwell Collins AN/ARN-153. W samolocie znalazł się rosyjski centralny komputer misji BTSVM MVK-03, który może być programowany do danego zadania za pośrednictwem cartridge, przygotowanego z wykorzystaniem naziemnej stacji planowania misji. Ponadto w kabinie, po prawej stronie u góry, zamontowano monitor 127 x 203 milimetrów Ruskaja Awionika MFI-54 do zobrazowania danych nawigacyjnych, taktycznych i ostrzeżeń ze zmodernizowanego urządzenia ostrzegającego przed opromieniowaniem radiolokacyjnym SPO-15M. Zamontowano też mniejszy pulpit PUS-29M unowocześnionego układu zarządzania uzbrojeniem.
FIRMA RSK MJG proponuje kilka różnych pakietów modernizacyjnych do wyboru. Najprostszym wariantem jest doprowadzenie samolotów do standardu MiG-29SD.

STANDARDY NATOWSKIE

Przede wszystkim w MiG-ach wydłużono resurs i Słowacja przeszła na ich eksploatację według stanu technicznego. Wyposażono je w szynę danych MilStd 1553B, za której pośrednictwem zintegrowano różne urządzenia, umożliwiając płynną wymianę informacji między nimi. Samoloty dostosowano do standardów NATO dzięki zamontowaniu urządzeń identyfikacji „swój-obcy” BAE Systems AN/APX-113, dwuzakresowej radiostacji UKF Rockwell Collins AN/ARC-210, odbiornika VOR/DME/ILS Rockwell Collins

Radiolokator N019 Topaz ma w przyszłości zostać zmodyfikowany do wersji N019ME Topaz. W nowej odmianie stacja umożliwi użycie nowszych typów kierowanych pocisków rakietowych powietrze-powietrze, w tym R-27R1 i R-27T1, rakiet o zwiększonym zasięgu R-27RE i R-27TE, a co najważniejsze, pocisków R-77E (RWW-AE) wyposażonych w aktywną radiolokacyjną głowicę samonaprowadzania. W przypadku użycia tych ostatnich można będzie atakować dwa cele powietrzne jednocześnie. MiG-29SD może przenosić do sześciu pocisków R-77E, ale Słowacy ich nie kupili. Podobną modernizację rozważa Serbia. Po unowocześnieniu samoloty mogą operować w ugrupowaniach NATO. Dzięki większym możliwościom nawigacyjnym poprawiło się bezpieczeństwo lotów, zdecydowanie wzrosły też zdolności zwalczania celów po-

FOT. ARTUR WEBER

C O M M E N T A R I U M

Nadal jest w formie
PIOTR RUTKOWSKI

To nadal jeden z najlepszych samolotów na świecie. Jego możliwości lotne są zdumiewające.

A

PIOTR RUTKOWSKI

jest kierownikiem działu handlowego WZL nr 2 w Bydgoszczy.

12

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

by MiG-29 mógł stawać w szranki z najnowszymi, naszpikowanymi elektroniką samolotami, trzeba go doposażyć, szczególnie w nowy radar i systemy uzbrojenia. Wojskowe Zakłady Lotnicze w Bydgoszczy przygotowały kilka projektów modernizacji tego samolotu, część już została wprowadzona w życie. Zamontowaliśmy system nawigacji GPS, system identyfikacji IFF, a w kooperacji z firmą z Ukrainy zaprezentowaliśmy możliwości zainstalowania w naszych MiG-ach radaru N019, którego możliwości śledzenia celów zwiększono do poziomu APG69, czyli takiego, jaki jest w F-16. Opracowaliśmy również projekt głębokiej modernizacji samolotu, który zakłada wyposażenie MiG-ów w nowy komputer misji. Dzięki szynie MIL 1553 moglibyśmy w prosty

sposób tylko dokładać niezbędne urządzenia. Jak padnie hasło: „data link”, to na szynie MIL 1553 zainstalujemy odpowiedni sprzęt oraz oprogramowanie i samolot będzie kompatybilny z AWACS. Jak padnie hasło: „nowy radar”, to możemy zamontować z MIL 1553 nawet amerykańskie radary APG69. Z tego co wiemy, program etapowego modernizowania myśliwców MiG-29 został zaakceptowany przez Biuro Analiz Rynku Uzbrojenia i czekamy na decyzję o jego wdrożeniu. 

A R M I A
wietrznych, a także przetrwania na polu walki. Pilot lepiej informowany jest o sytuacji taktycznej, co pozwala mu na podjęcie skutecznego działania. W samolotach przyrządy wyskalowano w stopach, węzłach i milach morskich, używanych przez służbę kontroli ruchu lotniczego działającą według przepisów ICAO. Głębszą modernizację przeprowadzono w MiG-29SM. Ogólne jej założenia są zbliżone do wariantu MiG-29SD, ale dodatkowo może on atakować cele naziemne bronią kierowaną. W samolotach MiG-29SM jest zamontowany radiolokator N019MP, który dostosowano do wykonywania mapy terenu i wykrywania obiektów naziemnych, dających kontrast radiolokacyjny. Zestaw uzbrojenia poszerzono o kierowane rakiety powietrze– –ziemia H-29T z telewizyjną głowicą samonaprowadzania (dwie sztuki) lub bomby kierowane z identyczną głowicą samonaprowadzania KAB-500Kr (cztery sztuki). Samolot może też wykonywać zadania związane z przełamywaniem obrony powietrznej, dzięki możliwości zabierania czterech kierowanych przeciwradiolokacyjnych pocisków rakietowych o dużej prędkości Ch-31P. Współpracuje z nimi podwieszana w zasobniku stacja wskazywania celów Ł150-22 Pastel. Inna opcja zakłada zastosowanie czterech przeciwskrętowych rakiet Ch-31A lub Ch-35U. Myśliwce MiG-29SM zostały kupione przez siły powietrzne Sri Lanki (cztery jednomiejscowe i jeden dwumiejscowy szkolno-bojowy). Kolejnym odbiorcą wersji MiG-29SM jest Peru. Do tego standardu zostaną przebudowane wszystkie MiG-i, czyli dziewiętnaście, używane w Peru.

Z GÓRNEJ PÓŁKI

Najdalej idącym programem unowocześniającym jest MiG-29SMT (9.17 i 9.18). Pierwotny wariant modernizacji, opracowany jeszcze w końcu lat dziewięćdziesiątych, był odmianą samolotu MiG-29SM, w którym dodano dwa duże grzbietowe konforemne zbiorniki paliwa, dzięki którym może on zabrać 2020 litrów nafty lotniczej więcej. Pozwoliło to na wydłużenie zasięgu do 3700 kilometrów (9.12 – 2100 kilometrów, zaś 9.13 – 2400 kilometrów). W kabinie zamontowano dwa monitory OAO Ramienskoje Pribostrojenie MFI-10-6 (212 x 158 milimetrów każdy) i wprowadzono

Obecni użytkownicy MiG-29
Państwo Algieria Azerbejdżan Bangladesz Białoruś Bułgaria Erytrea Indie Iran Jemen Kazachstan Korea Północna Kuba Malezja Myanmar (Birma) Polska Peru Rosja Serbia Słowacja Sudan Syria Turkmenistan Ukraina Uzbekistan Węgry Samoloty dostarczone 105 48 16 83 22 7 80 75 44 36 40 12 18 12 44 29 ? 5 24 32 62 20 237 36 28 Samoloty użytkowane 65 ? 16 40 20 4 66 40 44 19 ? kilka 18 12 32 27 480 5 21 22–23 56 ? 217 30 25 Były 32 egz. MiG-29 i 4 egz. MiG-29UB 22 egz. MiG-29 i 6 egz. MiG-29UB mają być wycofane do końca roku
POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

Uwagi Samoloty MiG-29SMT i MiG-29UBT zwrócono Rosji

14 egz. MiG-29SE i 2 egz. MiG-29UB Część samolotów sprzedano różnym użytkownikom, obecnie są 32 egz. MiG-29 i 8 egz. MiG-29UBT 16 egz. MiG-29 i 4 egz. MiG-29UB Pierwotnie było 5 egz. MiG-29 i 2 MiG-29UB Obecnie jest 59 egz. MiG-29 i 7 egz. MiG-29UB, a zamówiono 12 egz. MiG-29K i 4 egz. MiG-29KUB Obecnie 35 egz. MiG-29 i 5 egz. MiG-29UB

35 egz. MiG-29 i 5 egz. MiG-29UB 10 egz. MiG-29 i 2 egz. MiG-29UB 16 egz. MiG-29N i 2 egz. MiG-29UBN 10 egz. MiG-29 i 2 egz. MiG-29UB Łącznie było 36 egz. MiG-29 i 8 egz. MiG-29UB Zakupiono 24 egz. MiG-29 z Białorusi i 3 egz. MiG-29SE z Rosji oraz 2 egz. MiG-29UB z Białorusi, 2 egz. MiG-29 rozbito 430 egz. MiG-29 i 50 egz. MiG-29UB 4 egz. MiG-29 i jeden MiG-29UB Łącznie było 21 egz. MiG-29 i 3 egz. MiG-29UB; 3 egz. MiG-29 utracono w wypadkach

13

P E R Y S K O P

Byli użytkownicy MiG-29
Państwo Czechosłowacja Irak Jugosławia Mołdawia NRD/Niemcy Rumunia Związek Radziecki Dostarczone samoloty 20 41 16 34 24 21 ok. 1000 Uwagi 18 egz. MiG-29 i 2 egz. MiG-29UB, 10 samolotów dla Słowacji, 10 przekazano Polsce 21 przeleciało do Iranu, kilka utracono w „Pustynnej burzy” 14 egz. MiG-29 i 2 egz. MiG-29UB, 11 zniszczono w Allied Force, 5 zestrzelonych, 6 na ziemi 21 sprzedano USA, pozostałe obecnie nie latają 20 egz. MiG-29 i 4 egz. MiG-29UB, jeden MiG-29 zniszczony w wypadku, jeden MiG-29 pozostał w muzeum, reszta przekazana Polsce 16 egz. MiG-29 i 4 egz. MiG-29UB z ZSRR, jeden MiG-29 z Mołdawii, obecnie 18 odstawionych, 3 rozbito

C O M M E N T Podpułkownik pilot MARIUSZ BIAJGO, dowódca , 41 Eskadry Lotnictwa Taktycznego z Malborka:

S

C O M M E N T A R I U M

amolotom, które mamy, przydałaby się modernizacja. Z rzeczy najważniejszych – trzeba by wyposażyć je w drugą radiostację, lepszą stację radiolokacyjną i nowy system uzbrojenia, taki jak chociażby Amraam. Przydałoby się także w myśliwcach MiG-29 zobrazowanie sytuacji powietrznej za pomocą GPS. Na razie nie ma dużego ruchu cywilnego nad naszym krajem, ale rośnie on z każdym rokiem i GPS pomógłby nam nie wchodzić w cywilne drogi lotnicze. Tak zmodernizowane MiG-i „zamiatałyby” nasze niebo. czego oraz zwiększą bezpieczeństwo. Szyna MIL STD 1553 pozwoli w przyszłości montować na samolocie elementy wyposażenia i uzbrojenia zachodniego. Planujemy, że samoloty MiG-29 będą latały do lat 2028–2030. Płatowiec tej maszyny, jako platforma o bardzo wysokich możliwościach manewrowych, jest oceniany bardzo wysoko. 

Jeszcze 20 lat
ANATOL CZABAN

Eksploatacja samolotów MiG-29 planowana jest do lat 2028–2030.

M

yśliwce MiG-29 latają w dwóch jednostkach (w Mińsku Mazowieckim i Malborku). Każda z eskadr ma w etacie szesnaście samolotów. Te z Malborka po zakończeniu remontów wydłużających ich okres użytkowania o dwadzieścia lat i 2 tysiące godzin są eksplo-

atowane według tak zwanego stanu technicznego. Myśliwce z Mińska Mazowieckiego sukcesywnie wysyła się do WZL-2 w Bydgoszczy, gdzie wykonywany jest remont przedłużający resurs i umożliwiający ich eksploatację według stanu technicznego. Gotowy jest biuletyn, który stanowi

podstawę do doposażenia wszystkich szesnastu samolotów MiG-29 z Mińska. W propozycji planu modernizacji technicznej na lata 2010–2011 ujęto środki finansowe na realizację tego przedsięwzięcia. Dzięki doposażeniu w zakresie objętym biuletynem zwiększą się możliwości samolotu i jego dalsza podatność na modernizację. To wszystko planuje się wykonać w ciągu trzech lat. Modernizacja ma objąć przede wszystkim wymianę elementów awioniki, które są istotne podczas wykonywania zadania bojowego i wpłyną na poprawę jakości szkolenia lotni-

Generał brygady pilot ANATOL

CZABAN

jest szefem szkolenia Sił Powietrznych.

odpowiednie oprogramowanie zarządzające ich zobrazowaniem. Dodatkowo zastosowano podwieszany zasobnik celowniczy ThomsonCSF (obecnie Thales) Optronique typu CLDP-CT, co pozwalało na podświetlanie celów naziemnych dla uzbrojenia kierowanego półaktywnie laserowo. W związku z tym uzbrojenie samolotu wzbogacono o pociski Ch-29L, bomby kierowane KAB-500L lub pociski Ch-25ML.

WIĘKSZY CIĄG

W samolocie zmodernizowanym do wersji MiG-29SMT są silniki o większym ciągu, by samolot mógł zachować swoje doskonałe własności manewrowe. Na MiG-29SD lub MiG-29SM mogą być montowane silniki RD-33 serii 3 o wydłużonym resursie w stosunku do silników serii 2, powszechnie używanych na tych samolotach. Jednak ciąg maksymalny z dopalaniem pozostaje bez zmian – 8600 kG (83,42 kN). MiG-29SMT może otrzymać silniki RD-133 o ciągu zwiększonym do 9 tysięcy kG (87,3 kN) lub nowe silniki RD-43 o ciągu ponad 10 tysięcy

MIG-29 muszą przejść remonty połączone z wydłużeniem resursu. Pierwotnie producent określił ich zdatność do użycia na 2 tysiące godzin lotu i dwadzieścia pięć lat eksploatacji.

kG każdy (97,0 kN). Trzydzieści dwa samoloty o podobnych parametrach sprzedano Jemenowi. Oprócz jednomiejscowej odmiany bojowej myśliwca MiG-29SMT budowana jest też dwumiejscowa wersja MiG-29UBT (9.52). W tym przypadku druga kabina została zabudowana nie przed istniejącą (jak w MiG-29UB), lecz za nią. Dzięki temu na dwumiejscowej wersji szkolno-bojowej pozostawiono radiolokator i samolot ma takie same możliwości jak maszyna bojowa, poza nieco zmniejszonym zasięgiem i taktycznym promieniem działania. Już w latach 2002–2005 w RSK MiG opracowano nową odmianę, nazywaną czasem MiG-29SMT-2, a w biurze konstrukcyjnym oznaczoną 9-18. W tym typie zamontowano całkowicie nową stację radiolokacyjną z anteną o fazowanej sieci Fazotron NIIR N010ME Żuk-ME. Wykrywa ona samolot myśliwski o skutecz-

nej powierzchni odbicia radiolokacyjnego 5 metrów kwadratowych z odległości 120 kilometrów i może śledzić do dwudziestu celów powietrznych jednocześnie, zamiast dziesięciu w radiolokatorze N019 Topaz. Teraz możliwe jest zwalczanie do czterech celów powietrznych jednocześnie za pomocą pocisków R-77. Firma RSK MiG zaproponowała też rozwinięcie MiG-29 pod nazwą MiG-29M (w odniesieniu do wersji jednomiejscowej) i MiG-29M2 (w odniesieniu do wersji dwumiejscowej). Jest to samolot 9.18 i nie należy go mylić z pierwszym MiG-29M (9.14), opracowanym na początku lat dziewięćdziesiątych. Firma RSK MiG używa też eksportowej nazwy MiG35. Nowy MiG-29M i MiG-29M2 ma wyposażenie i uzbrojenie MiG-29SMT2, ale pojemność wewnętrznych zbiorników paliwa jest zbliżona do wersji 9.13. Wersją MiG29M i MiG-29M2, przy czym w tym

14

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A
MICHAŁ FISZER, JERZY GRUSZCZYŃSKI

Myśliwiec ponadczasowy
MiG-29 był ostatnim samolotem bojowym kupionym w byłym ZSRR dla polskiego lotnictwa wojskowego.

P

ostatnim przypadku zachowana jest stacja radiolokacyjna w wersji dwumiejscowej, zainteresowane są Indie. Mówi się, że mogą one zakupić do pięćdziesięciu takich maszyn. Indie kupiły już dwanaście zbudowanych od podstaw samolotów pokładowych MiG-29K i cztery dwumiejscowe szkolno-bojowe MiG-29KUB z przeznaczeniem dla swojego nowego lotniskowca. Jednocześnie zdecydowano, że sześćdziesiąt sześć używanych samolotów MiG-29 w wersji 9.12B i dwumiejscowych MiG-29UB w odmianie 9.51B zostanie doprowadzonych do podobnego standardu, czyli do wersji MiG-29SMT i MiG-29UBT, z opisanym wyżej wyposażeniem i stacją Żuk-ME. Odpowiedni kontrakt podpisano w 2008 roku. Samoloty będą modernizowane przez Hindusów we współpracy z RSK MiG. Korporacja RSK MiG wystawiła też MiG-35 do przetargu, który ogłosiły Indie, na dostawę 126 nowych samolotów wielozadaniowych. 

ierwszych siedem samolotów sonel 1 PLM z czterema samolotami MiG-29 MiG-29, w tym cztery jednomiejsco- wziął udział w kolejnych takich ćwiczeniach we i trzy dwumiejscowe MiG-29UB, „Cooperative Banners” w Norwegii. trafiły do 1 Eskadry 1 Pułku LotnicW końcu 2000 roku rozpoczęto rozformowytwa Myśliwskiego „Warszawa”, który do koń- wanie 1 PLM „Warszawa”, a na jego miejsce ca lat osiemdziesiątych – jako ostatni 1 stycznia 2001 roku powstały: jednostka zabezw ówczesnych Wojskach Obrony Powietrznej pieczająca i wspierająca logistycznie działania Kraju – był wyposażony tylko w MiG-21PF bojowych elementów lotnictwa – 23 Baza Lotnii MiG-21U. W październiku 1990 roku do cza, oraz grupa bojowa – 1 Eskadra Lotnictwa Mińska Mazowieckiego przyleciało jesz- Taktycznego „Warszawa”, w której skład weszło cze pięć samolotów bojowych szesnaście samolotów MiG-29 (pozostałe przeMiG-29, co umożliwiło cał- chodziły remonty lub stanowiły rezerwę). kowite przezbrojenie 1 Eskadry. Równolegle w latach SPADEK PO NIEMCACH 1990–1991 do 2 Eskadry trafiW styczniu 2002 roku zawarto z Niemcami ły samoloty MiG-21M i MiG-21UM, poprzedumowę w sprawie nieodpłatnego przekazania nio należące do rozwiązanego 2 Pułku Lotnic- wycofanych ze skrzydła Jagdgeschwader (JG 73) twa Myśliwskiego „Kraków”. myśliwców MiG-29, które od 1988 roku zostały W 1991 roku kolejne dostawy były wprowadzone do uzbrojenia lotnictwa wojPrzez już wstrzymane, niemniej dzięki skowego NRD, a później przejęła je niedwadzieścia lat dwunastu maszynom MiG-29 miecka Luftwaffe. We wrześniu 2003 nie straciliśmy ani jednego samolotu w polskim lotnictwie wojskowym roku Polska otrzymała dwadzieścia MiG-29, a to udało rozpoczęła się era samolotów dwa samoloty, w tym cztery dwumiejsię tylko najnowszej generacji, o dużych scowe MiG-29UB. Wszystkie zostały nielicznym. możliwościach bojowych wyremontowane przez Wojskowe Zaw zwalczaniu celów powietrznych kłady Lotnicze nr 2. Do służby zostało w systemie obrony powietrznej państwa. wprowadzonych dwanaście MiG-ów (w tym trzy Po zakończeniu szkolenia podstawowej grupy dwumiejscowe) w 41 Eskadrze Lotnictwa Takpilotów 1 PLM „Warszawa” stał się najbardziej tycznego w Malborku, która w 2003 roku zakońelitarną jednostką bojową ówczesnego WLOP czyła eksploatację samolotów MiG-21bis i MiGi jako pierwszy miał przygotować się do ewentu- 21UM. Pozostałe cztery jednomiejscowe maszyalnego współdziałania z NATO. Już w 1993 ro- ny MiG-29 spośród szesnastu (trzynaście jednoku podjęto współpracę z siłami powietrznymi miejscowych i trzy dwumiejscowe) zostały przeFrancji i przeprowadzono wspólne ćwiczenia kazane do Malborka z zapasów 1 Eskadry Lottaktyczne z 2 Pułkiem Myśliwskim z Dijon, wy- nictwa Taktycznego z Mińska Mazowieckiego. posażonym w samoloty Mirage 2000C. W eskadrze tej eksploatuje się także trzynaście samolotów MiG-29 i trzy MiG-29UB. ZA SOKOŁY Z pierwotnych dostaw z ZSRR i Czech do zapaW 1995 roku udało się uzyskać od czeskich sił su odstawiono dwa MiG-29 i jeden MiG-29UB, powietrznych dziesięć samolotów MiG-29, zaś spośród samolotów otrzymanych z Niemiec w tym jeden dwumiejscowy szkolno-bojowy, osiem egzemplarzy MiG-29 i jeden MiG-29UB w drodze wymiany za jedenaście śmigłowców przekazano do różnych jednostek i muzeów jako W-3 Sokół, wyprodukowanych przez PZL Świd- eksponaty bądź pomoce szkoleniowe. nik. Trafiły one do 2 Eskadry 1 Pułku Lotnictwa Trzydzieści dwa samoloty MiG-29 pozostająMyśliwskiego w Mińsku Mazowieckim. ce w użyciu służą w systemie obrony powietrznej W ówczesnych Wojskach Lotniczych i Obropaństwa, prowadzą dozór polskiej przestrzeni pony Powietrznej były już dwadzieścia dwa myśliwwietrznej w natowskim systemie NATINADS ce MiG-29. W lipcu 1996 roku grupa tych samo- i pozostają w gotowości do podjęcia obrony terylotów po raz pierwszy wzięła udział w ćwicze- torium państwa na wypadek wojny. Uczestniczyniach „Cooperative Chance” na Węgrzech, pro- ły też w kolejnych zmianach kontyngentu wadzonych przez NATO w ramach programu „Orlik” na Litwie w ramach dozoru przestrzeni Partnerstwo dla Pokoju (PdP). W 1997 roku per- powietrznej państw bałtyckich. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

15

N A

C E L O W N I K U

Ambicje
16
POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

pod kontrolą

A R M I A

Z PAWŁEM SOLOCHEM o tym, dlaczego obrona cywilna znowu powinna być w rękach cywilów, rozmawia MAREK PIELACH
POLSKA ZBROJNA: Dlaczego twierdzi Pan, że uchwalona niedawno przez sejm nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym „zbliża nas do rosyjskich standardów demokracji”? PAWEŁ SOLOCH: Dlatego że nadmiernie eksponuje rolę jednej służby specjalnej – ABW. Powołując się na zagrożenie terrorystyczne, znacznie rozszerza ona swoje kompetencje bez powiązania z całościowym ujęciem problemu. Tymczasem zagadnienie takie jak walka z terroryzmem wymaga oddzielnej ustawy, która musi uwzględnić również inne instytucje, jak prokuratura, sądy, policja, ale i administrację cywilną: wojewodów, ministra spraw wewnętrznych. Jest niezrozumiałe, dlaczego tak ważną kwestię traktuje się w sposób bardzo wybiórczy i wkłada do ustawy o zarządzaniu kryzysowym. Przy czym brakuje w projekcie ustawy precyzyjnych reguł określających, kiedy tak naprawdę mamy do czynienia z zagrożeniem terrorystycznym, co powoduje, że każde działanie związane z zapobieganiem sytuacjom kryzysowym można traktować w kontekście walki z terroryzmem. POLSKA ZBROJNA: Co Pan ma na myśli? PAWEŁ SOLOCH: Załóżmy, że na listę obiektów infrastruktury krytycznej został wpisany jakiś mały zakład – firma komputerowa albo nawet mleczarnia. Nowelizacja ustawy nie przewiduje trybu odwoławczego, tak więc właściciel obiektu nie ma żadnego wpływu na to, że znalazł się na takiej liście. Po jakimś czasie do tego zakładu zgłasza się ktoś z ABW i mówi: „Potrzebny jest tutaj człowiek do kontaktów z nami, bo jednak produkujecie tyle mleka, że ewentualne dosypanie czegoś to już zagrożenie terrorystyczne”. „No dobrze to wyznaczamy kogoś”, mówi dyrektor. „A ma dopuszczenie do informacji tajnych?”, pyta ABW. „Bo jak nie ma, to my mamy człowieka, który by się do tej roli nadawał”. Rozwiązania przyjęte w noweli ustawy mogą doprowadzić do tego, że ABW będzie miała w firmach swoich oficjalnych rezydentów, wpływających na decyzje finansowe i personalne. POLSKA ZBROJNA: Takich uprawnień ABW dotychczas nie miała? PAWEŁ SOLOCH: Nie. To właśnie ustawa o zarządzaniu kryzysowym daje jej o wiele większą władzę. W opinii ekspertów prawnych zalecenia szefa ABW, o których jest mowa w nowelizacji ustawy, mogą być interpretowane jako normalne polecenia kierowane bezpośrednio do organów administracji państwowej i samorządowej: wojewodów, starostów, wójtów, a także kierowników obiektów wchodzących w skład infrastruktury krytycznej. Co więcej, mogą być kierowane do pracowników z pominięciem ich przełożonych. ABW może zwrócić się o udzielenie dowolnej informacji: finansowej, na temat danych personalnych, na przykład do szefa wodociągów miejskich, bez wiedzy prezydenta czy burmistrza, albo do dyrektora filii banku, bez wiedzy i zgody jego prezesa. POLSKA ZBROJNA: Z tego co Pan mówi, ta ustawa nadaje się tylko do Trybunału Konstytucyjnego? PAWEŁ SOLOCH: Tak. Krytycznie na jej temat wypowiadali się przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, rzecznik

W państwie demokratycznym służby stosujące środki przymusu muszą być pod kontrolą cywilną

FOT. JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

POLSKA ZBROJNA: Z góry Pan zakłada, że ABW będzie nadużywać nowych uprawnień? PAWEŁ SOLOCH: Absolutnie nie chcę demonizować ABW i przypisywać tej przecież bardzo potrzebnej instytucji złych intencji. Uważam tylko, że ABW w nowelizacji ustawy wykazuje skłonność do nadmiernego poszerzania swoich kompetencji kosztem standardów demokratycznego państwa, w którym wiodąca rola powinna przypadać strukturom cywilnym nadzorującym służby, a nie odwrotnie. Podobne do ABW ambicje zajęcia samodzielnej, wolnej od kontroli cywilnej pozycji, demonstrowały przy poprzednich projektach ustawy o zarządzaniu kryzysowym straż pożarna i wojsko. ABW jako służba specjalna dysponuje jednak wyjątkowymi środkami – możliwością podsłuchów, infiltracji, zatrzymań, prowokacji. Oderwane od szerszego kontekstu zwiększenie kompetencji tej służby, jakie dokonało się w noweli ustawy, niesie duże zagrożenia.

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

17

N A

C E L O W N I K U

praw obywatelskich czy organizacje biznesowe. Ja też będę rekomendował mojemu bezpośredniemu przełożonemu, szefowi BBN, a za jego pośrednictwem prezydentowi, wysłanie jej do Trybunału. POLSKA ZBROJNA: Czy jednak w ustawie o zarządzaniu kryzysowym w ogóle nie można użyć słowa „terroryzm”? PAWEŁ SOLOCH: Słowo „terroryzm” może się pojawiać, ale tylko enumeratywnie jako określenie jednego z zagrożeń, które prowadzi do sytuacji kryzysowych. Natomiast zwalczanie terroryzmu powinno znaleźć

odbicie w odrębnej ustawie, w której powinny być uwzględnione również inne podmioty. Dopiero taka odrębna ustawa powinna rozstrzygnąć, na przykład, czy to właśnie ABW jest wiodącym organem w walce z terroryzmem. Na razie tylko w noweli ustawy o zarządzaniu kryzysowym przyjęto takie założenie. Tymczasem w państwie demokratycznym służby stosujące środki przymusu muszą być pod kontrolą cywilną. Człowiek, który ma broń musi być nadzorowany przez tego, który tej broni nie ma. Putinizacją nazywam to, że ludzie z bronią przyjmują na siebie rolę administracji cywilnej, co nas cofa trochę do Ameryki Ła-

cińskiej lat 70. Tam też zadania administracji cywilnej nierzadko wykonywali ludzie w mundurach i z pistoletami. POLSKA ZBROJNA: Czy poza tą szeroko pojętą sferą swobód demokratycznych ta PODOBNE ustawa ma jeszcze jakieś wady? do ABW ambicje PAWEŁ SOLOCH: Tak. Niedobrze się stado zajęcia samodzielnej, ło, że usunięto z niej współpracę sfery wojwolnej skowej z cywilną. Ustawa z 2007 roku opisuod kontroli je współpracę cywilno-wojskową dzięki cywilnej, pozycji wprowadzeniu przepisów o Narodowym Sysdemonstrowały przy poprzednich temie Pogotowia Kryzysowego (NSPK). projektach W noweli zapisy o NSPK usunięto i ustawa ustawy nabrała wąskiego, resortowego, związanego o zarządzaniu kryzysowym straż tylko z MSWiA charakteru, eksponuje rolę pożarna i wojsko. tylko jednej służby: ABW.

18

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A
łowym rozliczeniom planów, wprowadzono trudniejszy do konkretnej oceny Narodowy Program Ochrony Infrastruktury Krytycznej. W jego ramach będą wypracowywane ogólnikowe „standardy”, „priorytety”, „kryteria”, „cele” i „wymagania” związane z ochroną IK. W ten sposób minimalizacji uległy zadania, a co za tym idzie i koordynująca rola administracji państwowej (zwłaszcza wojewodów), a w pewnym sensie także samorządowej. POLSKA ZBROJNA: Czyli z urzędników zdjęto odpowiedzialność? PAWEŁ SOLOCH: Tak to wygląda. Ostatnio był pożar w Kamieniu Pomorskim. Nie przypominam sobie, żeby pytano o coś szefa Obrony Cywilnej Kraju, którego de facto nie ma, bo jest nim komendant główny Państwowej Straży Pożarnej. Nie musiał odpowiadać, ABW w kwestiach związanych ze zwalczaniem terroryzmu. Ogólnie uważam, że negatywne zmiany przeważają nad pozytywnymi. Ta nowela, podobnie jak prezentowany na stronach internetowych MSWiA projekt ustawy o ratownictwie i ochronie ludności, gdzie de facto nie ma szefa Obrony Cywilnej Kraju, pokazuje możliwości struktur państwa. Jedynymi w miarę sprawnymi podmiotami okazują się służby mundurowe albo służby specjalne. Administracja cywilna w terenie (wojewoda) jest słaba, często niekompetentna i z całą pewnością wymaga wzmacniających ją reform. POLSKA ZBROJNA: Dlaczego więc Obrona Cywilna powinna się dostać w ręce tej słabej i niekompetentnej administracji? PAWEŁ SOLOCH: Bo gdy przypiszemy Obronę Cywilną jednej formacji, to z natury rzeczy będzie się ona interesowała w pierwszej kolejności zabezpieczeniem własnych interesów: nowymi etatami, dodatkowymi pieniędzmi. Dbałość o kondycję innych podmiotów wchodzących w skład systemu ochrony ludności w naturalny sposób znajdą się na dalszym planie. I po to na czele Obrony Cywilnej przedefiniowanej, unowocześnionej nie pod kątem wojny, ale sytuacji kryzysowych, powinna stać zreformowana administracja cywilna, która koordynując pracę wszystkich formacji i podmiotów tworzących system, uwzględniałaby lokalną specyfikę. Gdybym na przykład myślał o Obronie Cywilnej w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich, to dowartościowywałbym WOPR. Po białym szkwale najsprawniej zareagowało, ale to straż pożarna wystąpiła do nas z prośbą: „kupcie nam nowe łodzie i dajcie 30 etatów”. W górach wiadomo – więcej zadań wykonywać powinny GOPR i TOPR, a na wsiach unowocześnione pod kątem OC ochotnicze straże pożarne. Dlatego sam szef Obrony Cywilnej powinien być cywilem. Może dobrym pomysłem by było, żeby był nim szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa? 
WIZYTÓWKA

CZŁOWIEK, KTÓRY MA BROŃ MUSI BYĆ NADZOROWANY PRZEZ TEGO, KTÓRY TEJ BRONI NIE MA
co zrobił w sprawie podobnych budynków, jakie podjął działania w skali całego kraju. Tymczasem, kiedy ja byłem szefem OC i pod ciężarem śniegu zawaliła się hala w Katowicach, to – słusznie – media domagały się informacji, czy wydałem zalecenie odśnieżania dachów. POLSKA ZBROJNA: A blackout w Szczecinie? On też chyba jest dowodem kiepskiego planowania. PAWEŁ SOLOCH: Tak. Przecież tam 420 tysięcy osób przez kilkanaście godzin nie miało energii elektrycznej. Kilkadziesiąt tysięcy osób nie miało prądu ponad dziesięć dni. Dlatego że nie było żadnego planu, co robić w razie takiej awarii. Istniała możliwość dostarczenia energii elektrycznej z elektrociepłowni Pomorzany, tylko trzeba było przeprowadzić kabel na odległość kilkuset metrów. I to w ciągu kilkunastu godzin zrobiono, ale rzecz w tym, żeby to nie była improwizacja, ale żeby ujęto to w planie ochrony infrastruktury krytycznej. POLSKA ZBROJNA: Czy nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym nie zawiera w ogóle żadnych pozytywnych zmian? PAWEŁ SOLOCH: Korzystne są zapisy precyzujące odpowiedzialność samorządów, wzmacniające w pewnych obszarach rolę dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Jednak z drugiej strony, rola ta została osłabiona zapisami o wiodącej pozycji szefa

POLSKA ZBROJNA: Coś jeszcze? PAWEŁ SOLOCH: Wyeliminowano takie przepisy, przy których istniało ryzyko precyzyjnych rozliczeń rządu z podjętych działań. I tak na przykład zrezygnowano z ujmowania w planach reagowania kryzysowego obowiązku analizy funkcjonowania administracji publicznej pod kątem jej skuteczności i możliwości wykorzystania w sytuacjach zagrożenia, uwzględniania bilansu środków (w tym rezerw państwowych) i sił niezbędnych do usuwania skutków zagrożeń, a także sposobów ograniczania rozmiarów strat i usuwania skutków zagrożeń. Zlikwidowano obowiązek przygotowywania planów ochrony infrastruktury krytycznej na szczeblu krajowym i wojewódzkim. Zamiast poddających się szczegó-

FOT. ZBIGNIEW JACKOWSKI

Doradca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Od listopada 2005 roku do listopada 2007 roku był podsekretarzem stanu w MSWiA i jednocześnie szefem Obrony Cywilnej Kraju. Historyk po Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył również studia w Instytucie Podyplomowych Studiów Administracji Publicznej i w Ecole Nationale d’Administration w Paryżu. Żonaty, ma dwójkę dzieci. W wolnym czasie czyta książki historyczne i jeździ na rowerze.

PAWEŁ SOLOCH

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

19

S Z K O L N I C T W O

Przepustka na autostradę
Rok temu rozliczyli się z macierzystymi jednostkami i stawili w Rembertowie. Cel: zostać generałami. I pewnie nimi zostaną, bo przez dwie dekady, bardziej lub mniej świadomie, do tego się przygotowywali.

TOMASZ SZULEJKO

W

szyscy, podwładni czy przełożeni, przyjaciele i znajomi życzyli 14 oficerom „autostrady na nogawkach spodni”. Ta przenośnia w wojskowym slangu odnosi się do generalskich lampasów. Droga do nich wiedzie przez prawie roczne Podyplomowe Studia Polityki Obronnej (PSPO) w Akademii Obrony Narodowej lub w podobnej rangą uczelni zagranicznej. Na takim kursie nie może być osób przypadkowych. Słuchaczami PSPO zostają tylko pułkownicy i komandorzy mający około dwudziestu lat nienagannej służby i kompetencje pozwalające ubiegać się o najważniejsze stanowiska w armii. Aby się tu dostać, muszą wybić się ponad przeciętność, udowodnić, że warto w nich inwestować. Ci, którym to się uda, zasługują na miano nadziei Wojska Polskiego.

(jest to sprawdzane testem) oraz najwyższe umiejętności zawodowe i doświadczenie w służbie. Wymaga się od nich też znajomości języka angielskiego na poziomie 3333 (według natowskiego STANAG-u). Życiorysy tegorocznych absolwentów PSPO (ukończyli studia w czerwcu) potwierdzają, że nie da się już zrobić spektakularnej kariery dzięki... odsunięciu od obowiązków. Najstarsi koledzy pamiętają jednak jeszcze czasy, gdy nieudolnych oficerów najłatwiej można było się pozbyć z jednostki, wysyłając ich na studia. Zdarzało się, że wracali do niej – na wyższe stanowisko. Dwadzieścia lat temu mówiło się o takich żołnierzach, że walczyły o nich wszystkie okręgi wojskowe. Żaden ich nie chciał. Teraz ukończenie PSPO stanowi rekomendację do objęcia najwyższych stanowisk związanych z bezpieczeństwem państwa. Żołnierze nie muszą się bać ich Kurs PSPO absolwentów. przeznaczony jest WYJĄTKOWI ,,Tym studiom nadajemy najKANDYDACI większą rangę. Stanowią najdla oficerów, którzy Po pięciu latach obowiązywaważniejszy w Polsce kurs stratenia ustawy pragmatycznej moż- przez najbliższych gii działań połączonych. Są wina uznać, że definitywnie skoń- dziesięć lat będą zytówką akademii”, przyznają czył się czas rozdawnictwa kształtować oblicze w komendanturze rembertowawansów z powodów koleżeńWojska Polskiego skiej uczelni. Podkreślają, że skich, dla jakichś sentymentów walorami PSPO są zintegrowaalbo ze względu na upływający ny charakter i niesztampowa orczas. Tak zwana piramida kadrowa opiera się ganizacja. Do minimum ograniczono tu liczbę na mocnym fundamencie: stopień wojskowy tradycyjnie prowadzonych wykładów i semipowiązano z rangą stanowiska służbowego. nariów, kładąc nacisk na indywidualne i zeŻołnierz spełniający kryteria zapisane w karcie społowe rozwiązywanie problemów praktyczopisu stanowiska, obejmując nową posadę, jest nych z zakresu bezpieczeństwa, obronności automatycznie awansowany na wyższy stopień. oraz sił zbrojnych. Nie z okazji święta, ale według zapotrzebowania sił zbrojnych. Wyjątek zrobiono dla pułkowSTUDIA FLAGOWE ników i komandorów oraz wszystkich generaZajęcia wymuszają współpracę i wymianę łów, którzy – jak uznali ustawodawcy nowelizu- doświadczeń między oficerami różnych rodzający pragmatykę – muszą się sprawdzić na po- jów wojsk i służb. Słuchacze uczestniczą w sewierzanych im stanowiskach generalskich i ad- minariach, konferencjach oraz sympozjach miralskich. I dopiero wtedy prezydent, na wnio- naukowych prowadzonych przez wybitnych spesek ministra obrony, kontrasygnowany przez cjalistów z różnych dziedzin. Na zakończenie premiera, mianuje ich na wyższy stopień. zobowiązani są do napisania, pod kierunkiem Pretendenci do stanowisk generalskich mu- wyznaczonego nauczyciela akademickiego, praszą mieć odpowiedni profil osobowościowy cy z tematów studiów, co ma wykształcić w nich

20

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. KAROLINA PRYMLEWICZ

umiejętność zwięzłego prezentowania wyników przeprowadzonych analiz i dokonanych ocen. Przyda się im to na stanowiskach o stopniu etatowym generała brygady lub kontradmirała w strukturze naszych sił zbrojnych, a także w narodowych lub międzynarodowych instytucjach, urzędach, dowództwach i sztabach szczebla taktycznego, operacyjnego oraz strategicznego. W programie studiów są zajęcia na temat obrony wspólnej NATO, prognozowania strategii rozwoju sił zbrojnych czy globalnych uwarunkowań bezpieczeństwa, zagrożeń asymetrycznych, logistyczno-ekonomicznych aspektów bezpieczeństwa państwa, działalności kadrowej

A R M I A

C O M M E N T Generał brygady rezerwy pilot doktor ZENON SMUTNIAK, opiekun naukowy Podyplomowych Studiów Polityki Obronnej w AON:

O

piekowałem się już trzecim rocznikiem słuchaczy PSPO. Z perspektywy czasu widzę, że na studia trafiają znakomici oficerowie. Interdyscyplinarne zajęcia pomagają im spojrzeć na armię całościowo i zrozumieć wszystkie aspekty kreowania polityki obronnej państwa. Ponieważ wojsko wychodzi z koszar i wykonuje różne zadania w kraju oraz za granicą, staramy się przekazywać pułkownikom wiedzę z wielu dziedzin. Program PSPO jest żywy, elastycznie dostosowujemy go do potrzeb wojska.

Elitarny kurs
Absolwenci Podyplomowych Studiów Polityki Obronnej 2009
KOMANDOR: Stanisław Kania; PUŁKOWNICY: Mirosław Banasik, Piotr Błazeusz, Bogdan Dziewulski, Adam Michał Dłużniewski, Ryszard Grzeliński, Dariusz Górniak, Marian Jeleniewski, Eugeniusz Kaczanowski, Wiesław Orkisz, Jerzy Różak, Jan Rydz, Marek Sokołowski, Jarosław Wierzcholski.

Gumowa buława

Historia wielokrotnie dostarczała argumentów, że nie matura, lecz szczere chęci wystarczały do spektakularnych awansów. Nawet generalskich.

W

czasach napoleońskich rozpowszechniło się wśród żołnierzy powiedzenie, że każdy z nich nosi w tornistrze buławę marszałkowską. Odwaga i waleczność – czyli zasługi, a nie pochodzenie – pozwalały uzyskać promocję nawet na najwyższy stopień wojskowy. Ówczesna armia francuska stworzyła niezwykłe warunki do wybicia się w hierarchii wojskowej oraz awansu społecznego. W armii napoleońskiej pojawili się młodzi oficerowie urodzeni zarówno w rodzinach szlacheckich, jak i wywodzący się z nizin społecznych. Marszałek Ney był synem bednarza, a ojciec marszałka Augereau handlował owocami. Sierżant Jean Baptiste Bernadotte oraz syn oberżysty Joachim Murat otrzymali nawet godności królów: pierwszy Szwecji i Norwegii, a drugi – Neapolu. Czasy nowożytne dostarczały w różnych armiach przykładów wyniesie-

nia do najwyższych stanowisk za- i bezkrytyczną wiarą w słuszność równo oficerów kompetentnych, działania partii komunistycznej. wybitnie uzdolnionych, jak i tych Ten system nie tolerował wybitz awansu społecznego czy politycz- nych osobowości, a w błyskotlinego. Ta druga kategoria miała wych awansach „pomagały” wielu przedstawicieli w Związku czystki przeprowadzane w latach Radzieckim, gdzie więktrzydziestych XX wieku, gdy W armii szość generałów i mardowódcy dywizji czy kornapoleońskiej szałków mogła popusów byli z dnia na pojawili się oficerowie urodzeni zarówno chwalić się ukończedzień zastępowani niem edukacji na po- w rodzinach szlacheckich, przez młodszych czerjak i wywodzący się ziomie najwyżej cztewonoarmistów. Efekty z nizin społecznych. rech klas szkoły wiejbyły widoczne w pierwskiej. Po rewolucji paźszej fazie zmagań Sowiedziernikowej dokształcali się tów z Niemcami, gdy ich dona skróconych kursach wojsko- wódcy koncentrowali wielkie zgruwych. Niektórzy uczyli się dopiero powania wojsk na małym obszapodstaw czytania i pisania, jednak rze, nie licząc się ze stratami. nie stanowiło to przeszkody Trudno się dziwić, że w żołnierw awansach. Siemion Budionny skich umysłach zrodziła się myśl, nie czuł skrępowania, chwaląc się iż w plecaku oprócz buławy martym, że nie chodził do szkoły. szałkowskiej powinien znaleźć Braki w wykształceniu można było się… gumowy młotek. Dziś przew Rosji Radzieckiej zrekompenso- cież nie każdy żołnierz może zować lojalnością, posłuszeństwem stać generałem. 

oraz finansowej. Słuchacze zgłębiają tajniki protokołu dyplomatycznego i komunikacji społecznej. Przewidziana jest nawet ćwiczebna praktyka dowódcza. Wszystko to służy wszechstronnemu przygotowaniu ich do sprawowania nowych funkcji dowódczych i kierowniczych. Słuchacze PSPO mają także możliwość uczestniczyć w podróżach studyjnych, krajowych i zagranicznych. W ich trakcie zapoznają się z realiami rodzajów wojsk i służb bezpośrednio w jednostkach wojskowych oraz instytucjach. Marynarze oraz lotnicy poznają środowisko lądowców, lądowcy zaś specyfikę służby na wodzie i w powietrzu. Wymiana poglądów

ZAJĘCIA wymuszają współpracę i wymianę doświadczeń między oficerami różnych rodzajów wojsk i służb.

pozwala zweryfikować stereotypy i spojrzeć na siły zbrojne z innej perspektywy, pozbyć się partykularyzmów w myśleniu o wojsku. „Te studia uczą pokory wobec własnej wiedzy i doświadczenia. Stanowią cenny drogowskaz na przyszłe lata służby”, twierdzi pułkownik Ryszard Grzeliński, który zajmował się wdrażaniem do sił powietrznych myśliwców F-16. Zgadza się z nim pułkownik Bogdan Dziewulski, specjalista od logistyki wojsk specjalnych. ,,Reprezentuję rodzaj wojsk tworzący

dopiero swoją tożsamość. Podczas studiów mogę dokonać pierwszych podsumowań mojej pracy i pomyśleć o przyszłości”. Artylerzysta i były komendant poznańskiego Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych pułkownik Jarosław Wierzcholski komentuje: ,,Uczymy się od siebie. Mamy możliwość wymiany myśli i wzbogacania wiedzy o doświadczenia kolegów”. ,,Nasi mentorzy w akademii uzmysłowili nam, że PSPO to ostatni okres pozwalający skupić się na osobistym

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

21

S Z K O L N I C T W O

PUŁKOWNIKOWI JANOWI RYDZOWI nie można odmówić braku żołnierskiego doświadczenia. Wdrażał w Wojsku Polskim czołgi PT-91 oraz Leopard 2A4.

rozwoju. Później czeka nas tylko intensywna praca”, dzieli się refleksją pułkownik Marian Jeleniewski, jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od bezpieczeństwa ruchu lotniczego. Pułkownicy przyznają otwarcie, że studia są dla nich źródłem nowych motywacji. Zwykle żołnierze w wieku 45–50 lat dokonują oceny drogi zawodowej pod kątem przejścia na emeryturę. Dla słuchaczy PSPO ta cezura okazuje się punktem zwrotnym w karierze służbowej. Pytani o to, czy myślą o lampasach generalskich, unikają odpowiedzi. Zgodnie twierdzą jednak, tak jak pułkownik Eugeniusz Kaczanowski, przed studiami logistyk 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej, że rok w murach AON jest okazją, by zastanowić się, czego w życiu dokonali, gdzie są i co mogliby jeszcze w wojsku zrobić.

OPERACJA POŁĄCZONA

Z POWODU małych potrzeb kadrowych minister obrony uznał, że w roku akademickim 2009/2010 nie należy wysyłać pułkowników do Rembertowa. Kilku kandydatów na generałów wyjedzie na podobne studia za granicę.

PSPO to okazja do wzajemnego uczenia się i rozwoju. Pułkownicy „ładują tu intelektualne baterie”, wykładowcy AON zaś zderzają teorię z wiedzą oficerów przybywających z jednostek, znających realia służby. Na ogół słuchacze PSPO mogą pochwalić się bogatym doświadczeniem z misji w Iraku i Afganistanie. Wielu z nich uczyło się w uczelniach zagranicznych. Pułkownik Jerzy Różak studiował w czeskiej akademii wojskowej, służył w polskich kontyngentach w Syrii oraz Iraku. Pułkownik Adam Dłużniewski dowodził kontyngentem w Libanie. Przeciwlotnik, pułkownik Mirosław

Banasik to absolwent Akademii Obrony NATO w Rzymie. Z kolei pułkownik Dariusz Górniak jest pierwszym polskim oficerem, który po wstąpieniu naszego państwa do NATO studiował w akademii wojskowej Federacji Rosyjskiej. Przed przybyciem do Rembertowa przez kilkanaście miesięcy jako szef 7 Brygady Obrony Wybrzeża odpowiadał za obronę ponad 200 kilometrów naszego brzegu Bałtyku. Pułkownik Piotr Błazeusz przecierał szlak polskim żołnierzom w amerykańskich uczelniach wojskowych. W 1996 roku z wyróżnieniem ukończył Akademię Sił Powietrznych w Colorado Springs. Pracował na różnych stanowiskach w kraju i za granicą, ostatnio w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych. W ostatniej grupie słuchaczy PSPO znalazł się także jeden z bardziej doświadczonych polskich marynarzy. Komandor Stanisław Kania o Marynarce Wojennej wie wszystko. Braku żołnierskiego doświadczenia nie można odmówić pułkownikowi Janowi Rydzowi. Wdrażał w Wojsku Polskim czołgi PT-91 oraz Leopard 2A4. Zdaniem wielu fachowców, nazwisko tego oficera jest synonimem wszystkiego, co najlepsze w polskich wojskach pancernych. Z kolei pułkownik Marek Sokołowski stanowi przykład prawdziwego ,,szturmana”. Cie-

szy się ogromnym autorytetem wśród żołnierzy kawalerii powietrznej, znany jest z tego, że zawsze można go spotkać na pierwszej linii. Pułkownik Wiesław Orkisz przed studiami zajmował się zaś planowaniem rozwoju sił zbrojnych w Sztabie Generalnym WP. Zna armię jak mało kto. ,,Studia traktuję jako inwestycję intelektualną oraz możliwość uporządkowania wiedzy i zrozumienia procesów zachodzących w wojsku”.

U-17

Mawiano w wojsku, że niezbadane są wyroki boskie oraz te wydawane przez komórki kadrowe. Teraz prawdziwa jest tylko pierwsza część powiedzenia. Do końca 2011 roku będzie w Wojsku Polskim 125 stanowisk generalskich. Z prostego rachunku wynika więc, że generałem może zostać tylko jeden z 800 żołnierzy. Pod warunkiem, że dostanie się na studia w AON. Do Rembertowa nie trafiają już oficerowie „malowani”, lecz osoby, które autorytet i pozycję zawodową budowały latami ciężkiej pracy. Być może nie wszyscy zostaną generałami, ale każdy prędzej czy później powinien objąć stanowisko zaszeregowane do siedemnastej grupy uposażenia. Gdyby ich zdolności nie zostały wykorzystane, byłby to przejaw marnotrawstwa – kadrowego i finansowego. 

22

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. TOMASZ SZULEJKO

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

23

M A R Y N A R K A

W O J E N N A

Na nieuzbrojony brzeg
Okręty dywizjonu stawiają zagrody minowe oraz wożą wojsko i sprzęt.
 2 DYWIZJON OKRĘTÓW TRANSPORTOWO-MINOWYCH – jest oddziałem taktycznym 8 Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu.  OKRĘTY – przeznaczone są do stawiania zagród minowych oraz przewozów drogą morską wojsk i sprzętu. Umożliwiają ich załadunek oraz wyładunek na nieuzbrojonym brzegu.  DOWÓDCA – komandor porucznik Krzysztof Zdonek. BOGUSŁAW POLITOWSKI
MARZENIEM każdego dowódcy jest załoga całkowicie ukompletowana i złożona z najlepszych fachowców. Jednak dowodzić trzeba umieć także wtedy, gdy niektóre stanowiska są nieobsadzone.

Bez przymusu służby
P
rawy naprzód. Na rufie rzucić cumę. Trzy naprzód. Rzucić hol...”, na mostku ORP „Gniezno” padają komendy i potężny okręt 2 Dywizjonu Okrętów Transportowo-Minowych 8 Flotylli Obrony Wybrzeża zaczyna oddalać się od nabrzeża portu w Świnoujściu. Prawie stumetrowej długości i o wyporności ponad 1700 ton jednostka, wspomagana przez mały holownik, sprawnie manewruje w kanale portowym. Okręt wychodzi w morze, choć można się było obawiać, że po wcześniejszym zwolnieniu do rezerwy żołnierzy służby zasadniczej zarówno dywizjon, jak i cała flota zostaną sparaliżowane. A jednak do tego nie doszło. wodowi. Kolegów z poboru pożegnali kilkanaście dni temu. 2 Dywizjon stał się w pełni zawodowy. Kapitan Sylwester Borkowski, dowodzący podczas manewrowania ORP „Gniezno”, przyznaje, że po odejściu do rezerwy żołnierzy z poboru w załodze są niewielkie braki. „Na macierzystym okręcie, ORP «Toruń» mam obecnie 18 marynarzy służby zawodowej i nadterminowej. Wiem, że są już odpowiednie decyzje i ci nadterminowi w krótkim czasie zostaną zawodowymi. Sukcesywnie będą przychodzili na okręt kolejni marynarze zawodowi. Z czasem załoga będzie więc ukompletowana”. Kapitan wyjaśnia, że gdy wychodzi w morze, wykonuje zadania szkoleniowe czy inne, zawsze dysponuje pełną załogą. Nigdy bowiem nie jest tak, że w morze wychodzą jednocześnie wszystkie jednostki dywizjonu, więc zawsze istnieje możliwość uzupełnienia załóg. Zdaniem kapitana Borkowskiego, do armii zawodowej musimy się trochę przyzwyczaić. Żołnierze służby zasadniczej mieli na przykład

Ostatni żołnierze służby zasadniczej odeszli do rezerwy. Nie sparaliżowało to jednostek Marynarki Wojennej w Świnoujściu.
niewiele urlopu do wykorzystania, a zawodowi mają go znacznie więcej. Dlatego ważny jest system planowania wypoczynku, aby unikać kolizji urlopów z zajęciami szkoleniowymi. Jak mówi oficer, marzeniem każdego dowódcy jest mieć załogę całkowicie ukompletowaną i złożoną z najlepszych fachowców. Jednak dowodzić trzeba umieć także wtedy, gdy niektóre stanowiska są nieobsadzone.

BEZ NIESPODZIANEK

ZAWODOWI I TYLKO ONI

Manewry w kanale portowym, zmiana miejsca postoju, odbijanie od nabrzeża i przybijanie wymagają od całej załogi dużego okrętu wielkiej sprawności, zgrania i szybkości w działaniu. Kilkunastu marynarzy zaangażowanych w trening odcumowania i cumowania to sami żołnierze za-

W 2 Dywizjonie, jednostce wręcz wzorcowej, która podczas niedawnej kompleksowej inspekcji sił zbrojnych dostała niewiarygodnie wysoką ocenę (5!), okręty obsadzone są załogami w różnym stopniu, w zależności od ich ważności i przeznaczenia. Uczestniczący misji w rejonie Zatoki Perskiej ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”, okręt wsparcia logistycznego czy OORP „Lublin” i „Gniezno” mają pełną obsadę etatową. Są jednak i takie, na których brakuje kilkunastu procent specjalistów różnych działów okrętowych.

24

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A


Na zamustrowanie na okręty dywizjonu czeka w cywilu wielu marynarzy gotowych do służby, gdy będą limity etatowe.

Jak twierdzi dowódca dywizjonu komandor porucznik Krzysztof Zdonek, do uszczuplenia załogi jednostka była przygotowana. Odejście żołnierzy służby zasadniczej nie nastąpiło bowiem z dnia na dzień i nie spowodowało wyrwy kadrowej. Stan ewidencyjny jednostki zmniejszył się zaledwie o około 10 procent. „Profesjonalizujemy się już od kilku lat. Wiedzieliśmy o zakończeniu wcieleń do wojska, a więc w ostatnim roku działania kadrowe zintensyfikowaliśmy. Doszło do tego, że gdy niedawno żegnaliśmy odchodzących do rezerwy, moją jednostkę opuściło ich zaledwie trzydziestu dziewięciu”, mówi komandor. Obecnie w dywizjonie wakuje 20 procent stanowisk. Połowa z nich przeznaczona jest dla szeregowych zawodowych, czyli we flocie marynarzy i starszych marynarzy. Braki kadrowe zmniejszą się jednak, gdy do dywizjonu trafią tegoroczni absolwenci Szkoły Podoficerskiej Marynarki Wojennej w Ustce. Na zamustrowanie na okręty dywizjonu czeka w cywilu wielu marynarzy gotowych do służby, gdy dywizjon dostanie limity etatowe. Są to specjaliści różnych dziedzin, którzy zgłosili akces do służby zawodowej i przeszli selekcję. Czy niepełne ukompletowanie odbija się negatywnie na gotowości bojowej dywizjonu? Z pozoru tak. W przypadku zagrożenia wojną wszystkie armie świata zwiększają natychmiast potencjały, uzupełniając etaty jednostek żołnierzami z rezerwy. Nie inaczej byłoby w naszej armii. „W ewentualnej sytuacji wojennej drobne braki w obecnej obsadzie nie miałyby większego

DOBRZE SIĘ STAŁO, że przymusowe wcielenia zawieszono, bo praca z ludźmi, którzy w wojsku znaleźli się nie z własnej woli, nie była łatwa.

znaczenia. W ciągu kilku godzin zostałyby zniwelowane. Rezerwiści mają przecież przydziały mobilizacyjne do naszego dywizjonu. W krótkim czasie wcielilibyśmy ich i mielibyśmy ukompletowane załogi. Nie mam wątpliwości, że może być inaczej”, tłumaczy komandor Zdonek. Istotnie, czas osiągania wyższych stanów gotowości bojowej uwzględnia powołanie rezerwy. Jak na razie, w Świnoujściu rezerwistów mających przydziały mobilizacyjne jest dużo. Gorzej może być za kilkanaście, dwadzieścia lat, gdy przeszkolonych specjalistów w rezerwie zacznie ubywać. Dowódca dywizjonu wierzy, że ten problem w odpowiednim czasie władze, nie tylko wojskowe, rozwiążą.

ZMOTYWOWANI

Czy brak w świnoujskich koszarach żołnierzy służby zasadniczej wywołał inne reperkusje? Zdaniem oficerów, żadne większe zmiany w funkcjonowaniu dywizjonu nie nastąpiły. Twierdzą oni wręcz, że dobrze się stało, iż przymusowe wcielenia zawieszono, bo praca z ludźmi, którzy w wojsku znaleźli się z nie z własnej woli, nie była łatwa. Żołnierze, którzy pozostają w służbie, to ochotnicy, którzy ze swoim zawodem i specjalnością wiążą długofalowe plany. Nawet na najniższych szcze-

blach stają się szybko fachowcami, są bardziej zmotywowani. Także bardziej świadomi swoich praw, o ile więc ich poprzednikom z poboru można było nakazać grabienie liści, o tyle z nimi to już się nie uda. Bo wiedzą, jakich czynności nie przewidują karty opisu ich stanowisk. W pewnych zadaniach żołnierzy muszą lub powinny zastąpić wynajęci lub zatrudnieni przez jednostkę pracownicy. Z pewnością na okrętach będzie teraz ciszej. Marynarze służby zasadniczej już tam nie mieszkają, a ich zawodowym następcom należy się kwatera na lądzie. Nie wiadomo natomiast, co będzie z klubami żołnierskimi na terenie koszar i na przykład istniejącymi tam bibliotekami. Służyły one skoszarowanym żołnierzom z poboru. Komu potrzebne są teraz placówki takie jak ta w świnoujskim porcie wojennym, skoro nie ma już służby zasadniczej, a dla żołnierzy zawodowych ofertę kulturalno-oświatową mają kluby garnizonowe? Budynki po klubach żołnierskich mogłyby stać się mesami oficerskimi i podoficerskimi. Nie można tam jednak sprzedawać alkoholu, ponieważ obowiązują rygorystyczne przepisy o wychowaniu w trzeźwości. A cóż to byłyby za mesy, w których nie można by urządzić imienin ani wypić piwa po zakończeniu służbowego dnia?! 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

25

FOT. BOGUSŁAW POLITOWSKI (4)

L O T N I C T W O
DO TRENINGU prowadzonego w obszarze kontrolowanym przez 21. i 22. ośrodki dowodzenia i naprowadzania Dowództwo Komponentu Powietrznego NATO z Ramstein przysłało samoloty walki elektronicznej DA-20 (Falcon 20).

FOT. PIOTR LASKOWSKI

Wojenne zakłócanie
Już od dziewięciu lat w Polsce odbywają się międzynarodowe ćwiczenia walki elektronicznej, sfinansowane przez NATO.

PIOTR LASKOWSKI

T

rening integrujący systemy walki elektronicznej NEWFIP 2009 (NATO Electronic Warfare Force Integration Programme) zaangażował ponad tysiąc żołnierzy, 15 stacji radiolokacyjnych na sześciu posterunkach, sześć dywizjonów rakietowych OP i OPL plus 15 samolotów. Odbył się on w lipcu na obszarze północnej Polski, od Szczecina aż po Gdańsk. Podobne ćwiczenia są u nas organizowane od 2000 roku i finansuje je NATO. Celem tegorocznych było szkolenie załóg lotniczych, operatorów sprzętu radiolokacyjnego i rakietowego oraz całego systemu obrony powietrznej w warunkach zakłóceń elektronicznych. Sprawdzano także możliwości wykorzystania pokładowych urządzeń walki elektronicznej oraz odporność polskiego sprzętu na zakłócenia. Do treningu prowadzonego w obszarze kontrolowanym przez 21. i 22.

ośrodki dowodzenia i naprowadzania Dowództwo Komponentu Powietrznego NATO z Ramstein przysłało samoloty walki elektronicznej DA-20 (Falcon 20) norweskich sił powietrznych oraz dwa angielskie DA-20, wynajęte w firmie FR Aviation. Działały one z 12 Bazy Lotniczej w Mirosławcu. Natowskim DA-20 podwieszono pod skrzydłami i kadłubem urządzenia emitujące zakłócenia o określonej częstotliwości. Samoloty te zajmują się elektroniczną walką grupową – stawiają tak zwaną czynną osłonę radioelektroniczną dla większej grupy samolotów, które atakują cele naziemne: mosty, stacje kolejowe i inne elementy infrastruktury nieprzyjaciela. Robią to również dla własnych myśliwców po to, by zakłócić czujniki radiolokacyjne samolotów przeciwnika. Niestety, nie udało się nam sfotografować niektórych elementów specjalistycznego wyposażenia norweskich samo-

OBSZAR POWIETRZNY, w którym odbywał się trening w północnej i północno-zachodniej Polsce, wykorzystywany był równolegle przez lotnictwo cywilne i nie zawieszano w nim lotów.

lotów. „To tajemnice NATO. Nie wolno”, powiedział jeden z pilotów. „Częstotliwości pracy poszczególnych urządzeń na konkretnych typach samolotów są znane, więc obie strony konfliktu wiedzą, w jakich przedziałach pracuje ich sprzęt. Dlatego ćwiczenia w praktycznym zakłócaniu i przeciwdziałaniu mu są tak ważne”, wyjaśnił pułkownik pilot Wojciech Pikuła, dowódca 12 Bazy Lotniczej.

NIEWIDOCZNA WALKA

Samolot walki elektronicznej (WE) ma sprzęt do prowadzenia walki pasywnej (rozpoznanie, przechwycenie informacji) i aktywnej (zakłócanie, dezinformacja), głównie w paśmie fal ultrakrótkich i mikrofal. Natomiast samolot walki radioelektronicznej (WRE) jest tylko przekaźnikiem. Przechwycone przez niego sygnały są kodowane i transmitowane do ośrodków rozpoznania na ziemi, gdzie są analizowane. Z ziemi można kierować też pracą nadajników zakłócających przenoszonych przez takie samoloty. NATO do każdego tre-

26

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A

Podniebna rodzina

TRANSPORTOWIEC C-295M z 13 Eskadry Lotnictwa Transportowego

Na ćwiczenia ELITE przylatują zwykle samoloty z blisko dwudziestu państw.

N

ajwiększe międzynarodowe ćwiczenia walki radioelektronicznej ELITE (Electronic Warfare Live Training Exercise) odbywają się co roku w południowych Niemczech, w rejonie odpowiedzialności CAOC-4 Messtetten. Do 1995 roku sprawdzali się w nich tylko Niemcy, od 1995 roku dołączyło do nich międzynarodowe towarzystwo. Dziś na ELITE przylatuje zwykle około sześćdziesięciu samolotów z blisko dwudziestu państw. Maszyny stacjonują w bazie Lechfeld, a naziemne środki obrony powietrznej rozwijane są na poligonie w Neubergu. W latach 2007–2008 w ELITE wzięły udział trzy Su-22 z 8 Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Mirosławcu oraz C-295M z 13 Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie. 

Polski zestaw sił
W ćwiczeniach integrujących systemy walki elektronicznej wzięło udział 15 polskich samolotów wojskowych.

N

asze siły powietrzne wystawiły do akcji cztery myśliwce F-16 z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego, cztery MiG-29 z 41 Eskadry Lotnictwa Taktycznego, sześć sztur-

mowców Su-22 z 40 Eskadry Lotnictwa Taktycznego oraz transportowiec C-295M z 13 Eskadry Lotnictwa Transportowego. W ćwiczeniach brały też udział dywizjony rakieto-

we z Gdyni, Mrzeżyna i Rzucewa oraz stacje radiolokacyjne NUR-23. Wojska Lądowe reprezentował 8 Pułk Przeciwlotniczy z Koszalina z zestawami rakietowymi Osa i Kub. 

ningu wynajmuje corocznie statki powietrzne od firm cywilnych. To one przenoszą zasobniki zakłócające oraz symulatory zagrożeń w podczerwieni i radiolokacji. Zorganizowanie ćwiczeń WRE nie jest jednak proste. Przed każdym uzgadniana jest lista urządzeń podlegających aktywnym zakłóceniom elektronicznym. Ma to wyeliminować ryzyko zakłócenia innego sprzętu, istotnego dla służb działających na danym obszarze. Trzeba uzyskać też zgodę w Wojskowym Biurze Zarządzania Częstotliwościami (WBZCz), które konsultuje się z cywilnym odpowiednikiem – Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Listę zaakceptowanych zadań otrzymuje następnie ośrodek dowodzenia operacjami powietrznymi (CAOC-2 w Kalkar w Niemczech). Dopiero wtedy uruchamiane są odpowiednie procedury sojusznicze, umożliwiające sfinalizowanie ćwiczeń, w tym wynajęcie samolotów.

TRENING SPECJALNY

Podczas lipcowego treningu lotnictwo taktyczne rozegrało siedem epizodów. „Piloci F-16 i MiG-29 wykonywali loty w warunkach zakłóceń elektronicznych i przeciwdziałali samolotom Su-22, odgrywającym rolę przeciw-

nika powietrznego. Z kolei załoga C-295M nad Centralnym Poligonem SP w Ustce odpowiadała na symulowane zagrożenia, stosując osłonę pasywną w postaci wystrzeliwanych flar i dipoli”, wyjaśniał kierownik treningu, dowódca Centrum Operacji Powietrznych generał brygady Zbigniew Galec. Wszystkie polskie samoloty użyte w ćwiczeniach były wyposażone we flary i dipole, pozwalające na prowadzenie indywidualnej obrony podczas walki radioelektronicznej. Załogi broniły się przed opromieniowaniem swych samolotów przez radary przeciwnika (i ustaleniem ich pozycji), odpalając właśnie te pułapki. Trening zapamiętała szczególnie załoga transportowca C-295M, która na co dzień obsługuje polskie kontyngenty wojskowe. Te ćwiczenia były jej szczególnie przydatne, gdyż podczas lotów do stref działań wojennych musi skutecznie bronić się przed namierzeniem z ziemi. „To właśnie załogi transportowców są najbardziej narażone na działanie środków lotniczych małego, średniego i dużego zasięgu”, komentował generał Galec. Lotnicy transportowców są więc rutynowo szkoleni w użyciu środków obrony radioelektronicznej. Na przykład załoga brana na cel przez rakietowy ze-

staw przeciwlotniczy używa właśnie pułapek, dipoli i flar, by zmylić wystrzelony pocisk rakietowy, aby nie trafił w samolot, tylko skierował się na pułapkę. Obszar powietrzny, w którym odbywał się trening w północnej i północno-zachodniej Polsce, wykorzystywany był równolegle przez lotnictwo cywilne i nie zawieszano w nim lotów. Scenariusz ćwiczeń przewidywał dwa wyloty w ciągu doby, więc odwzorowywał czas wojny, kiedy właśnie z taką intensywnością przygotowuje się załogi i obsługę naziemną do działań bojowych. Utrudnieniem był przelot nad terenem ćwiczeń rosyjskiego samolotu wojskowego z inspektorami na pokładzie, wykonującymi misję przewidzianą w „Traktacie o otwartych przestworzach”. Stanowisko kierowania ćwiczeniami (Central Tasking Cell – CTC) znajdowało się w 22 ODN. Podczas przerw w wylotach zakłócaniem systemów łączności oraz naprowadzania rakiet zajmowały się stacje naziemne. „To był świetny trening także dla 22 Ośrodka Dowodzenia i Naprowadzania w Bydgoszczy. Po raz kolejny okazało się, że radzimy sobie podczas międzynarodowych ćwiczeń”, oceniał pułkownik Mirosław Łusiarczyk, dowódca ośrodka. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

27

FOT. JAROSŁAW WIŚNIEWSKI

P O W Ó D Ź

Nasi żołnierze w kraju wykonują dobrą robotę. Po cichu, bez kamer. W Dziewiętlicach zbudowali most.

Most za siedem tysięcy
W TEGOROCZNYCH AKCJACH POWODZIOWYCH ze Śląskiego Okręgu Wojskowego zaangażowanych było około 190 żołnierzy i pracowników wojska oraz 80 jednostek specjalistycznego sprzętu wojskowego.

BOGUSŁAW POLITOWSKI

D
28

ziewiętlice to mała miejscowość na południowym zachodzie kraju, w gminie Paczków. Sto sześćdziesiąt cztery zabudowania i 530 mieszkańców dzieli na dwie części spokojna zazwyczaj rzeczka Świdna. W ostatnich dniach czerwca podczas obfitych opadów deszczu płytki strumyk okazał się nadzwyczaj groźny. Zalane budynki mieszkalne i gospodarcze, kościół, przedszkole, wiejski dom kultury i siedziba ochotniczej straży pożarnej, a co najgorsze, uszkodzony jedyny w wiosce most i dwie kładki, to tylko część zniszczeń, które wyrządził żywioł.

„Najważniejszy jest dla nas most. Nie możemy usuwać zniszczeń, przyjmować pomocy. Idą żniwa, a kombajny nie mogą wyjechać w pole. Ciągniki nie przewiozą zebranego zboża”, apelowała do ludzkich sumień na telewizyjnej antenie sołtys wioski Czesława Bochniarz. Energiczna emerytowana kasjerka PKP, przerażona ogromem zniszczeń, groziła wręcz za pośrednictwem mediów, że jeśli nasze władze nie pomogą, to poprosi o pomoc armię czeską, która w swoim zniszczonym rejonie w miejsce zerwa-

nych przez powódź mostów szybko ułożyła przeprawy pontonowe. Minister Bogdan Klich zareagował na telewizyjny apel pani sołtys. 13 lipca w wiosce pojawili się wojskowi saperzy na rekonesans. Trzy dni później rozpoczęto pracę. 18 lipca w godzinach popołudniowych pierwsze pojazdy mogły przejechać przez nowy, wypożyczony wiosce przez wojsko i należycie ustawiony, most. Rolnikom oraz mieszkańcom wioski odbudowującym obejścia po powodzi pomogli żołnierze i pracownicy 6 Ośrodka Przechowywania

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A

C O M M E N T Porucznik JAROSŁAW KUMALA jest oficerem sekcji prasowej dowództwa ŚOW.
FOT. BOGUSŁAW POLITOWSKI (2)

W

CIĘŻKĄ SAPERSKĄ ROBOTĘ w Dziewiętlicach wykonywało dziewięciu żołnierzy zawodowych oraz czterech pracowników wojska.

ojsko przystąpiło właśnie do budowy kolejnego mostu. Grupa żołnierzy Śląskiego Okręgu Wojskowego z 12 Ośrodka Przechowywania Sprzętu z Niska pod dowództwem majora Adama Bednarczyka buduje most na rzece Wisłoka w miejscowości Kołaczyce w powiecie jasielskim. Przeprawa o nośności 40 ton będzie miała szerokość 9 i długość 100 metrów. Zakończenie prac i oddanie mostu są planowane na koniec października.

18 lipca w godzinach popołudniowych pierwsze pojazdy mogły przejechać przez nowy, wypożyczony wiosce przez wojsko, most
Sprzętu z Głogowa pod kierunkiem komendanta placówki podpułkownika Marka Baraniaka. W ciężką saperską robotę, która trwała od świtu do nocy, zaangażowanych było dziewięciu żołnierzy zawodowych oraz czterech pracowników wojska. Ustawiona we wsi Dziewiętlice konstrukcja to element drogowego mostu składanego DMS-65 o długości 21 metrów, szerokości prawie 5 metrów i nośności 20 ton. Waga całej konstrukcji wynosi ponad 40 ton.

nak rezonu. Stwierdziła, że skoro wojsko tak szybko i solidnie pracuje, to przydałoby się jeszcze w wielu miejscach drogę naprawić, bo na cywilne firmy jej zdaniem nie ma co liczyć. Czy zatem będzie kolejny apel telewizyjny do ministra? Wspomniana wioska to jedno z bardzo wielu miejsc, w których żołnierze Śląskiego Okręgu Wojskowego i jednostek podległych Dowództwu Wojsk Lądowych pomagali w usuwaniu szkód po powodzi. Warto zaznaczyć, że na terenach powodziowych byli nie po fakcie, lecz już od pierwszych chwil zagrożenia. 28 czerwca już od godzin porannych żołnierze 4 Batalionu Ratownictwa Inżynieryjnego oraz innych jednostek pracowali przy usuwaniu zniszczeń na moście drogowym na rzece Jaszkówce w Jaszkowej Dolnej w gminie Kłodzko. Saperzy wozem zabezpieczenia technicznego usuwali zerwaną konstrukcję mostu, która hamowała przepływ wody. W tym samym czasie 35 żołnierzy z 2 Batalionu Ratownictwa Inżynieryjnego usuwało zator powstały pod mostem kolejowym w miejscowości Lewin Brzeski. W miejscu tym grube konary drzew niesione przez wodę osłabiały konstrukcję mostu i tym samym groziły zerwaniem ważnego połączenia kolejowego relacji Wrocław–Katowice. Wojsko przygotowywało się do udzielania pomocy społeczeństwu, nim rzeki wystąpiły
C O M M E N T HENRYK FERSTER, Dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Opolu

z brzegów. Już 25 czerwca zostały powołane grupy operacyjne w wojewódzkich sztabach wojskowych w Rzeszowie, Krakowie, Wrocławiu, Opolu i Dowództwie Śląskiego Okręgu Wojskowego. Te zespoły, złożone z doświadczonych oficerów – specjalistów rożnych dziedzin, zajmowały się głównie analizą i oceną zagrożeń oraz możliwościami udzielenia pomocy poszkodowanym w powodzi. Nic więc dziwnego, że tam, gdzie zaszła taka potrzeba, wojsko podążało na ratunek szybko i sprawnie.

TAM, GDZIE NAJTRUDNIEJ

NA RATUNEK

Na widok gotowego mostu energiczna pani sołtys nie kryła wzruszenia. Pochwałom żołnierzy za ich szybką i solidną pracę nie było końca. Przy okazji pani Bochniarz dowiedziała się także, że z mostu wybudowanego przez armię czeską wioska nie miałaby wielkiego pożytku. Konstrukcje pontonowe stawiane przez naszych południowych sojuszników miały zaledwie 3,5 tony nośności i żaden ciągnik ze zbożem, a tym bardziej kombajn, by po nim nie przejechał. Poinformowana o tym, pani sołtys nie straciła jed-

B

ardzo liczył się czas budowy. Są żniwa. Już zaczyna się koszenie rzepaku. Bez tego mostu straty byłyby jeszcze większe. Konstrukcja wykonana przez żołnierzy jest bardzo solidna i będzie dobrze służyła. Wstępnie most wypożyczony jest na kilka miesięcy. W tym okresie ma zostać odbudowany ten, który zniszczyła rzeka.

Żołnierze do akcji powodziowych lub do usuwania zniszczeń po przejściu fali powodziowej wyjeżdżali bardzo wiele razy. Zazwyczaj podążali w miejsca, gdzie sytuacja była najtrudniejsza, władze lokalne i samorządy sobie z nią nie radziły. Tak było też 26 czerwca. Dwudziestu czterech żołnierzy z 3 Batalionu Ratownictwa Inżynieryjnego z Niska, wyposażonych w pięć samochodów, trzy łodzie z silnikami i dwie pompy o wysokiej wydajności, przystąpiło do akcji porządkowania podtopionego kościoła w miejscowości Ropczyce. Ci sami żołnierze prawdopodobnie wybudują w tej miejscowości dwa mosty w miejsce zerwanych przez powódź. Myli się jednak ten kto sądzi, że w czasach gospodarki rynkowej i cięć budżetowych usługi wykonywane przez armię są całkowicie gratisowe. W przypadku mostu wybudowanego w Dziewiętlicach burmistrz Paczkowa Bogdan Wyczałkowski jako zleceniodawca robót będzie musiał ponieść pewne koszta. Gmina co prawda nie zapłaci nic za wypożyczenie samej konstrukcji mostu, ale zapłaci za wykonaną usługę. Na rachunku wystawionym przez jednostkę wojskową znajdą się między innymi liczba przejechanych przez sprzęt wojskowy kilometrów, zużytego paliwa oraz diety zatrudnionych żołnierzy i pracowników wojska. Biorąc jednak pod uwagę, że całość kosztów została wyliczona na nieco ponad 7 tysięcy złotych, można śmiało stwierdzić, że tańszego mostu nikt by w tej gminie nie wybudował. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

29

H
TOMASZ GOS

M A R Y N A R K A

W O J E N N A
i środków ratowniczych. W tym czasie mogłyby one być użyte do ratowania rzeczywiście zagrożonych ludzi. Z reguły to rodziny, najbliższe otoczenie lub anonimowi obserwatorzy alarmują ratowników, sam zainteresowany wykazuje bowiem dużą beztroskę”, wyjaśnia komandor porucznik Piotr Gawron, szef ośrodka ratownictwa morskiego Centrum Operacji Morskich.

istoria ta to typowy przykład bezmyślności turystów spędzających czas nad morzem. Motolotniarz miał powiadomić organizatorów lotów o lądowaniu. Nie zrobił tego. Tym samym w stan gotowości postawił policję, śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego, straż pożarną i śmigłowiec ratowniczy Marynarki Wojennej. Lotnik został szybko zlokalizowany przez policję dzięki włączonemu telefonowi komórkowemu, którego jednak nie odbierał. System służb trójmiejskich i ratownictwa morskiego został więc uruchomiony tak zwanym fałszywym alarmem w okresie, kiedy przez Gdynię przewijało się dziennie około miliona ludzi. „Gdyby nie lekkomyślność tego człowieka, służby mogłyby się skoncentrować na wsparciu organizatora przy dwóch wielkich gdyńskich imprezach: The Tall Ships’ Races 2009 oraz Heineken Open’er Festiwal 2009, które równo-

legle odbywały się w mieście”, tłumaczy Beata Ławrysz, specjalistka Wydziału Poszukiwania i Ratowania Życia Szefostwa Ratownictwa Morskiego Marynarki Wojennej.

BEZTROSKA TURYSTY

Tego typu historie zdarzają się częściej. Rok temu dyżurna służba operacyjna ratownictwa MW dostała od Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego w Gdyni informację o zaginięciu windsurfingowca w Zatoce Puckiej, w okolicach Kosy Rewskiej. Śmigłowiec Marynarki Wojennej wystartował na poszukiwanie mężczyzny. Okazało się, że turysta był bezpieczny. Zmienił tylko plany związane z miejscem, w którym miał tego dnia zakończyć surfowanie. „Osoby, które wypływają w morze, często nie pamiętają, aby informować najbliższe otoczenie o tym, co robią i gdzie się znajdują. A taka informacja pozwoliłaby uniknąć nieuzasadnionego użycia sił

WEŹ TELEFON

Nie każdy przejaw bezmyślności kończy się jednak szczęśliwie, tak jak w historiach wcześniej opisanych. Ratownicy z Marynarki Wojennej rocznie biorą udział w około 25 akcjach ratowania cywilów. Leszek Siudut, specjalista Wydziału Poszukiwania i Ratowania Życia Szefostwa Ratownictwa Morskiego MW, zwraca uwagę na to, że amatorzy sportów wodnych powinni zabierać ze sobą telefony komórkowe. „Telefon trzeba włożyć do wodoszczelnego

Bezmyślność nad Bałtykiem
Lekkomyślny motolotniarz nie powiadomił nikogo o lądowaniu. W stan gotowości postawił służby ratownicze Trójmiasta i ratownictwo Marynarki Wojennej.

30

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A
etui. Niewielki z tym kłopot, a można uratować życie i zdrowie”, zaleca Leszek Siudut. Dodaje, że telefon przydaje się też po to, by poinformować rodzinę lub znajomych o tym, że wszystko jest w porządku, żeby nie wzywali niepotrzebnie pomocy.

AMATORZY SPORTÓW WODNYCH powinni koniecznie zabierać ze sobą telefony komórkowe.

W A S Z Y M

Z D A N I E M

Dokąd Litwini wracają

POWRACAJĄCA FALA

Ofiarami wielu wypadków nad morzem są dzieci. Pamiętajmy, że warto zainwestować w najskromniejsze nawet środki bezpieczeństwa, takie jak kamizelka asekuracyjna. Należy ją zakładać dziecku zawsze, gdy jest ono w pobliżu wody lub na łodzi, w kajaku, pontonie albo na jachcie. Ważne jest, by była odpowiednia do wagi oraz wzrostu dziecka; taka informacja znajduje się na kamizelce. „Na Bałtyku szczególnie niebezpieczna jest tak zwana fala powracająca. Jest to dość duża masa wody, która po odbiciu się od brzegu wraca w kierunku morza. Potrafi porwać dorosłego człowieka stojącego w wodzie, nie mówiąc już o dzieciach”, tłumaczy komandor Wiesław Wilk, szef Ratownictwa Morskiego Marynarki Wojennej. 

P

Wilno – Litwy dzieło i Stolica – jest i pozostanie takim, co wielka wola pokoleń i narodu stworzyła.
wała fundamenty naszego miasta jako swojej stolicy”. Szanowny Panie Redaktorze, chciałbym jeszcze przytoczyć słowa innego wybitnego przedstawiciela polskiego narodu – Michała Römera, napisane w odpowiedzi na wspomniane przemówienie Piłsudskiego. Ustosunkowując się do zajęcia Wilna, Michał Römer pisał między innymi: „(...) ironią losów Wilna i Twoich własnych, Panie, jest ten fakt, że zostało to wypowiedziane na uroczystości wydarcia Wilna Litwie przez Polskę”. Michał Römer kierował pod adresem Marszałka ostrzeżenia: „Nie zwyciężysz Panie i w dziejach Litwy, nie zapiszesz się zgłoskami imion wielkich bohaterów, o ile... Wallenrodem jesteś! O ile nim nie jesteś – dzieło, które tworzysz w Wilnie, nie jest ani wielkim, ani Twoim. Jest ono dziełem przemocy i panowania, dziełem elementarnego nacjonalizmu Polski”. Prorocze okazały się też słowa: „Wilno – Litwy dzieło i Stolica – jest i pozostanie takim, co wielka wola pokoleń i narodu stworzyła: wszelkie kombinacje przeciwne runą, wszelkie usiłowania spekulacyjne sfabrykowania innej natury Wilna drogą aktu wcielenia, uchwały «Sejmu» (…) skruszą się jak niedołężna kamienica spółczesna (...). Wilno odzyszcze swoje stanowisko, wróci do związku z Litwą, jako prawowita tejże Stolica, przez nią stworzona (...)”. Pan Redaktor mija się z prawdą, twierdząc, iż minister spraw zagranicznych Litwy Vygaudas Ušackas „oczekuje dziś od rządu w Warszawie uznania, że Polska okupowała Wilno”. Otóż minister spraw zagranicznych Litwy nic takiego nie powiedział, a w odpowiedzi na publiczną wypowiedź ministra spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego przesłał tekst wspomnianego przemówienia marszałka Józefa Piłsudskiego oraz list odpowiedź Michała Römera. Ambasador Republiki Litewskiej w Polsce EGIDIJUS MEILUNAS OD REDAKCJI: Gerbiamas pone! Ekscelencija! Akivaizdžiai. Oczywiście. Pagarbiai MAREK SARJUSZ-WOLSKI

Zasady bezpiecznego windsurfingu
 Uczęszczaj na kurs szkoleniowy pod okiem wykwalifikowanego instruktora.  Zawsze używaj kamizelek asekuracyjnych lub ratunkowych z odpowiednim atestem.  Jeśli wpadłeś do wody, nie zdejmuj odzieży – im więcej warstw masz na sobie, tym mniej grozi ci hipotermia (wychłodzenie organizmu).  Naucz się dobrze pływać. Twoje wysportowanie i ogólna tężyzna fizyczna przydadzą się w oczekiwaniu na przybycie pomocy.  Poznaj lokalne warunki pogodowe. Upewnij się, że jest bezpiecznie. Jeśli usłyszysz odgłosy burzy lub zobaczysz wyładowania atmosferyczne, wracaj na ląd – woda jest bardzo dobrym przewodnikiem prądu! Także nagły i silny deszcz może spowodować, że pewne akweny staną się niebezpieczne.  Zawsze sprawdzaj prognozy pogody na portalu 601100100.pl. Obserwuj siłę wiatru, temperaturę powietrza i ciśnienie.  Zawsze noś przy sobie zabezpieczony przed działaniem wody telefon w pokrowcu lub wodoodporny. Zapisz w nim numer ratunkowy 0 601 100 100 i adres portalu 601100100.pl „Bezpiecznie nad wodą”. 

FOT. MARIAN KLUCZYŃSKI, WINDSURFING.COM

o przeczytaniu „PZ” z 29 czerwca byliśmy niemile zaskoczeni artykułem Pana autorstwa „Dokąd Litwini wracają”. Szczerze mówiąc, zawarte w nim treści mogą być odebrane na Litwie jako usiłowania „starszego brata”, żeby pouczać „młodszego”. Uważam, że próba nie jest zbyt udana, gdyż w artykule znajduje się sporo nieścisłości oraz nieprawdziwych ocen. Chciałbym zwrócić Pana uwagę na stwierdzenie dotyczące tysięcy ludzi „zabitych przez Litwinów ze swastyką i piszczelami na czapkach, uzbrojonych w radzieckie karabiny”. Czytelnik nieznający bliżej historii Litwy może odnieść wrażenie, że nie była ona okupowana przez nazistów, lecz że sami Litwini organizowali masowe mordy. Nikt nie neguje faktu, że, niestety, byli ludzie narodowości litewskiej kolaborujący z hitlerowcami, biorący udział w akcjach mordowania przedstawicieli różnych narodów. Chciałbym jednak zaznaczyć, że zjawisko kolaboracji występowało we wszystkich okupowanych przez nazistów krajach Europy. Naród litewski oraz jego przywódcy potępili czyny rodaków, których ręce skalała krew niewinnych ludzi podczas II wojny światowej. Jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę Pana Redaktora na to, że wielu Litwinów ratowało Żydów przed zagładą – ponad 700 zostało uznanych za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Z artykułu wynikałoby też, że zagarnięcie w przeszłości Wilna na podstawie kryterium etnicznego było uzasadnione. W tym kontekście pozwolę sobie przywołać przemówienie ówczesnego Naczelnika Państwa Polskiego, marszałka Józefa Piłsudskiego, z 22 kwietnia 1922 roku: „(...) drogie, kochane Wilno, wyniesione do rządu stolic – otwarcie to powiedzieć możemy, nie ręką polską, lecz podczas wielkich wysiłków narodu litewskiego, gdy ten znajdował się w otwartej walce z całym otaczającym światem, nie wyłączając Polski. Niezwykła wota wielkich bohaterów Litwy pogańskiej, którzy wtedy budowali wielkie państwo od morza do morza, od murów osławionej Moskwy, aż hen po brzegi szarej Wisły, wola wielkich rycerzy, wielkich również w historycznych sporach Witolda i Jagiełły – wzniosła mury, zbudo-

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

31

M S P O
dują się takie korporacje i firmy, jak: BAE Systems, MBDA, Panasonic, Rafael, Elbit Systems, Aero, Agusta, Korea Aerospace Industries czy Patria. Prezentacje przemysłu obronnego innych krajów podczas kieleckich targów to już tradycja. Ponad 30 procent wystawców salonu to firmy i koncerny zagraniczne. „W roku 2008 na targach wystawę narodową mieli Szwedzi, którzy zaprezentowali między innymi swoje najnowsze systemy rakietowe”, przypomina prezes zarządu kieleckich targów Andrzej Mochoń. „Do tej pory na MSPO oglądaliśmy już wystawy narodowe Niemiec, Francji, Izraela oraz USA”. W tym roku wystawę taką zorganizują państwa z Grupy V4. Węgrzy pokażą między innymi uzbrojenie strzeleckie, karabinki snajperskie i pistolety, a także wyposażenie indywidualne żołnierzy. Są oni od dawna zainteresowani współpracą z Polską. Zwłaszcza w dziedzinie najnowocześniejszych systemów dowodzenia oraz łączności cyfrowej.

Salon jest wieczny
Już za miesiąc odbędzie się XII edycja Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach – jednej z najważniejszych i największych wystaw branży wojskowej w Europie.

FOT. KAROLINA PRYMLEWICZ

WYMIANA POGLĄDÓW

T

egoroczne targi, zaplanowane na 31 sierpnia – 3 września, zostaną objęte patronatem Bogdana Klicha, szefa resortu obrony narodowej, który według planów organizatorów oficjalnie je otworzy i weźmie udział w specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Salon tradycyjnie już wspierają także resorty spraw wewnętrznych i administracji, skarbu państwa, gospodarki, nauki i szkolnictwa wyższego, a także Krajowa Izba Gospodarcza oraz Polska Izba Producentów na Rzecz Obronności Kraju.

NOWOCZESNE TECHNOLOGIE

Wystawie towarzyszą Międzynarodowe Targi Logistyczne – LOGISTYKA, podczas których można obejrzeć najnowsze wzory umundurowania służb podległych MSWiA, racje żywnościowe przygotowane na czas kryzysu oraz długotrwałych działań w polu walki, urządzenia do przygotowywania posiłków, przechowywania i transportu żywności, urządzenia i materiały medyczne, systemy łączności i informatycznego wsparcia dowodze-

nia, sprzęt zarówno dla Państwowej Straży Pożarnej, służb Obrony Cywilnej Kraju, jak i specjalistyczny dla Straży Granicznej i Policji. Firma Niewiadów wystawi swój najnowszy poduszkowiec, a ZM Mesko najnowsze rakiety do samolotów oraz śmigłowców. Nie zabraknie również krajowych propozycji pojazdów patrolowo-interwencyjnych oraz innego sprzętu potrzebnego polskim żołnierzom w Afganistanie, między innymi gogli noktowizyjnych, dalmierzy lornetkowych i lornetek noktowizyjnych, systemów kierowania ogniem z kamerami termowizyjnymi, produkowanych przez Przemysłowe Centrum Optyki oraz innych najnowszych systemów termowizyjnych. Na MSPO swojej szansy na współpracę z wojskiem szuka również mnóstwo mniejszych firm sprzedających specjalistyczne materiały, narzędzia, chemię, kable i urządzenia.

PONAD 30 PROCENT wystawców salonu to firmy i koncerny zagraniczne.

TRADYCJA I PRESTIŻ

Salon jest imprezą o wyjątkowym znaczeniu także dlatego, że daje pełny przegląd ofert światowych koncernów w branży militarnej. Wśród wystawców MSPO znaj-

Pierwszego dnia targów zaplanowano I Krajową Debatę „Sposoby finansowania i konkurencyjność polskiego przemysłu obronnego”, której organizatorem będzie Magazyn Wojskowy „Armia” (sala CK2). Na ten dzień zaplanowano również konferencję „Koncepcja obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej terytorium Polski”, zorganizowaną przez Bumar i miesięcznik „Raport WTO” (Centrum Konferencyjne TK, sala CK1). Drugiego dnia Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego Redakcja Wojskowa („Polska Zbrojna”) zorganizuje w Centrum Konferencyjnym TK (sala CK2) debatę ,,Możliwości krajowego przemysłowego potencjału obronnego w aspekcie wymagań pola walki”. W dniu służb podległych MSWiA przewidziano między innymi konferencję naukową „Uwarunkowania i konsekwencje profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP”. Jej organizatorem będzie Wyższa Szkoła Ekonomii i Prawa imienia profesora Edwarda Lipieńskiego w Kielcach (sala G2+G3). W ramach targów odbędzie się także uroczystość wręczenia Defenderów oraz wyróżnień i nagród specjalnych. Nagroda ta przyznawana jest wystawcom najlepszego sprzętu dla wojska i służb policyjnych za wyroby wyróżniające się oryginalnością i nowatorstwem myśli technicznej. Podczas ubiegłorocznego MSPO wyróżnienie to otrzymało 11 firm, między innymi AMZ-Kutno Sp. z o.o.; TELDAT Sp. J. za wóz dowodzenia Żubr WD, Hertz Systems Sp. z o.o. za wojskowy odbiornik nawigacji satelitarnej HGPST Model T. 

32

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

A R M I A

Na zawodowego
PRAWNICY ODPOWIADAJĄ, W JAKI SPOSÓB I NA JAKICH ZASADACH ŻOŁNIERZ NADTERMINOWY MOŻE ZOSTAĆ ŻOŁNIERZEM ZAWODOWYM.
 Czy można ubiegać się o zakończenie służby nadterminowej i przyjęcie do służby zawodowej? Mam podpisany dwuletni kontrakt na służbę nadterminową, zajmuję stanowisko kierowcy-operatora stacji dowodzenia. Czy jeśli przejdę do służby zawodowej, będę szeregowym zawodowym, czy starszym szeregowym zawodowym?  Zgodnie z obowiązującymi przepisami do zawodowej służby wojskowej w korpusie szeregowych zawodowych może być powołany między innymi żołnierz nadterminowej zasadniczej służby, z ukończonym co najmniej gimnazjum i przygotowaniem zawodowym, jeżeli ma kwalifikacje przydatne w korpusie osobowym, w którym ma pełnić zawodową służbę. Żołnierz odbywający nadterminową zasadniczą służbę mający stopień starszego szeregowego może zostać powołany do zawodowej służby na stanowisko zaszeregowane do stopnia etatowego starszego szeregowego i pełnić tę służbę w tym stopniu. Natomiast żołnierz odbywający nadterminową zasadniczą służbę wojskową mający stopień szeregowego może zostać powołany do zawodowej służby na stanowisko służbowe zaszeregowane do stopnia etatowego szeregowego i pełnić tę służbę w tym stopniu, bądź na stanowisko służbowe zaszeregowane do stopnia etatowego starszego szeregowego i zostać mianowany na ten stopień. żołnierzy zawodowych oraz niektórych innych ustaw nie likwiduje nadterminowej zasadniczej służby wojskowej. W przepisach tego aktu prawnego przewidziano, że podoficerowie i szeregowi, którzy 31 grudnia 2009 roku będą odbywali nadterminową zasadniczą służbę, spełniający wymagania określone w ustawie z 11 września 2003 roku o służbie żołnierzy zawodowych (Dziennik Ustaw z 2008 r. nr 141, poz. 892, nr 206, poz. 1288 i nr 208, poz. 1308 oraz z 2009 r. nr 26, poz. 157) do powołania do zawodowej służby w korpusie podoficerów zawodowych albo w korpusie szeregowych zawodowych, mają się stać od 1 stycznia 2010 roku żołnierzaŹRÓDŁO PRAWA: mi zawodowymi pełniącymi czynną służbę jako służbę kontraktową; od artykuł 10 punkt 3 litera b powiednio w korpusie podoficerów ustawy zawodowych, albo w korpusie szerez 11 września 2003 roku o służ- gowych zawodowych, pod warunkiem zawarcia w terminie do bie wojskowej żołnierzy zawodo- 31 stycznia 2010 roku kontraktu na wych (Dziennik pełnienie służby kontraktowej. Ustaw z 2008 r. nr 141, poz. 892, Oznacza to między innymi, że wspomniani żołnierze będą skierowani nr 206, poz. 1288 do wojskowych komisji lekarskich i nr 208, w celu ustalenia zdolności fizycznej poz. 1308 oraz  Według ustawy, która ma wejść w życie z 2009 r. nr 26, i psychicznej do pełnienia zawodo1 stycznia 2010 roku, nie będzie służby nad- poz. 157). wej służby. Ponadto z wojskowej praterminowej. Z tego co wiem, każdy nadtermicowni psychologicznej muszą mieć nowy automatycznie (po wyrażeniu zgody) staorzeczenie o braku przeciwwskazań nie się żołnierzem zawodowym. Na jakiej zado pełnienia zawodowej służby. Musadzie będzie to się odbywało? Co z egzamiszą też mieć ukończoną szkołę średnami z wuefu, co z komisją lekarską? nią (w przypadku podoficerów) lub  Uchwalona 24 kwietnia 2009 roku ustaco najmniej gimnazjum i posiadać wa o zmianie ustawy o służbie wojskowej przygotowanie zawodowe, kwalifikacje albo umiejętności przydatne w danym korpusie osobowym (w przypadku szeregowych). Żołnierze ci będą mogli być wyznaczeni na stanowiska służbowe zaszeregowane do stopnia etatowego równego lub bezpośrednio wyższego od posiadanego stopnia wojskowego w danym korpusie kadry zawodowej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. W przypadku natomiast, gdy wspomniani żołnierze nadterminowej zasadniczej służby wojskowej nie zawrą takiego kontraktu, będą odbywać nadal nadterminową zasadniczą służbę wojskową na dotychczasowych zasadach do upływu okresu, na jaki się zgłosili do tej służby, z uwzględnieniem przepisów jej dotyczących obowiązujących 31 grudnia 2009 roku.

NOWOŚCI PRAWNE
W „Dzienniku Ustaw” nr 94 z 2009 roku ukazało się rozporządzenie ministra obrony z 9 czerwca 2009 roku w sprawie szczegółowych warunków i trybu korzystania przez żołnierzy zwolnionych z czynnej służby wojskowej, a także małżonków oraz dzieci pozostających na utrzymaniu żołnierzy, którzy zaginęli lub ponieśli śmierć w związku z wykonywaniem zadań służbowych, z pomocy w podnoszeniu kwalifikacji, przekwalifikowaniu, doradztwie zawodowym lub pośrednictwie pracy (poz. 778). Powyższy akt prawny wszedł w życie 3 lipca 2009 roku. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

33

W O J S K A

L Ą D O W E
A A VIP go ORT ESK skazane ejsca i do w niem m zada dynku. w bu

Z

początkiem stycznia 2010 roku pododdziały 17 WBZ rozpoczną dyżur bojowy jako Grupa Bojowa Unii Europejskiej. Wraz z Niemcami, Słowakami, Litwinami i Łotyszami będą w gotowości do szybkiego przemieszczenia w rejon ogarnięty konfliktem. W Kotlinie Kłodzkiej żołnierze uczyli się, jak postępować z improwizowanymi ładunkami wybuchowymi, a także ochrony i eskortowania VIP-ów w razie zagrożenia. Podobne zajęcia, tyle że w terenie miejskim, odbyły się na poligonie w wędrzyńskim Centralnym Ośrodku Zurbanizowanym „Nowy Mur”.  MAGDALENA GOLISZEK

SPROSTOWANIE: Autorką tekstu i zdjęć w numerze 27 „PZ” na stronach 34–35 była Magdalena Goliszek, a nie, jak błęd, nie napisaliśmy, Szczepan Głuszczak. Głuszczak

34

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

Ostry

Pluton rozpoznawczy, ochrony i sekcja strzelców wyborowych z 1 Batalionu Manewrowego 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej szkolili się pod okiem byłych żołnierzy GROM-u.

A R M I A

STRZELEC WYBOROWY wyposażony w 7,62 mm TRG SAKO ubezpiecza wejście do budynku.

dyżur

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

35

FOT. MAGDALENA GOLISZEK (5)

F E L I E T O N
BOGUSŁAW PACEK

Akademię Obrony Narodowej trzeba wesprzeć, bo jest wojsku potrzebna jak powietrze.

W samo sedno

Obrona Akademii Obrony

D

36

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. WWW.SXC.HU

ostało się ostatnio Akademii Obrony Narodowej, oj, dostało. A wszystko zaczęło się od zmiany komendanta-rektora. Taka zmiana to nic nowego. Kolejni ministrowie korzystali ze swoich uprawnień i, inaczej niż w cywilnych Alma Mater, wojskowy rektor był wyznaczany albo odwoływany, a nie wybierany. Tym razem jednak w AON zmiana na tym ważnym stanowisku wywołała większe niż zazwyczaj emocje. Senat akademii wydał stosowną uchwałę o aktualnej sytuacji uczelni, przy okazji sugerując, że lepiej byłoby mieć rektora wybranego. I się zaczęło. Rozgorzała dyskusja, posypały się gromy na profesorskie głowy. Kilka tygodni temu także na łamach „Polski Zbrojnej” dostało się AON-owi. Otóż jeden bardzo znany i ceniony profesor zapewne w dobrych intencjach podjął próbę pokazania miejsca w szyku wojskowemu senatowi z Rembertowa. Okazało się, że organizowane tam konferencje zaczynają przypominać akademie pierwszomajowe, a poziom przygotowywanych dysertacji się obniżył. Nie wiem jak Pan Profesor Warszawskiego Uniwersytetu to zbadał. Gratuluję naukowej odwagi, bo trzeba jej mieć naprawdę dużo, żeby będąc profesorem jednej uczelni, w kilku zdaniach sprowadzić do zera inną. Miałem przyjemność prowadzić zajęcia dydaktyczne w AON, uczestniczyć w kilku konferencjach. Sam kiedyś przez parę miesięcy pobierałem tu nauki. Poznałem uczelnię dość

dobrze. Wcześniej pracowałem w trzech polskich szkołach wyższych, występowałem w kilku zagranicznych. Prawda o AON jest taka sama jak o wielu innych uczelniach. Szkoła ta jest bardzo zróżnicowana, ma ludzi przeciętnych, dobrych i swoje naukowe gwiazdy. Ma też swoje problemy i może w czymś tam faktycznie pozostaje w tyle. Uchwała senatu pewnie nie była najszczęśliwszym pomysłem, ale w końcu to senat wyższej uczelni, a nie sztab brygady. Gdyby mnie ktoś wcześniej zapytał, to też bym odradzał pchanie się w uchwalanie poparcia dla indywidualnych „wyborczych” ambicji jednego profesora. Teraz jednak trzeba realnie wesprzeć uczelnię potrzebną wojsku jak powietrze. Nowy rektor ma wielką motywację, szereg pomysłów i według mnie może liczyć na wsparcie podwładnych. Ale sam głową muru nie przebije. AON to nie cywilny uniwersytet. Nie tylko osoba rektora zależy od decyzji ministra. O pomocy AON-wi mówi się od lat. Gdy patrzyłem, jak podchorążowie szkoły oficerskiej we Wrocławiu kończyli studia magi-

sterskie na cywilnych uczelniach, i to w ramach podpisanej umowy, a AON w tym czasie „robił bokami” ze względu na brak studentów, nie mogłem zrozumieć, na czym ta pomoc polega. Uczelni w obecnym kształcie trudno będzie przetrwać. Nowa ustawa, zgodnie z którą oficer będzie promowany już po licencjacie, też dolewa oliwy do ognia. Kogo będzie kształciła Akademia Obrony Narodowej? Na cywilnych studentów przy zbliżającym się niżu demograficznym nie ma co liczyć. A ile można prowadzić kursów? I czy będzie na nie duże zapotrzebowanie w mniejszej armii? Wydaje mi się, że sensowne byłoby stworzenie na bazie uczelni Akademii Bezpieczeństwa Narodowego dla dwóch resortów – MON i MSWiA. Po pierwsze, zacierają się bardzo pojęcia „bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne”. Po drugie, policja, straż graniczna, straż pożarna nie mają podobnej uczelni jak AON, a ich potrzeby wcale nie są mniejsze niż w wojsku. Po trzecie, Akademia Bezpieczeństwa Narodowego dawałaby szansę na wykorzystanie dużego potencjału Rembertowa i pozostawienia uczelni w obecnym, a może nawet rozwiniętym kształcie. 

BEZPIECZEŃSTWO BEZPIECZEŃSTWO

BEZPIECZEŃSTWO

BEZPIECZEŃSTWO

Defilada to nie jest byle co. Parada nie służy roztrząsaniu wątpliwości. Musi sprawiać wrażenie nieodwracalności.

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. STUDIO IWONA/ISW

A jeśli ktoś nie chce się ścigać?
MAREK SARJUSZ-WOLSKI, TOMASZ SZULEJKO KORESPONDENCJA Z BIAŁORUSI

37

B I A Ł O R U Ś

C

A jeśli ktoś nie chce się ścig
10 śmigłowców oraz 20 samolotów bojowych), ćwiczące krok od czterech miesięcy. To rodzaj odideologizowanego socjalizmu. Można próbować poskładać go z detali. Pierwszym są kombatanci. Tu nikogo nie dziwi widok starca w polowym mundurze czerwonej piechoty lub staruszki brzęczącej rzędami pozłacanych medali, przypiętych do bistorowej sukienki. W sklepach są specjalne stoiska dla kombatantów, a oni sami traktowani są jak żyjący święci państwowi, ikony tworzące napięcie między tamtymi czasy a teraźniejszością. I od nich wzięło się święto. W 1944 roku, w wyniku trwającej 68 dni operacji „Bagration”, Armia Czerwona wyzwoliła 3 lipca stolicę Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Wojska trzech frontów białoruskich wyparły hitlerowców z Mińska po trzech latach złej wojny, która kosztowała życie co trzeciego Białorusina. Drugim mitem jest zatem wojna. Przypomina się ją na każdym kroku. Do
Kształtujące się białoruskie elity zapewne nie zadowolą się w przyszłości uproszczoną wersją polityki historycznej, datowaną od 3 lipca 1944 roku.

entralna defilada jest matką parad, capstrzyków, koncertów, wieńców, pokazów i kiermaszów, odbywających się jak Białoruś długa i szeroka. Od kiedy przed trzynastu laty Aleksandr Łukaszenka ustanowił 3 lipca Świętem Niepodległości, „narodnoje gulianije” poprzedzają wielkie porządki. Choć kraj i bez nich jest enklawą czystości między bałaganiarskim Zachodem a brudną Rosją. Jest to schludność siermiężna, od razu widać, że niebogata, lecz dla przybysza zaskakująca nie tylko w miastach, lecz także sowchozach i pasiołkach, pociągach i toaletach.

DUMA MIASTA BOHATERA

Defilada zatem także musi być czysta. Ideowo. Trudno doprecyzować meritum absolutu, który dziś będą prezentować zwarte szyki białoruskich sił zbrojnych (3 tysiące żołnierzy, 140 pojazdów wojskowych,

kin wchodzą nowe filmy. Na bilbordy trafiają nowe plansze. Na budynkach instalowane są nowe neony z hasłami („Mińsk – miasto bohater”). Prasa bez końca publikuje wspomnienia i sylwetki bohaterów. Wciąż też odkopywane są groby. Mit ów eksploatowany jest w najprostszy sposób. Państwo białoruskie gwarantuje mieszkańcom (tragicznie doświadczonym wojną) pokój i separację od światowego zamieszania. Jak długo ludzie pomną ofiarę krwi, która nie ominęła żadnej rodziny, tak długo będą doceniać swe opiekuńcze państwo i jego mądre zwierzchnictwo. Władza i państwo to monolit. Władza oczekuje, że obywatele będą z niej dumni. A jeśli już nie z niej samej, to przynajmniej z jej osiągnięć. I nie spotyka jej zawód. Tegoroczne obchody wyzwolenia Białorusi, mimo trudnej sytuacji ekonomicznej, były wyjątkowo okazałe. 250 tysięcy mińszczan szczerze, z dumą i radością oklaskiwało widowisko będące demonstracją siły sześćdziesięciotysięcznej armii białoruskiej, wyposażonej i zorganizowanej na wzór wschodniego sąsiada. A przecież za rakietami Toczek, które bardziej niż na paradę nadają się do muzeum, i nowoczesnymi zestawami S-300 jechały na platformach makiety osiedli z fabryk

38

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

B E Z P I E C Z E Ń S T W O

Uwaga!

Posiedzieć przy żubrze
Podróż do Mińska, Baranowicz lub Lidy wymaga starannych przygotowań.

Niezawodny element bezpieczeństwa
Generał pułkownik LEONID MALCEW, minister obrony Republiki Białorusi, specjalnie dla „Polski Zbrojnej” mówi o polityce swojego kraju względem sąsiadów, białoruskich siłach zbrojnych oraz cywilnej kontroli nad armią.

J

gać?

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

39

FOT. STUDIO IWONA/ISW

domów („Masowe budownictwo mieszkań – priorytetowym zadaniem państwa!”), meble, transformatory, opony Belshina, tkaniny Kambol, lodówki Atlant, odkurzacze Horyzont, obrabiarki Krasnyj Boriec (reklamowane jako „podstawa gospodarczego bezpieczeństwa państwa”), no i traktory Bielarus, kombajny Gomsielmasz, spychacze Amkodor, autobusy MAZ i na samym końcu wielkogabarytowe wywrotki Biełaz. Właśnie zamykające paradę takie monstrum ważące 90 ton zebrało od publiczności największe oklaski. A oferta przemysłu sugerowała samowystarczalność kraju. To flirt z najbardziej ludzką potrzebą równania się z innymi. A jeśli sam nie możesz pochwalić się lepszym samochodem i domem za miastem, to oklaskujesz spikera, obwieszczającego rozmodlonym głosem, że białoruskie towary znane i cenione są na całym świecie, a niewiele krajów potrafi wygrać z białoruskimi sportowcami. Lecz próżno czekać na wspomnienie socjalizmu, komunizmu, internacjonalizmu i bratniej reszty. Z tamtego okresu został jedynie sztafaż, który nam będzie się kojarzył z mieszanką agitacji czasów Bieruta i propagandy sukcesów Gierka.

FOT. STUDIO IWONA/ISW

azda pociągiem z Warszawy do Mińska zajmuje dziesięć godzin. Zbliżenia nie ułatwiają skomplikowana procedura wizowa, szczelna granica Unii Europejskiej czy konieczność wymiany podwozi wagonów ze względu na szerszy rozstaw szyn. Trudno kupić w polskich kantorach białoruskie ruble. Wspólna historia, trudna i pogmatwana, przechodzi na wskroś przez wsie, rodziny, miasta i koszary. Podobnie jak teraźniejszość… O czym zaświadczyć może taki dialog: „Wiecie, że nasza Puszcza Białowieska jest na czwartym miejscu w rywalizacji na nowe siedem cudów świata?” „Nasza też!” „To może chodzi o naszą wspólną puszczę?”

K

ażde państwo, również nasze, buduje swoją armię w sposób adekwatny do sytuacji wewnętrznej oraz panującej w jego otoczeniu. Stosujemy rozwiązania odpowiadające naszym interesom, warunkom ekonomicznym oraz naszej narodowej mentalności, która z punktu widzenia sił zbrojnych jest niezwykle istotna. Oczekuje się od nas często, że zrobimy to, co inni uważają za dobre i prawidłowe. Często taki sposób myślenia przeszkadza nam we wzajemnym zrozumieniu. Sposób konstruowania sił zbrojnych jest bowiem wewnętrzną sprawą kraju. Każde państwo buduje armię dostosowaną do własnych potrzeb, wynikających z priorytetów bezpieczeństwa i uwarunkowań ekonomicznych. Dlatego wskazywanie nam z zewnątrz, co jest dla nas właściwe, uważam za niezręczne.

formacji bezpieczeństwa wojskowego, stosownej do militarnego zagrożenia państwa. Jest to podstawa naszej doktryny wojennej. Staje się to prawem i dotyczy każdego obywatela Białorusi. Nasza doktryna jest jawna i ogólnodostępna. Nie mamy tajemnic. Jej obronny charakter zakłada, że nikogo nie postrzegamy jako ewentualnego przeciwnika. Przewiduje także minimalizowanie i eliminowanie źródeł zagrożenia militarnego. Budujemy jedynie systemy obronne. Stworzyliśmy wojska obrony terytorialnej, których nie było w czasach Związku Radzieckiego. Przeznaczone są one do obrony i ochrony ludności oraz obiektów istotnych z punktu widze-

BEZ TAJEMNIC
Białoruś, która prowadzi pokojową politykę, jest pewnym i niezawodnym elementem współczesnego bezpieczeństwa europejskiego. Odrzucamy wojnę jako instrument polityki zagranicznej. Żadne państwo nie jest dla nas potencjalnym przeciwnikiem. Białoruś myśli o bezpieczeństwie kategoriami obrony narodowych interesów w warunkach możliwej trans-

B I A Ł O R U Ś
Nowa państwowa ideologia jest tylko zbudowana z sowieckich dekoracji. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że jest uczciwsza. Nie każe ludziom wierzyć w imaginację jedynego słusznego światopoglądu. Nie szuka istoty wszechrzeczy. Nie uzurpuje sobie mistycznego oddania. Nie ma w niej dawnego fanatyzmu. Po prostu jest. Zna się oczywiście na wszystkim i wszystko potrafi. Nie musisz wierzyć w „baćkę”, ale możesz spokojnie żyć, jeśli ostentacyjnie nie będziesz przeciw niemu gardłował. A on da ci bezpieczeństwo socjalne, jakiego próżno szukać w Polsce. Jeśli więc nie jesteś gotów do globalnej konkurencji, jeśli pragniesz pokoju i równowagi, jeśli chcesz żyć powolutku i potrafisz czerpać radość ze wspólnych osiągnięć, Białoruś może się okazać twoim rajem.
Nikogo nie dziwi widok człowieka w mundurze czerwonej piechoty lub obwieszonego medalami.

PORA NA DYKTATORA

Na wyciągnięcie ręki są święte symbole.

A jednak lipiec to dla Białorusinów niebezpieczna pora. Proste prawdy rozszczepiają się w słońcu jak białe światło w pryzmacie. Mit niepokonanego Związku Radzieckiego wyrażały nawet pododdziały ubrane w historyczne mundury Armii Czerwonej oraz wozy bojowe z epoki. Rewelacyjnie proste hasło „My pabiedili” (zwyciężyliśmy) po kilku kieliszkach może zmienić się pytanie: czyli właściwie kto? Związku już nie ma, a na ostatnim spotkaniu Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym w Moskwie prezydent Białorusi się nie pojawił i nie podpisał z braćmi Rosjanami, Ormianami, Tadżykami i Kirgizami porozumienia o stworzeniu wspólnych sił szybkiego reagowania. „Baćka” się wściekł z powodu embarga Kremla na białoruskie mleko i jego przetwory. Rosjanie też się wściekli, zagrozili nową wojną gazową i zaczęli przebąkiwać, że już chyba pora na zmianę dyktatora. Ale takich awanturek było już bez liku. Łukaszenka po prostu rozśmiesza Rosjan od

FOT. STUDIO IWONA/ISW (3)

Nowa państwowa ideologia jest tylko zbudowana z sowieckich dekoracji. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że jest uczciwsza.

68 lat później…

czasu, kiedy ubzdurał sobie zająć tron kremlowski po Borysie Jelcynie. Teraz także zagroził wprowadzeniem kontroli na granicy z Rosją (dziś jest bardziej otwarta niż grupy Schengen), by przed defiladą wykrzyczeć, że tylko wariaci mogą roić o poróżnieniu Mińska z Moskwą. ,,Chciałbym, by Rosjanie i przywódcy Rosji usłyszeli: Białoruś nie handluje przyjaźnią

z Rosją. Jesteśmy bratnimi narodami. Jesteśmy jednym narodem!”. Przecież „My pabiedili!”. Czysty pragmatyzm pozbawiony bywa logiki. Ważna jest skuteczność. Ale jak długo? Białoruscy oficerowie alergicznie reagują na porównywanie ich do armii rosyjskiej. „Przecież my nie mamy z nimi nic wspólnego”, kwitują szybko, pytani choćby o krój mundu-

Latem 1941 roku w okolicach Białegostoku czerwonoarmiści próbowali wyrwać się z niemieckiego okrążenia. Zamierzali przedrzeć się do Brześcia. Nie dali rady.

N

a cmentarzu w Hajnówce 21 czerwca 2009 roku odsłonięto pierwszy po dziesięcioleciach pomnik żołnierzy Armii Czerwonej na polskiej ziemi. Ceremonia

towarzyszyła pogrzebowi szesna- będzie miał dla niego wymiar stu żołnierzy ekshumowanych niezwykle osobisty. w pobliskiej wsi Wojszki. W uro- Na obelisku jednej z żołnierskich czystości wziął udział stojący na mogił cmentarza w Hajnówce czele oficjalnej białoruskiej dele- widnieje nazwisko: major Nikołaj gacji sekretarz stanu w minister- Anisimow. Wiele faktów wskazustwie obrony Republiki Białorusi je, że spoczywa tam dziadek gedo spraw polityki wojskowej nerała Aleksandra Anisimowa, generał major Aleksander który wiosną 1941 roku służył Anisimow Anisimow. Nie w Armii Czerwonej na Sekretarz stanu spodziewał się, że Białostocczyźnie. Jew ministerstwie przyjazd do Polski go losy nie były znaobrony Republiki ne rodzinie od paBiałorusi do spraw miętnego lata 1941 polityki wojskowej generał major roku, kiedy to starły Aleksander Anisimow. się dwie potęgi II woj-

ny światowej. „To wspaniałe uczucie po tak wielu latach odnaleźć bliski grób. Jeśli badanie dokumentów rozwieje wątpliwości co do inicjału imienia ojca, będzie prawdziwa radość”, zwierza się generał Anisimow. Pomoc w dotarciu do archiwalnych dokumentów zaoferowali sekretarz Rady Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik oraz burmistrz Hajnówki Anatol Ochryciuk. Sprawą obiecali zająć się również przedstawiciele ambasady Federacji Rosyjskiej w Polsce. 

40

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

B E Z P I E C Z E Ń S T W O
nia bezpieczeństwa państwa. Siły te nie są fizycznie przygotowane do prowadzenia działań zaczepnych. Siły zbrojne Republiki Białorusi są podstawą narodowego systemu bezpieczeństwa. Mają gwarantować militarne bezpieczeństwo państwa we wszystkich warunkach polityczno-wojskowych, bez względu na sytuację strategiczną. I tak jak w każdym państwie, są instrumentem naszej polityki. Siły zbrojne nie są jednak narzędziem prowadzenia wojny. Ich zadaniem jest niedopuszczenie do niej i przeciwdziałanie próbom wywołania konfliktu zbrojnego. Głównym kierunkiem działania armii jest stałe monitorowanie sytuacji pod kątem zagrożeń militarnych w taki sposób, by nie dopuścić do ich przekształcenia się w stan realnego zagrożenia naszego państwa wojną. mieliśmy żadnych dokonań. Przykładem jest szkolenie lotników. Osiągnęliśmy już w tej dziedzinie poziom wyższy od tego, który był w dawnym Związku Radzieckim. Od czterech lat szkolimy pilotów III klasy. Zasadnicza służba wojskowa, oparta na poborze powszechnym, oraz szkolenie rezerwistów pozostają głównymi sposobami pozyskiwania i przygotowania kadry zawodowej Armii Białoruskiej. Nie zamierzamy odchodzić od powszechnej zasadniczej służby wojskowej. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy przeciwni armii profesjonalnej. Mamy program pozyskiwania żołnierzy służby kontraktowej i zawodowej. Na stanowiskach wymagających specjalnych umiejętności służą żołnierze zawodowi. Sektor obronny gospodarki zapewnia produkcję na potrzeby sił zbrojnych oraz modernizację uzbrojenia i techniki wojskowej na poziomie standardów światowych, wykorzystując potencjał naukowo-techniczny i przemysłowy Białorusi. Przykładem ilustrującym taki stan rzeczy są sektory lotniczy, obrony przeciwlotniczej, rozpoznania i walki radioelektronicznej, systemów przeciwpancernych oraz inżynieryjnych. Od 1992 roku do dziś białoruska armia otrzymała ponad 50 różnych wzorów nowego uzbrojenia. Wielokrotnie słyszymy opinie, że bazujemy na sprzęcie i technice tylko radzieckiej lub rosyjskiej produkcji. Ale nasze systemy kierowania i dowodzenia wojskami są w pełni dostosowane do dowolnych rozwiązań oraz konfiguracji. Na przykład system naprowadzania lotnictwa ,,Sprut” obsługuje wszelkie typy samolotów. Mamy duże możliwości w prowadzeniu technicznej współpracy wojskowej.

GŁĘBOKA REFORMA
Republika Białorusi nadal będzie umacniać wojskową organizację państwa i sił zbrojnych, prowadzić pokojową politykę międzynarodową, rozwijać wojskowo-techniczną współpracę ze swym strategicznym partnerem Federacją Rosyjską, państwami-stronami OBWE oraz Wspólnoty Niepodległych Państw. Współpracujemy także z NATO. Od 1995 roku uczestniczymy w programie Partnerstwo dla Pokoju. Nasz kraj był częścią Związku Radzieckiego. Po jego rozpadzie Białoruski Okręg Wojskowy oraz wojska obrony powietrznej i przeciwlotniczej tworzyły podstawę sił zbrojnych niezależnego państwa. Nie mieliśmy wielu niezbędnych systemów i komponentów. W latach 2001–2005 przeprowadziliśmy głęboką reformę armii. W rezultacie powstały zupełnie nowe siły zbrojne. Stworzyliśmy nowy system dowodzenia wojskami i optymalną strukturę sił zbrojnych. Powstały mobilne komponenty wojsk lądowych, wojska obrony terytorialnej i wojska specjalne. Brakowało nam systemu szkolnictwa wojskowego, pozwalającego na samodzielne przygotowanie kadr. Funkcjonowała jedynie szkoła obrony przeciwlotniczej. Pozostałych specjalistów szkoliliśmy na terytorium dawnego Związku Radzieckiego. Problem ten jednak udało się rozwiązać. Kształcenie prowadzone jest w Akademii Wojskowej Republiki Białorusi w Mińsku oraz w siedmiu fakultetach i czterech katedrach wojskowych wyższych uczelni cywilnych. Tam przygotowujemy specjalistów kierunków technicznych, psychologów, prawników i lekarzy. Akademia Wojskowa rozpoczęła już kształcenie w specjalnościach, w których do tej pory nie

rów i kształt czapek. Owszem, jeżdżą tam na poligony, bo Białoruś jest zbyt mała, by ze wszystkiego można było strzelać. Owszem, jeżdżą na rocznice promocji w szkołach oficerskich, rozsianych po całej Rosji i Ukrainie, oraz na koleżeńskie zjazdy i święta jednostek wojskowych, rozsianych… Ale żeby przynajmniej zechcieli im pokazać czołg T-90! Można zapomnieć i obejrzeć go na fotografiach.

Odrzucamy wojnę jako instrument polityki zagranicznej. Wychodzimy z założenia, że żadne państwo nie jest dla nas obecnie potencjalnym przeciwnikiem

ZOBOWIĄZANIE, HONOR, OJCZYZNA

Telewizja państwowa skupiła się na przypomnieniu czynu zbrojnego Armii Czerwonej oraz radzieckiej partyzantki. Przywołała czas wojennej traumy Mińska, totalnie zniszczonego w wyniku działań wojennych. Przypominano o tradycji wspólnego śpiewania hymnu narodowego o godzinie 22.51. Można było dowiedzieć się, że białoruski hymn śpiewany jest spontanicznie nawet w Stanach Zjednoczonych. Od chwili odnowienia niezależności państwowej, 25 sierpnia 1991 roku, do dziś wyrosło już pierwsze pokolenie poborowych armii białoruskiej. „Chcę, by naród białoruski wiedział, że nasza armia jest dobrze uzbrojona i przygotowana do obrony swego kraju. Nasi synowie, którzy spłacają żołnierski dług ojczyźnie, są elitą społeczeństwa. Powinniśmy zrobić wszystko, by mieli najnowocześniejsze uzbrojenie, zabezpieczenie socjalne i co najważniej-

FOT. TOAMASZ SZULEJKO

JASNY PRZEKAZ OBYWATELSKI
Ważną sferą naszej polityki obronnej jest szeroko rozumiana praca ideologiczna, oparta na współczesnych modelach komunikacji społecznej. Proszę nie obawiać się pojęcia „ideologia”. System poglądów związanych z bezpieczeństwem państwa nie może być jedynie zbiorem zasad zadeklarowanych na papierze i dotyczyć elit. Musi być jasnym przekazem dla wszystkich obywateli. W naszej armii, opartej na służbie z poboru powszechnego, rozwiązaliśmy problemy dyscyplinarne. Nic nie ukrywamy. Piętnujemy sytuacje, w których nie są przestrzegane normy i zasady. Statystyki wykroczeń i przestępstw radykalnie zmniejszyły się w ostatnich latach. 70 procent jednostek wojskowych w ogóle nie odnotowuje

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

41

B I A Ł O R U Ś
sze, by matki żołnierzy były przekonane o ich satysfakcjonującej służbie”, deklarował umundurowany Łukaszenka podczas defilady, na którą opancerzonym mercedesem przyjechał w towarzystwie pięcioletniego syna. Defilujące pododdziały (ze 120 Gwardyjską Samodzielną Brygadą Zmechanizowaną, w której swego czasu służył), a także czołgi, bojowe wozy piechoty, haubice, rakiety i samoloty MiG-29 oraz Su-27 miały być potwierdzeniem słów lidera. Wychowywani są dla armii i służby („Białoruska armia – prawdziwa siła potrafiąca bronić pokojowego trudu swych obywateli”). Nie ma, jak w Rosji, łapanek poborowych. Tylko jeden na dziesięciu zakwalifikowanych przez komisję lekarską założy mundur. Dowódcy mają prawo wyboru kandydatów na szeregowych. Matki, zrzeszone w oficjalnych komitetach, są jakby związkiem zawodowym żołnierzy; mogą odwiedzać jednostki, wyjaśniać skargi i interweniować. Ogromną popularnością cieszą się letnie obozy wojskowe organizowane w koszarach. Przez trzy tygodnie, pod komendą emerytowanych oficerów, chłopcy i dziewczęta odbywają podstawowe szkolenie piechoty zmotoryzowanej. Chociaż nikt nie pyta, oficerowie sami podkreślają, że nie ma to nic wspólnego z militaryzacją. Jest to wyłącznie „wychowanie patriotyczne wynikające z zaangażowania Republiki Białorusi w budowanie światowego ładu pokojowego”. Wszystko by się zgadzało, gdyby nie drobiazg: elitą białoruskiej armii są wojska wewnętrzne, spadek po dyktaturze proletariatu. Nawet ratownicy (a więc także sanitariusze i strażacy) z Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych maszerowali, ściskając dumnie automaty. Jeśli na marginesie znajdą się ludzie chcący zakłócić spokojny rytm białoruskiej drogi, to oczywiście armia musi być przygotowana także na rozprawę z wrogiem wewnętrznym. Nikt jej z tego obowiązku nie zwolni. Największym problemem armii było szkolnictwo wojskowe. Budowano je z niczego. Po rozpadzie Związku Radzieckiego trzeba szkolić oficerów wszystkich rodzajów wojsk i służb w jedynej uczelni w Mińsku. To Akademia Wojskowa, kształcąca na poziomie taktycznym, operacyjno-taktycznym oraz strategicznym. Są również fakultety wojskowe w uczelniach cywilnych. W Borysowie jest 72 Połączone Centrum Nauczania i Przygotowania Chorążych oraz Młodszych Specjalistów. W kompleksie koszarowym na terenie dawnego miasteczka wojskowego usytuowano jednostkę, przygotowującą średni i niższy personel dowódczy oraz techniczny.


250 TYSIĘCY MIŃSZCZAN szczerze, z dumą i radością oklaskiwało widowisko będące demonstracją siły sześćdziesięciotysięcznej armii białoruskiej.
FOT. STUDIO IWONA/ISW (3)

Nie musisz wierzyć w „baćkę”, ale możesz spokojnie żyć, jeśli ostentacyjnie nie będziesz przeciw niemu gardłował

Zajmuje się ona również szkoleniem i doskonaleniem żołnierzy rezerwy. Kursy kandydatów na chorążych prowadzone są na osiemnastu różnych kierunkach. Pozostali żołnierze przygotowywani są w 85 specjalnościach. Powszechnie korzystają z trenażerów oraz symulatorów białoruskiej produkcji. Ale tylko na pojedynczych stanowiskach. O sieciocentryczności nasi gospodarze nie wspominają. Przed budynkiem dowództwa popiersie Władimira Ilicza Uljanowa, pomalowane srebrną farbą. Stoi z przyzwyczajenia. Komendant opowiada anegdotę o młodej dziewczynie, którą zapytano, kogo rzeźba przestawia. Popatrzyła niepewnie i zaryzykowała: „Gorbaczow?”. Kiedyś były tu wielkie koszary 82 Gwardyjskiej Dywizji Strzelców. W obie strony przeszła długą drogę (szlak bojowy wiódł przez Żagań). Po wyzwoleniu Pragi (od Amerykanów?) wracała do Mińska na piechotę. Dlaczego? Może z powodu stada zdobycznych krów, które strzelcy gnali na wschód? Prośba o pokazanie Izby Pamięci wprawia gospodarzy w zakłopotanie. Nie, nie dlatego, by zamierzali cokolwiek ukrywać. Zwyczajnie

o niej zapomnieli, czego dowodzi długie poszukiwanie klucza i kurz na eksponatach. Także na talerzach, proporcach i medalach, przywiezionych do Borysowa przez żołnierzy ludowego Wojska Polskiego. Wśród nich Rada Młodzieżowa ZSMP – WOSL Dęblin i… „Wot smatritie! Jest i polskij Lenin!”. A więc nikt już nie traktuje kierownika bolszewickiej rewolucji z należnym mu patosem. Rzeczywiście, Lenin na talerzu z polskim napisem: „W setną rocznicę urodzin”. Rok 1970. Niech leży i daje świadectwo. Od pragmatycznych oficerów średniego pokolenia nie usłyszymy już przecież zarzutów o zdradę przyjaźni, wiarołomstwo braterskiej krwi wspólnie przelanej i tożsamych ideałów. To wersja weteranów.

SOWIECKI TUPIK

22 marca 1943 roku w Chatyniu spalono żywcem 149 mieszkańców. Od 1969 roku miejsce to jest monumentalnym pomnikiem ludobójstwa, ważnym dla pamięci i edukacji historycznej. Symbolizuje ponad 5 tysięcy wsi spacyfikowanych podczas II wojny światowej przez hitlerowców. Dlaczego akurat Chatyń wybrano na mauzoleum? Nazwa łudząco przypomina inną zbrodnię. Tę zakłamywaną przez lata komunistycznej propagandy. Gospodarze przemilczają udział w zbrodni batalionu Schutzpolizei, złożonego z żołnierzy radzieckich. Wzięci do niewoli przez Niemców

42

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

B E Z P I E C Z E Ń S T W O

Suworowcy
Aleksander Suworow był twórcą rosyjskiej sztuki wojennej opartej na masie i przestrzeni.

D

efiladę z okazji Dnia Niepodległości otwierali wychowankowie Mińskiej Suworowskiej Szkoły Wojskowej. Jej patronem jest feldmarszałek Aleksander Suworow. Ten sam, który stłumił powstanie kościuszkowskie. Są przyszłością białoruskiej armii. Suworowcy uczą się w państwowym ośrodku dydaktyczno-wychowawczym w Mińsku. Szkoła jest ogólnokształcącą placówką oświatową, przygotowującą swych absolwentów do studiów wyższych w akademii wojskowej oraz uczelniach o profilu wojskowym lub związanym ze służbą cywilną w administracji państwowej. Suworowcami zostają dwunastoletni chłopcy, obywatele Republiki Białorusi. Po spełnieniu kryteriów zdrowotnych i psychologicznych do szkoły mogą być przyjęci bez egzaminów synowie żołnierzy zawodowych oraz funkcjonariuszy innych służb państwowych. Początki placówki sięgają 1952 roku. Na mocy decyzji rady ministrów Związku Ra-

dzieckiego utworzono szkołę, która we wrześniu 1953 roku przyjęła pierwszych kandydatów. Do dziś mury Mińskiej Suworowskiej Szkoły Wojskowej opuściło 11 tysięcy wychowanków. Ponad 30 z nich osiągnęło najwyższe stanowiska służbowe w białoruskiej armii. Należy do nich obecny minister obrony generał pułkownik Leonid Malcew. Od 2002 roku nauka w szkole trwa pięć lat. Przygotowuje suworowców do podejmowania świadomych i w pełni dojrzałych decyzji o dalszym przebiegu drogi zawodowej. Kadra szkoły skupia się na kształtowaniu w chłopcach cech osobowościowych, umożliwiających dalszą naukę w uczelniach wojskowych. Program nauczania jest taki jak w białoruskich cywilnych szkołach ogólnokształcących. Dodatkowo suworowcy przyswajają wiedzę z zakresu szkolenia taktycznego, ogniowego, historii wojskowości, etyki, retoryki, a nawet tańca. 

czerwonoarmiści przeszli na ich stronę. Dowodzeni byli przez byłego porucznika Armii Czerwonej Grigorija Wasiurę. Ale to burzy jasność przekazu. Podział na czarne i białe jest łatwiejszy do nauczenia i przyswojenia. Oficjalne stanowisko władz opiera się bowiem (być może podświadomie) na podtrzymywaniu radzieckiej symboliki i retoryki. „Baćka” nie mógł wymyślić nic innego, bo niczego oryginalnego nie znał. Jeżeli jednak zdefiniował sobie, że dla własnej siły konieczna jest jedność moralno-polityczna narodu, to jasne, że nie ma miejsca na niuanse. A jednak jego najbliższe pragmatyczno-technokratyczne otoczenie zaczyna boleśnie odczuwać ów „tupik”, czyli ślepą uliczkę. Kształtujące się białoruskie elity zapewne nie zadowolą się w przyszłości uproszczoną wersją polityki historycznej, datowaną od 3 lipca 1944 roku. Poszukają korzeni w czasach Księstwa Połockiego i Turowskiego. Przywołają, będący tematem tabu w Białoruskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, czas Wielkiego Księstwa Litewskiego. Bo na dnie szuflad czeka, jakże różna od przaśno-sowchozowej, historia Białorusi. Na wyciągnięcie ręki są świeże symbole, choćby te wywodzące się z proklamowanej w 1918 roku Białoruskiej Republiki Ludowej. Można nawet zostawić neony „Kwitnij Białorusio!”. Jednak odwołania do różnych tradycji zaowocują rozbież-

przestępstw. Gotowość do obrony państwa sprawdzamy podczas regularnie prowadzonych kompleksowych ćwiczeń operacyjnych, operacyjno-taktycznych oraz dowódczo-sztabowych, w które angażujemy rezerwistów. Dawniej główny cel polegał na szkoleniu wojsk i sztabów. Obecnie skupiamy się na ocenie prawidłowości kierunków rozwoju sił zbrojnych. Służy to również racjonalizacji kosztów szkolenia. W 2005 roku zatwierdzony został plan budowy i rozwoju sił zbrojnych na lata 2006–2015 oraz odpowiadający mu państwowy program uzbrojenia. Określiły one parametry techniczne sprzętu i struktury organizacyjno-funkcjonalne wojsk. Wskazały kierunki rozwoju rozpoznania wojskowego oraz walki radioelektronicznej i obrony przeciwlotniczej. Plany zawierały konkretne rozwiązania do 2010 roku, dlatego wymagały dalszych działań. Rada Bezpieczeństwa Republiki Białorusi 15 grudnia 2008 roku zatwierdziła nową koncepcję budowy i rozwoju sił zbrojnych do 2020 roku oraz nowy, poprawiony plan obrony państwa.

WOLA PARLAMENTU
Często słyszę, że jeżeli jest cywilny minister, to jest cywilny nadzór nad siłami zbrojnymi. Jeżeli ministrem jest żołnierz, to brakuje demokratycznych instrumentów kontroli. Uważam, że nie ma znaczenia, czy minister jest

cywilem, czy wojskowym. Problem polega na skuteczności nadzoru innych organów kontrolnych państwa nad wojskiem. Minister jest elementem systemu kierowania siłami zbrojnymi. To rozwiązanie nie zależy od rodzaju ubioru. Zależy ono od prawa. My wypełniamy wolę parlamentu. Głównodowodzącym siłami zbrojnymi jest prezydent republiki. Istnieją także liczne organizacje społeczne: Komitet Matek Żołnierzy, Związek Oficerów i inne. Uczestniczą w całokształcie życia wojska. Rozwinięty jest system zebrań oficerskich. Każdy oficer jest członkiem zebrania. Jeśli ono wyklucza żołnierza ze swych szeregów, minister podpisuje decyzję o zwolnieniu ze służby wojskowej. Wykluczenie następuje z przyczyn natury moralnej i etycznej oraz w wyniku jaskrawego naruszenia kodeksu honorowego. Z ministrem obrony współpracuje rada konsultacyjna złożona z żołnierzy zajmujących stanowiska służbowe od dowódcy plutonu wzwyż. Rada opiniuje projekty dokumentów opracowywanych w ministerstwie. Ma prawo wnieść każdą uwagę i propozycję oraz rekomendować własne rozwiązania. Dążymy do tego, by nasza granica z NATO, która wydłużyła się o Polskę, Litwę i Łotwę była granicą pokoju. Powinna być granicą przyjaźni. Rozwijamy stosunki z naszymi sąsiadami i budujemy wzajemne zaufanie. Mamy problemy, które powinniśmy rozwiązywać wspólnie. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

43

B I A Ł O R U Ś
nościami w oficjalnych nurtach myśli. A tego boi się dzierżyciel, bo wie, że oznacza to początek końca kołchozowego samodzierżawia. Z każdym rokiem odchodzi na wieczną wartę batalion czerwonoarmistów. Ponad pięciuset kombatantów nie pojawia się na kolejnych defiladach. Czy mit założycielski bez nich przetrwa? strojonego czerwonymi i zielonymi barwami. Sądząc po dużej liczbie funkcjonariuszy KGB, spodziewano się bardziej spontanicznego udziału. Upał mógł jednak skłonić wielu mińszczan do wyjazdu. Zaczynają doceniać zalety długich weekendów. Wsiadają do samochodów i jadą do podmiejskich dacz. Ubożsi podróżują „elektriczką” do rodziny na wsi. Jeśli prawdziwa (a nie sposób jej potwierdzić) jest informacja, że fabryka traktorów pracuje tylko trzy dni w tygodniu, to trudno się dziwić. Od kiedy postradzieckie republiki wzbogaciły się na ropie naftowej i gazie, kupują japońskie, a nie białoruskie wyroby. Sytuacja przemysłu maszynowego znacznie się skomplikowała. Dominuje wszechobecny rosyjski kapitał. Ceny rosną. Dewaluacja oznacza, że do kiosku idzie się ze zwitkiem banknotów. Ale wciąż na pierwsze mieszkanie można dostać kredyt hipoteczny na jeden procent. Żyrantem jest państwo. Kolejną kwaterę możesz kupić za pożyczkę komercyjną na 20 procent, ale pierwsze ci się należy. Tak jak stała cena paliw na stacjach benzynowych. Jak dostatek parków w centrum Mińska, których nie wolno rozgrabić pazernym deweloperom (a cena gruntu jest wciąż jeszcze umowna). Jak dwupasmowe szosy, łączące najważniejsze miasta. Tak jak należą ci się gazetki ścienne i gabloty z dumnymi nagłówkami: „Sławni synowie ojczyzny”. A w zamian każda witryna sklepowa, każde okno wystawowe przystrojone jest czerwono-zieloną wstęgą. I w końcu musi przecież pojawić się pytanie, kto jest komu bardziej potrzebny. Naród „Baćce” czy „Baćka” narodowi? Bo zanim rzuci się szyderstwem, warto pochylić się nad historią ziemi, którą rozjeżdżały wszystkie możliwe armie. Rolą mieszkańców było dostarczanie rekruta, furażu i prowiantu, a potem syzyfowa odbudowa spalonych domostw. Kto wy? „My tutejsi”, odpowiadali, myśląc tylko o przetrwaniu. Że brakuje ambicji i nuty brawury? Przecież świat poprzemysłowy, żyjący w zawrotnym tempie, nie znalazł odpowiedzi na pytanie: a jeśli ktoś nie chce się ścigać? Białoruski respons może złościć lub śmieszyć, jak hasło „Cyrk pazdrawljajet z prazdnikom”, lecz zważyć warto, że w dużej mierze jest to odpowiedź autentyczna. Prawdziwy dramat Białorusinów zacznie się, gdy koła ekstensywnej gospodarki rozjadą się bezpowrotnie i wtargnie tu brutalny kapitalizm. Na to nie będą gotowi. 

CYRK PAZDRAWLJAJET Z PRAZDNIKOM

Chlubą stolicy jest nowoczesny gmach biblioteki narodowej. Reprezentacyjny, w pełni skomputeryzowany budynek ze szkła i aluminium. Znakiem czasu jest dowcip, który można o tym majstersztyku usłyszeć. Otóż, rozglądając się na boki, ściszonym głosem ktoś pyta, czy znana jest mi docelowa funkcja owego cuda. „Ma tam być mauzoleum naszego ojca duchowego i przewodnika!”. Administracja Aleksandra Łukaszenki próbuje tymczasem zachować status quo. Łagodząc represje, liczy na zachodnie kredyty i inwestycje. To rodzi pytanie o granice elastyczności i gotowości otwarcia na mińskie oczekiwania. Zachodnim dyplomatom utrudnia mentalnie pracę retoryka białoruskich władz, tworząca atmosferę moralnego zwycięstwa w relacjach z Zachodem. W dwumilionowej stolicy liczba uczestników obchodów święta nie zachwyciła jednak organizatorów. Tłum widzów rozproszył się na monstrualnie szerokich ulicach miasta, przy-

Z każdym rokiem odchodzi na wieczną wartę batalion czerwonoarmistów. Czy mit założycielski bez nich przetrwa?

15 rekordów i bohater
W Baranowiczach stacjonuje jedna z najlepszych jednostek bojowych białoruskich sił powietrznych.

N

a pewno jest 61 Baza Lotnictwa Myśliwskiego wizytówką lotnictwa wojskowego. Przede wszystkim ze względu na sprzęt. Dysponuje ona myśliwcami frontowymi MiG-29 BM oraz ciężkimi myśliwcami przewagi powietrznej Su-27 BM. Właśnie jeden z tych ostatnich przyleci za miesiąc do Radomia, gdzie zaprezentuje się na Air Show. Dowódca bazy, pułkownik pilot
FOT. STUDIO IWONA/ISW (3)

Jurij Aleksiejewicz Worobiow, jętych w siłach powietrznych Fedetwierdzi, że jeśli ma się na imię racji Rosyjskiej. Białoruscy lotnicy Jurij i jest się synem Aleksego, uczestniczą we wspólnych ćwiczetak jak Gagarin, to trzeba być lot- niach z Rosjanami. nikiem. Jednak największą wartością jedNa lotnisku stosowane są białoru- nostki są ludzie. Piloci samolotów skie systemy zautomatyzowanego odrzutowych szczycą się ustanonaprowadzania samolo- wieniem piętnastu rekordów tów Niemen i Sprut. świata. W marcu 2005 roku Sposób wojskowi lotnicy: Dowódca bazy, eksploataWiaczesław Browpułkownik pilot cji maszyn czenko, Aleksander Jurij Aleksiejewicz oraz szkoBoczkariew i Jurij Worobiow lenia lotniKowaliow, poprawili czego jest oparty na dotychczasowe osiągnięcia rozwiązaniach przy- w prędkości wznoszenia na wysokość: 3 tysiące, 6 tysięcy, 9 tysięcy i 12 tysięcy metrów, oraz w lotach na czas na dystansach: 100, 500 i 1000 kilometrów. Rekordy ustanowili na modernizowanych samolotach MiG-29. Białoruscy piloci z bazy w Baranowiczach jako pierwsi na świecie lą-

dowali ciężkim myśliwcem Su-27 na drodze publicznej. W historii bazy lotnictwa taktycznego jest jednak szczególna data. 23 maja nie organizuje się lotów. Samoloty zawsze stoją w hangarach. Tego dnia w 1989 roku w katastrofie lotniczej tragicznie zginęło czterech żołnierzy z Baranowicz. Już w niepodległej Białorusi 23 maja 1996 roku poległ pilot samolotu myśliwskiego podpułkownik Władimir Nikołajewicz Karwat. Jego maszyna uległa awarii nad miastem. Nieszczelne przewody były przyczyną pożaru. Pilotowi udało się skierować samolot w rejon oddalony od skupisk ludności. Za swój czyn jako pierwszy w historii żołnierz został pośmiertnie uhonorowany tytułem Bohatera Białorusi. Sala tradycji bazy lotniczej pełna jest pamiątek po oficerze. 

44

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

B E Z P I E C Z E Ń S T W O

Na Wsch dzie  bez zmian?
ży upatrywać w splocie idealistycznych i realistycznych tendencji. Idealiści zakładali, że Białoruś (podobnie jak Ukraina, Mołdawia czy sama Rosja) nie różni się specjalnie od Polski, Czech czy Węgier. Pojęcie Europy Środkowej było dla nich tożsame z Europą Wschodnią – oczekiwano, że w obu regionach transformacja do demokracji Rosja przebiegnie bez większych wstrząsów. nie jest w stanie Dopiero ostatnie lata (w tym najbarw pełni kontrolować swoich sąsiadów, ale dziej polityczny chaos na Ukrainie, jednocześnie wciąż może niweczący wszelkie zdobycze pozapobiec zbytniemu marańczowej rewolucji) ukazały ich zbliżeniu trwałość różnic między oboma regioz Zachodem. nami „młodszej Europy”. Realiści z kolei widzieli małe znaczenie Białorusi – nie miała własnych zasobów energetycznych, rurociągami przez jej terytorium przebiega zaledwie 20 procent rosyjskiego gazu dla Europy. Warto dodać, że Zbigniew Brzeziński nigdy nie określił białoruskiej niepodległości jaMARCIN KACZMARSKI ko niezbędnego warunku dla zapobieżenia odbudowie imperialnej Rosji. Białoruś tymczasem niewiele różni się od pozostałych państw poradzieckich, z ich półautorytarnymi systemami politycznymi (nawet najbardziej zaawansowana demokracja gruzińska Białoruś jest często określana jako ostatnia dyktatura Europy. pozostawia wiele do życzenia), uwłaszczaniem Tylko czy na pewno tak bardzo różni się od innych państw poradzieckich? państwa, dominacją nomenklatury i wszechpunktu widzenia Rosji jest wyłogestów – zwolnił więźniów politycznych, obecnością różnego rodzaju ministerstw siłomem w jednolitym na pierwszy rzut zezwolił na wydawanie dwóch opozycyjnych wych. Różnica polegała na tym, że w większooka pasie krajów „pogranicza” czy gazet. ści krajów Wspólnoty Niepodległych Państw też „Międzymorza”, który wyłonił Kluczowe dla państw europejskich były jedeksperyment transformacji do modelu zachodsię po upadku ZSRR i przyjąwszy prozachodnią nak dwa inne czynniki, ważniejsze niż przyniego się nie powiódł, podczas gdy Mińsk nigdy orientację strategiczną, odsunął Moskwę od Euszłość demokracji na Białorusi: przygotowywasię nań nie zdecydował. ropy. Dla Polski jest miejscem życia kilkusetnie się reżimu do transformacji gospodarczej Również przyszłość Białorusi zapewne bętysięcznej Polonii, ale i ośrodkiem potencjalnej i otwierające się w związku z tym możliwości dzie taka jak innych spadkobierców Związku koncentracji uzbrojenia produkcji i kierowania zaistnienia na dziewiczym wręcz rynku (nieSowieckiego. Kraje te pozostaną obiektem rorosyjskiego. Zachód widzi w niej pewnego roprzypadkowo międzynarodowe instytucje finansyjsko-zachodniej rywalizacji, w której żadna ze dzaju „skansen” – autorytarny kraj o półsocjalisowe, jak Bank Światowy czy Międzynarodowy stron nie będzie w stanie zyskać decydującej stycznej gospodarce. Fundusz Walutowy, przedstawiają Białoruś jako przewagi. Rosja nie jest w stanie w pełni kontroCo powie nam więcej o dzisiejszej Białorusi prymusa w otwieraniu gospodarki dla inwestolować swoich sąsiadów, ale jednocześnie wciąż – dyplomatyczny kontredans z Unią Europejską, rów) oraz próba podjęcia geopolitycznej rywalimoże zapobiec zbytniemu ich zbliżeniu z Zamający przerwać izolację Mińska na Zachodzie, zacji z Rosją. chodem. Taka sytuacja oznacza, że dla osób poczy czekające nas jesienią manewry „ZapadI chociaż można by się zżymać na hipokrykroju Alaksandra Łukaszenki pole manewru 2009”, podczas których sojusznicze wojska rozję Zachodu, to w pewnym sensie można móbędzie się powiększać, przedłużając szanse syjsko-białoruskie będą ćwiczyły reakcję na wić o normalizacji w relacjach z Białorusią utrzymania się u władzy.  konflikt regionalny? – polityka wobec Mińska zaczyna przypomiWizerunek Białorusi na Zachodzie zdecydonać tę prowadzoną wobec innych krajów poWIZYTÓWKA wanie poprawił się w ciągu ostatnich kilkunastu radzieckich: czy to Kaukazu Południowego, miesięcy, czego symbolem stało się włączenie czy Azji Centralnej. Opiera się ona na fakMARCIN tego kraju do programu Partnerstwa Wschodtycznym przymykaniu oczu na niedoskonałoKACZMARSKI Analityk Ośrodka Studiów niego. Nie bez znaczenia była tu postawa ści transformacji demokratycznej, pod warunWschodnich, pracuje Alaksandra Łukaszenki, który, nie obawiając kiem wykazania przez lokalne władze odporównież w Instytucie Stosunków Międzynarosię już „kolorowej rewolucji” (jak miało to miejwiedniego zrozumienia dla zachodnich intedowych Uniwersytetu Warszawskiego, autor sce jeszcze przy okazji wyborów prezydenckich resów. Przyczyn tego, że przyjęcie takiej poksiążki „Rosja na rozdrożu”. w 2006 roku), wykonał kilka „liberalizujących” stawy zajęło Zachodowi kilkanaście lat, nale-

FOT. STUDIO IWONA/ISW

Wyjątek czy reguła?

Z

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

45

B I A Ł O R U Ś
IMPONUJĄCY pod względem ilościowym jest arsenał białoruskich wojsk lądowych. Mają one prawie 1600 czołgów.

FOT. STUDIO IWONA/ISW (2)

Siły ukierunkowane
Siły zbrojne Białorusi mają zapewnić państwu bezpieczeństwo zarówno samodzielnie, jak i w układzie sojuszniczym.

TADEUSZ WRÓBEL

K

iedy doszło do rozpadu ZSRR, na terenie Białorusi stacjonowały setki tysięcy żołnierzy Armii Radzieckiej. Znajdowała się tam też broń atomowa. Białoruś wspólnie z Ukrainą i Kazachstanem podpisały w maju 1992 roku tak zwany protokół lizboński do traktatu o nieproliferacji broni nuklearnej, w którym zobowiązały się do zniszczenia głowic bądź ich przekazania Rosji. Problemem były też gigantyczne siły konwencjonalne, zbyt duże jak na potrzeby obronne kraju i jego możliwości ekonomiczne. Zaczął się żmudny proces redukcji liczebności wojsk i uzbrojenia. W 1997 roku Białoruś miała 83 tysiące żołnierzy. W 2001 roku pojawił się plan zmniejszenia ich liczby do 60 tysięcy. W dalszej perspektywie personel resortu obrony miał składać się z 50 tysięcy wojskowych i 15 tysięcy cywilów. Według „The Military Balance 2009” białoruskie siły zbrojne są znacznie liczniejsze. W wojskach lądowych ma służyć 29 600 żołnierzy, w wojskach lotniczych i obrony powietrznej 18 170, a 25 170 w jednostkach podporządkowanych centralnie.

Źródła białoruskie podają, że struktura tego rodzaju sił zbrojnych jest bardziej skomplikowana. Obok wojsk lądowych oraz wojsk lotniczych i obrony powietrznej są jeszcze wojska specjalne i logistyczne. Określenie „wojska specjalne” jest nieco mylące, gdyż na Białorusi określa się tak jednostki rozpoznawcze, radioelektroniczne, saperskie, łączności, obrony przeciwchemicznej, geograficzno-topograficzne i zabezpieczenia technicznego.

BRYGADOWE ZAMIESZANIE

Po restrukturyzacji w 2001 roku korpusy w wojskach lądowych zastąpiono dwoma dowództwami operacyjnymi – 28 Korpus Armijny z Grodna stał się Zachodnim Dowództwem Operacyjnym, a 65 KA z Borysowa został przekształcony w Północno-Zachodnie Dowództwo Operacyjne. Większość źródeł podaje, że białoruskie wojska lądowe mają trzy aktywne i dwie mobilizowane brygady. W niektórych publikacjach pojawia się jednak jeszcze trzecia brygada mobilizowana. Funkcjonują one jako bazy przechowywania uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Dwie z aktywnych brygad zmechanizo-

wanych są podporządkowane Zachodniemu Dowództwu Operacyjnemu – 6 BZ stacjonuje w Grodnie, a 11 BZ w Słonimiu. Ma ono w swych strukturach jeszcze 50 Bazę Przechowywania Uzbrojenia i Sprzętu Wojskowego. Trzecia aktywna brygada, 120 BZ, znajduje się w Mińsku. Dowództwo Północno-Zachodnie ma też dwie bazy przechowywania uzbrojenia i sprzętu wojskowego – 19. i 37. W niedawnych publikacjach białoruskich pojawiły się natomiast 19 i 37 BZ. Każde z dowództw operacyjnych ma też brygadę artylerii i brygadę przeciwlotniczą, jak też pułki saperów, łączności oraz radioelektryczny. Ponadto pod Dowództwo Północno-Zachodnie podlega jeszcze pułk artylerii rakietowej. Podobnie jednostki niższych szczebli – bataliony i kompanie, oraz centra i poligony. Specyfiką białoruskich rozwiązań organizacyjnych jest duża liczba jednostek podporządkowanych centralnie, zarówno dowództwom rodzajów sił zbrojnych, jak i sztabowi generalnemu i ministrowi. Należą do nich 5 Brygada Specjalnego Przeznaczenia, czyli Specnazu w Marina Gorka, czy dwie brygady mobilne, powstałe na bazie odziedziczonych po ZSRR jednostkach powietrznodesantowych. 38 Brygada stacjonuje w Brześciu, a 103. w Witebsku. Do tego dochodzą jednostki artylerii, radioelektroniczne, rakietowe, łączności, inżynieryjne czy transportowe.

46

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

B E Z P I E C Z E Ń S T W O Mierzyce
37

Połock Witebsk

29

103 Borowka

Zasłonowo
62 6 120

19

231 740

Borysow Marina Gorka

S 206
Lida

Grodno Ross

BR 116
11

Mińsk Maczuliszcze

15

336 5 56 51

M 50 MS 61
Baranowicze
120 302

Słonim Domanowo

Osipowiczi Bobrujsk
147

Słuck

ŚM
115 38 50 111

181

Zaśimowici Brześć

MS 927

Bereza

Dyslokacja wybranych jednostek białoruskich
Brygada zmechanizowana Brygada mobilna Brygada zmechanizowana (mobilizowana) Brygadasił specjalnych Brygada artylerii Brygada przeciwlotnicza (kolor błękitny – WLOP, zielony – WL) Brygada artylerii rakietowej
S M ŚM MS BR

Baza lotnictwa myśliwskiego Baza lotnictwa bombowo-rozpoznawczego Baza lotnictwa mieszana Baza śmigłowców bojowych
GRAFIKA. PAWEŁ KĘPKA

Baza lotnictwa szturmowego

Imponujący pod względem liczbowym jest arsenał białoruskich wojsk lądowych. Mają one prawie 1600 czołgów. Dominują wśród nich T-72. Nowocześniejszych T-80 jest zaledwie kilkadziesiąt. Białorusini mają też 2500 bojowych wozów piechoty i transporterów kołowych. Jak podaje „The Military Balance 2009”, najpopularniejszymi pojazdami są BWP-2, których jest 1164. Równie imponująco przedstawia się park artyleryjski, w którym znajdują się armaty, haubice i armato-haubice kalibrów 122, 152 i 203 milimetry. Białoruś ma też wyrzutnie rakietowe Uragan i Smiersz. Natomiast nie istnieje lotnictwo wojsk lądowych, a śmigłowce znajdują się wyłącznie w siłach powietrznych.

STRAŻNICY NIEBA

Jak na kraj tej wielkości, Białoruś ma bardzo rozbudowany system obrony powietrznej. Centralne stanowisko dowodzenia znajduje się pod Mińskiem. Podobnie jak w wojskach lądowych, terytorium kraju podzielono na dwie części. Za każdą odpowiada dowództwo operacyjno-taktyczne – Zachodnie w Baranowiczach i Północno-Zachodnie w Maczuliszcze. Największy potencjał bojowy ma pierwsze z nich. Według większości źródeł, Zachodniemu Dowództwu Operacyjno-Taktycznemu podporządkowano cztery brygady rakietowe wojsk przeciwlotniczych – 115., 120., 147. i 302. W niektórych materiałach sprzed kilku

miesięcy pojawia się jeszcze 56 Brygada ze Słucka. Drugie z dowództw ma tylko dwie takie jednostki – 15. i 29. Podobny problem jest z pułkami rakietowymi. Można znaleźć informacje, że każde z dowództw ma ich dwa. Major Mariusz Zbytniewski w artykule poświęconym rozwojowi systemu obrony powietrznej Białorusi, który został opublikowany w lutowym numerze „Przeglądu Sił Powietrznych”, wymienia tylko dwa – 377. w Połocku i 1146. w Orszy. Jednak już na mapce pojawiła się trzecia jednostka, 127 Pułk Rakietowy w Lidzie. W materiałach białoruskich zaś zawarto informację o 825 Pułku. Elementem systemu obrony są jednostki radiotechniczne. Najczęściej wymieniane są 8. i 67., ale w publikacjach białoruskich pojawia się jeszcze 153. Istnieje też 49 Pułk Radiotechniczny. Białoruś ma znane w Polsce zestawy rakietowe Wołchow, Newa i Wega. Najnowszym nabytkiem jest system S-300, przekazany Białorusinom przez Rosję. Oba kraje zapowiedziały stworzenie wspólnego systemu obrony powietrznej. Białoruś liczy, że ze względu na swoje strategiczne położenie jako pierwsza spośród sojuszników Moskwy otrzyma najnowsze systemy S-400. Poza rakietami białoruskiego nieba bronią myśliwce MiG-29 i Su-27 (niekiedy wymieniane są też starsze MiG-23). Każde z dowództw ma jedną bazę lotnictwa myśliwskiego. Natomiast w siłach powietrz-

nych są cztery bazy lotnicze – lotnictwa szturmowego, bombowo-rozpoznawczego, śmigłowców bojowych i mieszana. „The Military Balance 2009” podaje, że Białoruś ma 175 samolotów bojowych, w tym 23 egzemplarze Su-27, 41 egzemplarzy MiG-29 i 34 egzemplarze Su-24. Jednak najwięcej jest szturmowych Su-25. Do tego dochodzi ponad 200 śmigłowców.

KIERUNEK NA ZACHÓD

Według militarnej strategii Białorusi, siły zbrojne są podstawowym elementem systemu, który ma zapewnić państwu niepodległość. Potwierdza to strategiczny sojusz z Federacją Rosyjską. Oba państwa chcą wspólnie działać na rzecz równowagi militarnej i stabilności geostrategicznej w regionie. Przewidywane jest użycie wojsk do działań mających uchronić suwerenność państwa, jego integralność terytorialną i nienaruszalność granic. Mają to robić wspólnie z siłami zbrojnymi Rosji. Jednym z zadań białoruskiej armii jest też „likwidowanie nielegalnych zbrojnych grup powstałych na terytorium Republiki Białorusi”. O tym, kogo w Mińsku postrzega się jako potencjalnego przeciwnika, świadczy dyslokacja wojsk. Najsilniejsze zgrupowanie jest na kierunku zachodnim, czyli polskim, znaczne siły są też rozmieszczone na północnym zachodzie. Wschód zaś stanowi ich zaplecze. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

47

F E L I E T O N
ANDRZEJ JONAS
redaktor naczelny „The Warsaw Voice”

M i g a w k i z e ś w i a ta
Zacieranie granic między porządkiem a chaosem, prawem a bezprawiem, dobrem a złem to droga donikąd.

Czarne i białe

R

zecz działa się w Cambridge Massachussets. Gdy pewien amerykański profesor (Henry Louis Gates) ze słynnej uczelni Harvarda chciał wejść do swojego domu, zaciął się zamek drzwi frontowych. Usiłował więc pokonać tylne. Sąsiedzi, widząc człowieka szarpiącego się z drzwiami, zawiadomili policję. Na miejsce zdarzenia przybył sierżant (James Crowley) i aresztował profesora, mimo iż ten okazał dokument dowodzący, że wdarł się do własnego domu. Policja postąpiła głupio, powiedział prezydent (Barack Obama) na konferencji prasowej. I dodał: „Niezależnie od tego incydentu hiszpańskojęzyczni Amerykanie i Latynosi są zatrzymywani znacznie częściej niż reszta mieszkańców USA. Jest to fakt. To sygnał, przykład tego, że rasa pozostaje znaczącym czynnikiem w tym społeczeństwie”. Związek zawodowy policjantów natychmiast zażądał przeprosin. Prezydent co prawda tego nie uczynił, ale zaprosił sierżanta (i profesora) na piwo do swojego domu. Uściślijmy kwestię kolorów, która w tym wypadku ma istotne

znaczenie polityczne. Wybitny profesor jest czarny, prezydent, po raz pierwszy w historii, też jest czarny. Dom jest biały. Kolor skóry policjanta najwyraźniej też jest biały, skoro profesor oskarżył go o rasizm. Czy Barack Obama między innymi dlatego zwyciężył w wyborach, że jest czarny? Oczywiście (uzasadnienia nie będzie, zajęłoby zbyt dużo miejsca). Czyli kolor skóry

jest jego atutem, ale też piętą achillesową, bo znalazł się pod silną obserwacją, czy aby jego wnętrze nie jest nadmiernie czarne. Pospieszny komentarz do sprawy profesora Gatesa dla wielu Amerykanów musiał zabrzmieć jak dzwonek alarmowy. Wrażliwość TAK, nadmierna NIE. Prezydent jest młody, ale szybko się uczy, niechby i przy piwie z profesorem i policjantem. Białe jest białe, a czarne jest czarne, choć prezydent jest czarny. Tak było, jest i będzie, i nie o to chodzi, aby z ludzi zrobić bawarkę. Rzecz w tym, aby kolor skóry nie był ujemnym bądź dodatnim kwantyfikatorem, obojętne, z której strony się spojrzy.

Anegdota jest krótka, a sprawa długa.
I znów chylę czoła przed amerykańską demokracją. Prezydent może jest prędki i przewrażliwiony (a kto nie jest?), ale też z refleksem i odważny. Związki zawodowe pilnują godności swej profesji, publiczność (i prasa) patrzy wszystkim na ręce i bardziej broni prawa (niechby i machinalnie stosowanego) niż swych politycznych ulubieńców. Bo przecież wciąż trzeba pamiętać, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Zacieranie granic między porządkiem a chaosem, prawem a bezprawiem, dobrem a złem (skąd my to znamy) to przecież droga donikąd. 

48

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

B E Z P I E C Z E Ń S T W O

C na to  NATO
nie o konsekwencje porażki NATO w Afganistanie generał przedstawia złowrogi scenariusz: kraj pogrążyłby się w chaosie wojny domowej, a islamski radykalizm rozlałby się także i na sąsiedni Pakistan. Dlatego też uważa, że najważniejszym celem wojskowym powinno być zniszczenie komórek Al-Kaidy, które McChrystal uznał za główną przyczynę destabilizacji, zaStraty równo w Afganistanie, jak i PakistaAmerykanów nie. W jego odczuciu, nie należy w ciągu pierwszych niszczyć talibów, lecz uczynić ich pięciu miesięcy tego roku wyniosły ruch „nieistotnym” zarówno poli65 zabitych. tycznie, jak i wojskowo. Amerykanin stoi na stanowisku, że podstawowym celem NATO w Afganistanie powinno być przede wszystkim minimalizowanie strat wśród cywilów. „Kluczem do końcowego sukcesu jest sposób prowadzenia operacji. Ma to znaczenie priorytetowe. Toczymy walkę o zaufanie Afgańczyków. Staramy się minimalizować liczbę ofiar, nawet jeśli utrudnia to nam działanie. Jest to niezbędne dla naszej wiarygodności w Afganistanie. Sukcesy w tym kraju mierzyć należy nie liczbą zabitych przeciwników, lecz liczbą ocalonych cywilów. Musimy zrozumieć, że z każdym zabitym cywilem tracimy Afgańczyków”. Ważnym elementem zwiększonej wrażliwości na los cywilów miałoby być szybsze przepraszanie za spowodowane straty. Do tej pory siły ISAF, przede wszystkim Amerykanie, bardzo opornie wyrażały skruchę za ataki, w których ginęli cywile. W jednym z takich incydentów, w połowie kwietnia, atak powietrzny sojuszu zabił sześciu Afgańczyków, w tym dwoje dzieci. Czternaście osób zostało rannych. NATO co prawda potwierdziło zdarzenie, jednak utrzymuje, iż ofiarami byli jedynie członkowie walczących z siłami sojuszu bojówek. Nowa strategia NATO mogłaby przynieść wielką korzyść, jaką jest uzyskanie jakże ważnej przychylności Afgańczyków. Bez poparcia mieszkańców siły sojuszu będą skazane na porażkę. Maolawi Hezatullah, szef jednej z afgańskich prowincji, ostrzegł jednak NATO, aby w przyszłości baczniej wybierało cele ataków. „Przeprosiny za błąd to słuszny krok, ale Afgańczycy muszą przede wszystkim uwierzyć, że takie błędy już się nie powtórzą. Jeśli będzie inaczej, to żadne przeprosiny nie będą wystarczające”. 

Z TROSKĄ O CYWILÓW

Nowe rozdanie
Wojnę w Afganistanie wciąż można wygrać, jednak wymaga to przyjęcia nowej strategii.

ROBERT CZULDA

G

enerał McChrystal, dowódca sił stwierdził szczerze. „Musimy być jednak ISAF, który zastąpił niespodziecierpliwi”. wanie zdymisjonowanego w maju Prognozy McChrystala zdają się już pogenerała Davida McKiernana, twierdzać – straty Amerykanów w ciągu zachowuje konieczny optymizm, chociaż jedpierwszych pięciu miesięcy tego roku wynocześnie przestrzega: sukces nie przyjdzie niosły 65 zabitych. W tym samym okresie łatwo. Generał, który jest speroku ubiegłego poległo 36 ich cjalistą w operacjach sił spe- Nie należy żołnierzy. Amerykańscy ekscjalnych, określił obecny stan perci przewidują, że w następniszczyć talibów, w południowym Afganistanie nych miesiącach nawet lecz uczynić ich jako impas. Jego zdaniem, o 50 procent może wzrosnąć kluczowe dla powodzenia ruch „nieistotnym” liczba ataków bombowych na całej operacji będą następne siły NATO. W tym roku zanozarówno 18–24 miesiące, kiedy to siły towano wzrost już o 80 propolitycznie, ISAF zostaną wzmocnione cent. To duży problem, bo dodatkowymi żołnierzami. w ten sposób w zeszłym roku jak i wojskowo zabito aż 172 żołnierzy WIDMO STRAT NATO. Gwałtowny wybuch przemocy może McChrystal potwierdził to, czego wielu nastąpić w sierpniu, kiedy to Afgańczycy się obawia – straty sił ISAF w Afganistanie wybiorą prezydenta. Wzrost o 90 procent będą coraz większe, a walki częstsze i ciężliczby zabitych przeciwników jest w tym sze. „Sukces nie przyjdzie ani łatwo, ani kontekście mało pocieszający. szybko. Liczba ofiar prawdopodobnie będzie Według McChrystala, jest to konieczna wzrastać, a my będziemy popełniać błędy”, cena za zwycięstwo. W odpowiedzi na pyta-

FOT. US DOD

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

49

P

M I L I T A R I A
cja LW50MG jest również znacznie prostsza. Na broń składa się 128 części ruchomych, podczas gdy M2 ma ich 256. W nowym karabinie uproszczono wymianę lufy. Mocowana jest ona na zasadzie bagnetu (a nie gwintu, jak w M2), można ją wymieniać bez potrzeby otwierania komory zamka. i podniesienia niezawodności (Lightweight Small Arms Technologies – LSAT). Jego głównym wykonawcą jest amerykańska firma AAI Corporation. Ma ona opracować lżejszą wersję karabinu M249 i plan wdrożenia pocisków bezłuskowych kalibru 5,56 milimetra, podawanych na polimerowej taśmie. Karabin ma mieć szybkostrzelność minimum 600 strzałów na minutę. Budowa pocisków bezłuskowych opiera się na technologii opracowanej przez niemiecką firmę Heckler&Koch dla amunicji do prototypowego karabinka G11. Składają się one z naboju i spłonki umieszczonej w stałej obudowie, która cała stanowi materiał wybuchowy, heksogenowo-oktogenowy. Gdy iglica uderzy w spłonkę, obudowa spala się (wybucha) i wyrzuca nabój z lufy. W ten sposób wyeliminowano problem pozbywania się łusek z komory, co uprościło jej budowę. Brak łusek oznacza też obniżenie wagi pocisków prawie o połowę. Sam pocisk bezłuskowy jest również krótszy od tradycyjnego o 1,7 centymetra. Zmodernizowany lekki karabin maszynowy waży bez amunicji 4,5 kilograma (M249 – 8 kilogramów), a 600 pocisków zataśmowa-

o latach prób armia amerykańska wprowadzi wreszcie zmodernizowaną wersję wielkokalibrowego karabinu maszynowego Browning M2HB kalibru 12,7 milimetra (0,5 cala). Browning M2, zwany przez żołnierzy Ma Deuce, to najbardziej wszechstronnie wykorzystywana broń na świecie. Został skonstruowany w latach dwudziestych ubiegłego wieku, jego produkcja seryjna rozpoczęła się w 1932 roku i trwa do dziś! W 2008 roku firma General Dynamics podpisała kontrakt na budowę lekkiego karabinu maszynowego kalibru 12,7 milimetrów LW50MG. Jest to zmodernizowana wersja M2, która wraz z trójnożną podstawą waży 29 kilogramów, czyli o połowę mniej niż M2. LW50MG ma celownik optyczny M-145, który w połączeniu z mniejszą o 60 procent siłą odrzutu (względem M2) sprawi, że nowy karabin będzie bronią precyzyjną. Mniejsza siła odrzutu powoduje, że trójnóg, na którym zamocowany jest karabin, nie musi być specjalnie wzmacniany, choćby workami z piaskiem, jak jest w przypadku M2. KonstrukPAWEŁ HENSKI

AMUNICJA BEZŁUSKOWA

Modernizacji wymagają także lekkie karabiny maszynowe (LMG). Obecnie wojska amerykańskie używają trzech typów tego typu karabinów: M60 (kalibru 7,62 milimetra), M240 (kalibru 7,62 milimetra) oraz M249 (kalibru 5,56 milimetra). Wprowadzony do służby w 1957 roku M60 wychodzi z użycia. M240 i M249 to produkowane na licencji karabiny FN MAG i FN Minimi belgijskiej firmy FN Herstal. M240 nie należy do najlżejszych – waży prawie 15 kilogramów (z amunicją). M249 jest lżejszy o około 5 kilogramów. W 2004 roku ruszył wspólny dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych program obniżenia wagi broni i amunicji oraz uproszczenia jej obsługi

Lżej, celniej i dalej
Armia amerykańska zamawia uzbrojenie pozwalające na skuteczniejsze niszczenie celów.
STRZELBA M26 MASS
(Modular Accessory Shotgun System). Można ją podczepić pod lufę karabinków M16 i M4 lub po zamocowaniu rękojeści używać jej oddzielnie.

MRM

można wystrzelić tradycyjnie, a jego lot jest płaski. Gdy celu nie widać, pociski MRM mogą być wystrzeliwane po torze balistycznym.

POCISKI składają się


50
POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

z naboju i spłonki umieszczonej w stałej obudowie, która cała stanowi materiał wybuchowy, heksogenowo-oktogenowy. Gdy iglica uderzy w spłonkę, obudowa spala się (wybucha) i wyrzuca nabój z lufy.

B E Z P I E C Z E Ń S T W O
nych 4,5 kilograma (tradycyjne pociski – 9,5 kilograma). Testy potwierdziły, że prędkość wylotowa nabojów z pocisków bezłuskowych jest taka sama jak tradycyjnych. Nie zmieniła się też celność nowej broni. Niedługo jednostki piechoty, sił specjalnych oraz żandarmerii dostaną strzelbę M26 MASS (Modular Accessory Shotgun System) firmy Vertu Corporation. Można ją podczepić pod lufę karabinków M16 i M4, można również, po zamocowaniu rękojeści, używać jej oddzielnie. Zasilana jest magazynkiem mieszczącym pięć naboi śrutowych kalibru 12 milimetrów (średnica 18,53 milimetra), skutecznych na dystansie do około 50 metrów. M26 może również strzelać nabojami z kulami gumowymi oraz specjalnymi do „wysadzania” zamków w drzwiach zamkniętych na klucz. Strzelba waży 1,5 kilograma, a wiec tyle, ile załadowany granatnik M203 podczepiany do karabinków M4. Armia amerykańska jest zainteresowana kupnem co najmniej 35 tysięcy egzemplarzy M26. były kierowane na cele znajdujące się na minimalnych i maksymalnych dystansach w górzystym terenie, oraz z zimnej lub rozgrzanej lufy moździerza. Siedem na osiem wystrzelonych spadło bliżej niż 10 metrów od celu – jest to wynik nieosiągalny dla pocisków tradycyjnych. Wtedy po osiągnięciu jego najwyższego punktu odnajdują cel, który został oświetlony laserem, na przykład przez operatorów z ziemi, może również sam „rozpoznać” sygnaturę celu w podczerwieni. Włącza się wówczas silnik rakietowy, a pocisk z dużą prędkością uderza w cel. Jego lot jest korygowany przez mikrosilniki pulsacyjne i lotki. Można go naprowadzać również w trybie offsetowym. Celu nie podświetla się bezpośrednio laserem, lecz wskazuje miejsce obok niego (żeby nie uruchomić systemów ostrzegawczych czołgu przeciwnika). MRM zacznie naprowadzać się tam, gdzie wskaże laser, ale w ostatniej chwili sterowanie przejmie kamera podczerwona, która naprowadzi pocisk na cel właściwy. Armia amerykańska przewiduje zamówienie seryjnych pocisków XM1111 MRM w 2012 roku. 

GDZIE WSKAŻE LASER

BŁĄD 10 METRÓW

Na początku czerwca armia amerykańska przetestowała kierowane sygnałem z GPS pociski moździerzowe 120GM DAGGER. Pasują one do moździerzy kalibru 120 milimetrów, używanych w batalionach. Pocisk opracowały firmy Israel Military Industries oraz Raytheon. Tor lotu 120GM jest korygowany za pomocą systemu GPS oraz inercyjnego systemu nawigacyjnego, co pozwala na uzyskanie rozrzutu poniżej 10 metrów. Podczas demonstracji na poligonie pociski

W 2008 roku firmy Raytheon oraz General Dynamics Ordnance and Tactical Systems zdobyły wart 232 miliony dolarów kontrakt na rozwój nabojów czołgowych średniego zasięgu typu XM1111 Mid-Range Munition (MRM). To amunicja do działa firmy Rheinmetall kalibru 120 milimetrów, oręża czołgów typu Abrams oraz Leopard. Ma mieć zdolność niszczenia celów znajdujących się na dystansach rzędu 5–12 kilometrów. Jej parametry pasują do koncepcji amerykańskiego systemu bojowego przyszłości (Future Combat System – FCS). Projekt MRM przyniósł dwa pociski: z głowicą kinetyczną MRM-KE (KE – Kinetic Energy) oraz z kumulacyjną MRM-CE (CE – Chemical Energy). Mają one dwufunkcyjną głowicę naprowadzającą, która zawiera czujnik działający w podczerwieni (kamerę) oraz czujnik półaktywnego naprowadzania laserem. Gdy cel znajduje się w zasięgu wzroku (przyrządów celowniczych), MRM można wystrzelić tradycyjnie, a jego lot jest płaski. Natomiast gdy celu nie widać, pociski MRM mogą być wystrzeliwane po torze balistycznym.

W 2004 roku ruszył wspólny dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych program obniżenia wagi broni i amunicji oraz uproszczenia jej obsługi i podniesienia niezawodności.

LW50MG

to zmodernizowana wersja M2, która wraz z trójnożną podstawą waży 29 kilogramów, czyli o połowę mniej niż M2.

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

51

FOT. US ARMY

B E Z

G R A N I C

W BAZIE LOTNICZEJ PAPA 27 lipca formalnie zaczęło funkcjonować natowskie Skrzydło Lotnictwa Transportowego (Haevy Airlift Wing). Powstało ono w ramach programu Strategic Airlift Capability, w którym uczestniczy dziesięć państw sojuszu: Bułgaria, Estonia, Litwa, Holandia, Norwegia, Polska, Rumunia, Słowenia, USA i Węgry, a spoza NATO Finlandia i Szwecja. Dla jednostki kupiono trzy amerykańskie transportowce Boeing C-17 Globemaster. Pierwszy z samolotów producent przekazał w połowie lipca. Pełną gotowość operacyjną skrzydło osiągnie w 2011 roku. (w) 

Pomruki z Moskwy
GRUZJA. Unia Europejska chce Nie ustają rosyjskie pogróżki przedłużyć termin obecności misji wobec Gruzji. Podczas gdy wiceobserwacyjnej w Gruzji, która zo- prezydent USA Joe Biden był stała tam wysłana we wrześniu w Tbilisi, wiceminister spraw zaubiegłego roku, po wojnie rosyj- granicznych Rosji Grigorij sko-gruzińskiej. Wstępnie zgodziKarasin oznajmił, że jego kraj li się na nią ambasadorowie będzie przeciwdziałać ponownepaństw członkowskich, ale mu uzbrojeniu się Gruzji. muszą to zaakceptować Ostrzegł, że Moskwa poGruzini po wypowiedzi jeszcze ministrowie dejmuje w tym kierunKarasina oświadczyli, spraw zagranicznych ku konkretne kroki. że ich kraj ma 27 krajów. W misji Karasin zagroził też „suwerenne prawo UE nie będzie obserretorsjami wobec do samoobrony”. watorów amerykańpaństw, które będą doskich, o co zabiegali Grustarczać Tbilisi broń zini. Pojawiła się informacja, i sprzęt wojskowy zaprojektoże Waszyngton nie wyraził takie- wane lub wyprodukowane go zainteresowania, a Bruksela nie w Związku Sowieckim lub Rosji. zamierza zapraszać USA. Wsparcie w modernizacji gruzińWedług dziennika „New York skiej armii zadeklarował natoTimes”, który powołał się na miast Joe Biden. Petera Semneby’ego, specjalneTakże rzecznik Departamentu go przedstawiciela UE na Połu- Stanu Philip J. Crowley potwierdniowy Kaukaz, w ramach wspól- dził kontynuację współpracy wojnoty trwają „nieoficjalne rozmo- skowej z południowokaukaskim wy” o zaproszeniu Amerykanów. krajem. (WRT) 

Manewry antyterrorystyczne
CHINY. Na poligonie Taonan, w prowincji Jilin na północnym wschodzie Chin, 22–26 lipca odbyły się chińsko-rosyjskie manewry wojskowe pod kryptonimem „Misja Pokojowa 2009”. Około trzech tysięcy żołnierzy z obu państw ćwiczyło z użyciem trzystu pojazdów i kilkudziesięciu samolotów bojowych oraz śmigłowców. Trenowano działania antyterrorystyczne. Ich pierwszy etap – konsultacje polityczno-wojskowe – odbył się w Chabarowsku. Szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Nikołaj Makarow spotkał się z chińskim ministrem obrony Liang Guanglie i wiceprzewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej Guo Boxiongiem. Rozmawiał też z szefem sztabu chińskiej armii generałem Chen Bingde. (W) 

Mocodawca zbrodni
PAKISTAN. Przedstawiciele władz pakistańskich potwierdzili, że Shah Abdul Aziz, były parlamentarzysta, przed miesiącem został aresztowany z powodu podejrzeń o związek z zabójstwem polskiego inżyniera Piotra Stańczaka. Wcześniej podano, że w ręce służb bezpieczeństwa wpadł talib Atta Ullah Khan, którego zeznania obciążyły polityka. Według gazety „Dawn”, powiedział, że to Aziz zasugerował talibskiemu komendantowi Tarikowi Afridowi, żeby porwać polskiego inżyniera i postawić żądania polityczne. Potem występował jako pośrednik porywaczy, którzy przez wiele miesięcy więzili Polaka. Aziz polecił im, by zabili zakładnika, gdyby ich żądania nie zostały spełnione. (WW) 

52

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. USAF

Nowe skrzydło

WĘGRY

B E Z P I E C Z E Ń S T W O

Sporna flota
UKRAINA. Podczas obchodów święta rosyjskiej marynarki wojennej 26 lipca w Sewastopolu jej dowódca admirał Władimir Wysocki powiedział, że Flota Czarnomorska powinna pozostać w tej bazie po 2017 roku. Wtedy to kończy się umowa jej dzierżawy. Zdaniem Rosjan, Ukraińcy starają się sprowokować konflikt ze stacjonującymi na Krymie ich żołnierzami; jako przykład podali zatrzymanie w ubiegłym tygodniu przez milicję kolumny ponad 20 kołowych transporterów, które przygotowywały się do defilady z okazji niedzielnego święta. Milicjanci stwierdzili, że wjechały one do miasta bez odpowiednich zezwoleń i wypisali ich kierowcom mandaty. W lipcu miały miejsce jeszcze dwa podobne incydenty. Rosyjskie agencje podały, że z Ukrainy musiał wyjechać dyplomata Władimir Łysenko, zajmujący się sprawami Floty Czarnomorskiej. Poproproszono go, by uczynił to dobrowolnie, bez ogłaszania go persona non grata. (WR) 

R Y K O S Z E T E M

Ostatni weterani
WIELKA BRYTANIA. 25 lipca zmarł Harry Patch, ostatni żyjący brytyjski weteran I wojny światowej, który walczył w okopach na froncie zachodnim. Niedawno ukończył 111 lat. Patch brał udział w krwawej bitwie pod Passchendaele, znanej także jako III bitwa pod Ypres. W walkach od 31 lipca do 7 listopada 1917 roku zginęło 70 tysięcy żołnierzy brytyjskich. Patch został wówczas poważnie ranny. Kilka dni wcześniej zmarł dwa lata starszy od niego Henry Allingham, który w I wojnie światowej służył w Królewskiej Marynarce Wojennej i lotnictwie. Obecnie żyje jeszcze trzech weteranów: jeden jest marynarzem, dwaj pozostali byli w wojskach lądowych, ale nie walczyli na froncie. (W)

Wielki budżet
USA. Pomimo kryzysu gospodarczego senat przyjął 23 lipca ustawę, w której zakłada się, że budżet Pentagonu wyniesie w nowym roku fiskalnym, zaczynającym się od października, 680 miliardów dolarów. Na sprzęt wojskowy i koszty utrzymania personelu przeznaczono 551 miliardów, resztę pieniędzy – na wojny w Iraku i Afganistanie. Aby ustawa weszła w życie, jej wspólną wersję muszą uzgodnić obie izby Kongresu USA. Potem swój podpis pod nią musi złożyć prezydent. Część funduszy zostanie wydana na dodatkowych żołnierzy. Sekretarz obrony USA Robert Gates ogłosił tymczasowe zwiększenie liczebności wojsk lądowych o 22 tysiące w ciągu trzech lat. Tym samym będzie w nich służyć 569 tysięcy osób. Przed trzema laty Gates postanowił zwiększyć liczbę tych wojsk o 65 tysięcy, a Korpusu Piechoty Morskiej o 27 tysięcy. 

FOT. US DOD

Dymisja po teście
ROSJA. Konsekwencją kolejnej nieudanej próby wystrzelenia 15 lipca przeznaczonej dla okrętów podwodnych strategicznej rakiety balistycznej „Buława” była rezygnacja odpowiedzialnego za ten projekt Jurija Sołomonowa, zarazem szefa moskiewskiego Instytutu Technologii Termicznej. Jego dymisja została przyjęta. „Buława” przeznaczona jest dla nowych rosyjskich atomowych okrętów podwodnych typu Boriej. Każdy ma być uzbrojony w szesnaście rakiet. Z dotychczasowych jedenastu testów pocisku przeprowadzonych od 2004 roku tylko cztery były udane.

Ofensywa na północy
Niemcy rozpoczęli operację, której celem jest oczyszczenie rejonu Kunduzu z talibów.
AFGANISTAN. Trzystu żołnierzy niemieckich, wyposażonych w pojazdy pancerne, oraz ośmiuset afgańskich wojskowych i stu policjantów rozpoczęło w ubiegłym tygodniu ofensywę przeciwko talibom w rejonie Kunduzu na północy Afganistanu. Objęła ona obszar w promieniu 30 kilometrów wokół miasta. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” podał, że po raz pierwszy w historii w walkach użyto bojowych wozów piechoty Marder, które wprowadzono do Bundeswehry w latach 70. Generalny inspektor Bundeswehry generał Wolfgang Schneiderhan stwierdził, że celem ofensywy jest opanowanie sytuacji przed sierpniowymi wyborami prezydenckimi. Minister obrony Franz Josef Jung zaś przyznał, że okolice Kunduzu stały się bardzo niebezpieczne. Wzrosła tam liczba zasadzek i ataków ze strony talibów. Według Niemców, są oni wspierani z Pakistanu. Niewykluczone, że jesienią na północy Afganistanu Niemców wesprą żołnierze z Mongolii. Agencja Reutera, powołując się na mongolskich oficerów, poinformowała, że władze w Ułan Bator planują wysłać do tego kraju około 150 żołnierzy. Większość z nich (130) trafi już w sierpniu do Kabulu, gdzie wzmocnią ochronę Bazy Eggers. We wrześniu do Afganistanu przybędzie kolejnych 23 żołnierzy, którzy zajmą się szkoleniem tamtejszych wojskowych. Na północ być może wysłana zostanie trzecia grupa mongolskich żołnierzy. (W) 

Pierwszy atomowy
FOT. BHARAT-RAKSHAK

FOT. MO NIEMIEC

INDIE. W obecności premiera Manmohana Singla 26 lipca w Visakhapatnan zwodowano pierwszy zbudowany w Indiach okręt podwodny o napędzie atomowym. INS „Arihant” jest jednostką o wyporności 6 tysięcy ton. Okręt będzie uzbrojony w pociski balistyczne bądź manewrujące. Zbudowany przy pomocy Rosjan, wejdzie do służby w 2015 roku. W budowie są dwie takie jednostki, a w planach jeszcze trzy. Tym samym Indie weszły do elitarnego grona budowniczych okrętów podwodnych o napędzie atomowym. Należą do niego Chiny, Francja, Rosja, Wielka Brytania i USA. (W) 

Tajemnicza mogiła
BIAŁORUŚ. Polscy dyplomaci na Białorusi wyjaśniają sprawę szczątków ludzkich, które odnaleziono w Głębokiem. Według „Gazety Wyborczej”, mogą one należeć do Polaków zamordowanych przez NKWD we wrześniu 1939 roku, tuż po wkroczeniu do Polski armii sowieckiej. Na terenie soboru Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy odkryto szczątki mężczyzn, kobiet i dzieci. Radio Svoboda twierdzi, że pochowano tam ponad dwadzieścia osób, przy których znaleziono przedmioty datowane na 1939 rok. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

53

F E L I E T O N
ROMAN KUŹNIAR
szef Zakładu Studiów Strategicznych w Instytucie Stosunków Międzynarodowych UW

Historycy nie mają wątpliwości – powstanie warszawskie było największym jednorazowym dramatem w dziejach nowożytnych Polski.

Powiększenie

Banalizacja dramatu

D

ramat wywołali ci, którzy podjęli decyzję o wybuchu powstania. Wkrótce kolejna rocznica i smutek, że będzie jej towarzyszyć uproszczona „liturgia”, a zabraknie miejsca na odczytanie i egzegezę słów „Pisma”. Inaczej mówiąc, rocznica ta będzie niczym festyn z okazji na przykład świętego Floriana, czyli Dnia Strażaka. Przypomnijmy, że przywódcy powstania popełnili wszystkie możliwe błędy i kierowali się wyjątkowo naiwnym myśleniem życzeniowym. Po pierwsze, zignorowali informacje wywiadu AK o sytuacji militarnej wokół Warszawy. Po drugie, wykazali się błędną kalkulacją polityczną, licząc na pomoc aliantów zachodnich i Stalina. Po trzecie, powstańcy byli katastrofalnie wyposażeni. Broń miała być zdobyta na wrogu, niemal gołymi rękami. Jeśli się szykowało do takiej bitwy, broń należało gromadzić wcześniej. Po czwarte, brakowało jakiejkolwiek znajomości strategii operacyjnej, strategii partyzantki miejskiej. Walka miała być toczona żywiołowo. Po piąte, zawiodły wyobraźnia i poczucie odpowiedzialności. Nie zastanawiano się, co będzie, jeśli powstanie upadnie. Przypomnijmy też rozstrzygający „argument” tych, którzy parli do powstania: „przynajmniej wszyscy pomrzemy na miejscu”. No i pomarli. Lecz gdzie w tym wszystkim Polska? Nic dziwnego, o czym się nie przypomina, że generał Anders na wieść o wy-

buchu powstania mówił o sądzie wojskowym dla jego inicjatorów. Doświadczony generał wiedział, czym to się musi skończyć w takich okolicznościach. A przecież, jak podkreślają niektórzy historycy, była to największa bitwa stoczona przez polskiego żołnierza (choć słowo „żołnierz” nie jest tu całkiem na miejscu) w czasie II wojny, w miejscu i momencie wybranym przez jego dowódców. A dzisiaj jesteśmy świadkami infantylizacji pamięci o powstaniu warszawskim. Z głębszą refleksją mieliśmy od początku problem. Rzeczywiście, trudno było o krytykę w obliczu tak niezwykłego heroizmu powstańców i tak niewypowiedzianego cierpienia miasta. Trudno było o rzeczowe podejście do sprawy powstania, gdy nie pozostawiała na nim suchej nitki zwalczająca Armię Krajową komunistyczna propaganda. W rezultacie, w okresie PRL-u w podejściu do powstania ograniczano się do jego bezspornego heroiczno-martyrologicznego wymiaru. Można było sądzić, że w czasach wolnej Polski możliwe będzie przebicie się przez heroizm powstańców i męczeństwo ludności Warszawy, i spojrzenie na to wydarzenie także w kategoriach strategicznych, w tym odnoszących się do polityki. Powstanie powinno było być bolesną lekcją politycznego realizmu, który nigdy

nie był mocną stroną polskiej myśli politycznej. Tak się nie stało. Pamięć o powstańczym zrywie zmienia się na naszych oczach w rodzaj banalnego festynu czy wręcz jakichś niesmacznych inscenizacji. Widzimy przebierańców pokonujących fragmenty niby-kanałów, jakieś koncerty, w których rock i rap ma „przybliżyć” młodzieży tamte emocje, jakieś komiksy mające zastąpić lekturę książek historycznych lub poezji Baczyńskiego, wreszcie uliczny bieg, też trochę „heroiczny”. Wkrótce zapewne będą breloczki (może już są?) i miniaturki ruin Starego Miasta. Owa infantylizacja i banalizacja pamięci o powstaniu ma nierzadko najwyższy patronat. Niemający precedensu w naszej historii dramat stolicy i bohaterstwo jej mieszkańców zasługują na lepszą pamięć. W podejściu do powstania potrzebujemy mniej świeckiej, koturnowej liturgii. Festyny i oficjalne akademie nie powinny zastąpić milczenia i zadumy, niezbędnych po to, abyśmy mogli dogłębnie uświadomić sobie ten dramat, jego źródła, a także lekcje, które z niego płyną. Zapłaciliśmy za to doświadczenie zbyt wysoką cenę, aby teraz tak je banalizować. 

PAMIĘĆ O POWSTANIU ZMIENIA SIĘ W RODZAJ BANALNEGO FESTYNU

54

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

HORYZONTY HORYZONTY
Redaktor działu ANNA DĄBROWSKA
AARON WELMAN zajmuje się alternatywną sztuką wojenną

HORYZONTY

HORYZONTY

kontra samuraj
Z
Czy można sobie wyobrazić coś bardziej porywającego niż pojedynek między samurajem a rycerzem?
cymi walkę japońskim mieczem. Mniej chętnie problem roztrząsają historycy – zazwyczaj twierdzą ostrożnie, że na tak postawione pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Sprawą zainteresował się także John Clements, lider Stowarzyszenia na rzecz Sztuk Walki Renesansu. Jednak pomimo dokładnej analizy parametrów broni i potencjalnej skuteczności typowych technik walki nie magania rycerzy i walki samurajów od lat poruszają wyobraźnię czytelników i widzów. Z pewnością niejedna osoba zadawała sobie pytanie: co by było, gdyby przedstawiciele obu tych kultur spotkali się na ubitej ziemi? Dyskusja wrze, zwłaszcza na forach internetowych, pomiędzy członkami bractw rycerskich i klubów szermierki a osobami trenująPOLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

Rycerz

udało mu się dojść do konstruktywnych wniosków. Badania podsumował lakoniczną konkluzją, której jednak nie można odmówić racji – w takiej potyczce wygrałby najlepszy. Trudności w przewidywaniu wyniku hipotetycznego starcia napotykamy już na samym początku – do pojedynku chcielibyśmy zaprosić zarówno archetypicznego rycerza, jak i idealnego samuraja. Trudno jednak określić, jak taki ideał

FOT. ADAM ROLIK

55

Z A B A W Y

Z

B R O N I Ą
muraja żenie sa Wyobra e zachodniej rz w kultu a z grubsza d odpowia owi z okresu ik wojown i obraz k edo – ta w naszej utrwaliły ości filmy świadom lewizyjne. te i seriale

Rycerz kontra samuraj
miałby wyglądać. Najczęściej wyobrażamy sobie rycerza średniowiecznego jako zakutego w zbroję płytową wojownika z mieczem półtoraręcznym lub kopią w ręce, mimo że takie uzbrojenie nie było wcale najpopularniejsze w tamtym okresie. W grę wchodzi również XII–XIII-wieczny rycerz w kolczudze i hełmie garnczkowym, broniący się tarczą. Podobnie było na Wyspach Japońskich. W erze muromachi (XIV–XVI wiek) do użycia wszedł jednosieczny miecz zwany kataną, udoskonalona wersja wcześniejszego tachi. W okresie edo (1603–1868) katana była oficjalnie podstawową bronią japońskiego wojownika. Poza mieczami jednosiecznymi samurajowie posługiwali się włóczniami, byli także świetnymi łucznikami. Natomiast jeśli chodzi o zbroję, najbardziej popularna była w XVI wieku. Wpływy europejskie oraz przemiany wewnętrzne spowodowały, że powstał typ pancerza zwany tosei-gusoku (nowa zbroja), zbudowany z metalowych płytek, z hełmem typu kabuto. Wyobrażenie samuraja w kulturze zachodniej odpowiada z grubsza wojownikowi z okresu edo – taki obraz utrwaliły w naszej świadomości filmy i seriale telewizyjne. skiej, który trenował kenjutsu, bezwzględnie walczy z takimi stereotypami: „Na co komu miecz, którym nie można się bronić? Klasyczne kenjutsu zakłada dużo kata – ćwiczeń z parowaniem i zasłonami bronią. Uszlachetnianie samurajów również jest śmieszne. Musashi Miyamoto, taki japoński Zawisza Czarny, mistrz miecza, swój pierwszy pojedynek wyPOGROMCY MITÓW Najpierw jednak trzeba rozprawić grał przez zatłuczenie oponenta kijem”. Rycerzy z kolei się dyskredytuje. Coraz częśsię z mitami, które narosły wokół tych ciej przedstawia się ich jako tępych rębajłów, wojowników. Fascynacja Dalekim których technika walki mieczem ograniczała Wschodem doprowadziła do przesad- MUSASHI się do brutalnego okładania przeciwnika kawałnej idealizacji samurajów. Uważa się MIYAMOTO kiem żelastwa. W rzeczywistości istniały średkażdego z nich za osobę szlachetną, – samurajski niowieczne sztuki walki bronią, o czym mówią honorową, elegancką, świetne znającą odpowiednik choćby traktaty Johannesa Liechtenauera czy taktykę, filozofię i poezję, o nadludz- Zawiszy swój Czarnego, Petera von Danziga. „Nie ma żadnego dowokiej zręczności. Kontrowersje wzbu- pierwszy dza również katana. Entuzjaści prze- pojedynek wygrał du na to, że średniowieczna kultura wojskowa była mniej wysublimowana czy gorzej rozwiceniają jej możliwości, uważając, że w wieku 13 lat. Stoczył w sumie jest lekka i potrafi przeciąć najgrubszą 60 udokumento- nięta niż jej azjatycki odpowiednik”, stwierdza John Clements. „W kwestii sztuki wojennej zbroję. Przeciwnicy mówią co innego wanych walk, rycerze byli ówczesnymi komandosami”, do– katana to delikatna broń i nie nadaje uczestniczył się do parowania ciosów, gdyż łatwo w wielu wojnach, daje Przemysław Górniak. „Od około siódnigdy nie został mego roku życia zajmowali się głównie dowtedy o wyszczerbienie bądź pęknię- pokonany przez skonaleniem w sztuce kończenia żywotów. cie ostrza. Przemysław Górniak, żadnego Uczyli się walczyć konno i pieszo, używać znawca tematyki rycerskiej i samuraj- szermierza.

56

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

H O R Y Z O N T Y
KATANA PÓŁTORAK

Miecz półtoraręczny (półtorak) to oręż, którym można było się posługiwać zarówno jedną ręką, jak i oburącz. Pojawił się w XIII wieku, jednak najczęściej był używany w XIV stuleciu. To najbardziej wszechstronny typ miecza, zbiór technik z jego wykorzystaniem sukcesywnie powiększał się wraz z powstawaniem coraz to lepszych pancerzy.

pierw starłby się z europejskim rycerzem z przełomu XII i XIII wieku, uzbrojonym w kolczugę, hełm garnczkowy, tarczę oraz miecz jednoręczny. W drugim pojedynku zmierzyłby się z wojownikiem z przełomu XV i XVI wieku w pełnej zbroi płytowej i z półtorakiem.

różnych rodzajów broni, wpajano im zasady taktyki czy obrony fortyfikacji, ale także starano się nauczyć ich dworskich rytuałów, odpowiedniego zachowania wobec dam, a nawet zapoznawano z poezją”, podkreśla. Pamiętajmy jednak, że japońska szermierka rozwijała się aż do XIX wieku, a w przypadku europejskich sztuk walki ta ciągłość nie została zachowana. Przewaga rycerza nad samurajem wynika natomiast z tego, iż wojownik europejski mierzył się na polach bitew z różnymi ludami, co mogło wyrobić w nim elastyczność taktyki – Japończycy zaś walczyli głównie między sobą w niekończących się wojnach domowych. Uważa się też, że samurajowie mogli być lepiej psychicznie przygotowani do trudów wojny dzięki medytacjom. W Europie podobnym wsparciem dla chrześcijańskich rycerzy były natomiast modlitwa i hartowanie ciała.

NA UBITEJ ZIEMI

Scenariuszy takiego pojedynku można by wyobrazić sobie wiele, ograniczmy się jednak do dwóch wariantów. W obu walczyłby samuraj z epoki edo, wyposażony w katanę i toseigusoku z hełmem kabuto i maską menpo. Naj-

sei-gusoku składał się z metalowych płytek, zaś europejska zbroja w tym okresie była wykonywana z hartowanej stali, dzięki czemu zyskiwała na lekkości. „Problem tkwi też w broni obu wojowników”, komentuje Górniak. „Miecz służy do rąbania, katana do cięć. Zbroi płytowej nie da się przeciąć. Można oczywiMIECZ I KATANA ście uderzać w obszary osłonięte kolczugą, ale Najmniej przewidywalna okazuje się potycz- są one trudno dostępne – na wysokości pach ka pomiędzy samurajem a wojownikiem w kol- lub wewnętrznej stronie ud”. Ekspert zauwaczudze wzmocnionej płatami wykonanymi ze żył również, że zbroja samurajska nie jest skóry z nabitymi pod przystosowana do ochrony spodem metalowymi Przewaga rycerza przed mieczem europejskim. płytkami. Można się do„Sztych miecza ma szansę nad samurajem myślać, jak wielką zaprzebić pancerz lub chociaż gadkę dla samurajów sta- wynika z tego, iż połamać kości”. nowiłaby tarcza. „Ken- wojownik europejski Poza tym mempo (maska jutsu składa się z wielu mierzył się na polach ochronna) było zakładane bezkontr, nie posiada jednak pośrednio na twarz, podczas żadnej prawdziwej obro- bitew z różnymi gdy hełmy europejskie posiany przed tarczą. Uzdol- ludami, co mogło dały zasłony oddalone od twaniony wojownik mógłby wyrobić w nim rzy i zakrywające w zasadzie improwizować, jednak wszystko prócz oczu. Uderzeelastyczność taktyki niezaznajomiony nie mieczem w twarz samuraz ogromną skutecznością ja miałoby opłakane skutki. i uniwersalnością tarczy miałby z nią ciężką „Może miecze nie były takie ostre jak kataprzeprawę. Katana to potężny miecz używany ny, ale sama ich masa była druzgocząca”, do silnych technik, jednak myśl, że mogłaby po podsumowuje Górniak. Nie odpowiada jedprostu przerąbać się przez tarczę to czysty ab- nak wprost, kto by wygrał. „Kluczową rolę surd”, kwituje John Clements. Atutem samu- odgrywają zawsze umiejętności”. raja byłaby za to długość broni, ale z pewnością Bardziej jednoznacznie wyglądałoby natonie szybkość wojownika, gdyż typowa japońska miast starcie oddziału ciężkozbrojnych rycerzy zbroja ważyła od 25 do 30 kilogramów. Podob- uzbrojonych w kopie z konnymi samurajami, ną wagę miała zbroja rycerza, trzeba jednak pa- walczącymi także łukami i włóczniami. Ciężka miętać, że Europejczyk był z reguły roślejszy kawaleria z Europy była średniowiecznym czołi silniejszy od Japończyka. W pierwszym scegiem, a samuraje do walki z takim wrogiem nie nariuszu wszystko zależałoby więc od umiejęt- byli przygotowani. Łuki nie powstrzymałyby ności obu wojowników. opancerzonych rycerzy – do walki z nimi służyNajcięższą przeprawę samuraj miałby z ry- ły kusze. Japończycy raczej nie mieliby w takiej cerzem w pełnej zbroi płytowej. Choć obaj no- potyczce większych szans.  sili ciężki pancerz, pod względem jakości Współpraca PRZEMYSŁAW GÓRNIAK i wykonania istniały zasadnicze różnice. To-

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

57

F E L I E T O N
ZDZISŁAW NAJDER

(30)

Prawdziwa rycerskość nie polega na pogoni za sukcesem i majątkiem.

Rycerskie sprawy
niesprawiedliwości i obojętności na ludzką krzywdę (Cervantes nie mógł bezpośrednio krytykować ówczesnych stosunków społeczno-ekonomicznych w Hiszpanii: zabraniała mu tego cenzura). Dzisiejszy wiek, przyznaje Don Kichot, jest „zły dla błędnych rycerzy”. Błędni rycerze w jego oczach reprezentują zasady, które mogą pomóc Królestwu Hiszpanii i światu w unikaniu niebezpieczeństw oraz stawianiu czoła wrogom. Wielką zaletą błędnych rycerzy jest bezinteresowność. Narażają się dla zasady, bez względu na okoliczności. Są w istocie podobni do żołnierzy, którzy wypełniają swoje obowiązki, chociaż otrzymywany żołd jest niewspółmierny do codziennych trudów. Historia Don Kichota to jeden z wielkich mitów kultury europejskiej, obok opowieści o Fauście, Don Juanie i Robinsonie. Księga Cervantesa jest jak bogaty skarbiec literacki, pełna barwnych opowieści, zabawnych scen i opisów, uderzających przenikliwością psychologiczną i bogactwem obyczajowym. Łączy kpinę i szyderstwo ze zrozumieniem i podziwem dla marzeń, które nie tylko ozdabiają życie, ale także nadają mu smak i sens. Wczytując się w opowieść o przemyślnym szlachcicu Don Kichocie z Manczy, dochodzimy do wniosku, że etos rycerski jest tu ukazywany w swojej najgłębszej istocie. Okazuje się, że prawdziwa rycerskość w ogóle nie zależy od przynależności do określonej warstwy społecznej, majątku i obyczajów. To prawda, że zdaje się graniczyć z szaleństwem – bo nie polega na pogoni za sukcesem i majątkiem. 

S

Don Kichot

łyszeli o nim wszyscy. Łatwo go rozpoznajemy: żylasty drągal na chudym koniu, w pancerzu i z kopią w dłoni, a za nim na ośle Sancho Pansa, przysadzisty i okrąglawy sługa z sakwami. Miguel de Cervantes Saavedra (1547–1616) napisał o nich dwuczęściową księgę, która w popularności na skalę światową ustępuje tylko Biblii. Zaczyna się jako zabawna satyra na modne wówczas w Hiszpanii romanse rycerskie, których półbaśniowa akcja rozgrywała się w średniowieczu. Don Quijote (w oryginalnej kastylijskiej pisowni), szlachcic zagrodowy z Manczy (region w środkowej Hiszpanii), stary kawaler, tak się w tych romansach zaczytał, że postanowił sam zostać błędnym rycerzem. Ponieważ zaś prawdziwy rycerz musi mieć damę serca, wymyśla sobie Dulcyneę z Tobolo, nadając to imię młodej i nieświadomej niczego wieśniaczce z okolicy. Na próżno Sancho Pansa i sąsiedzi usiłują go odwieść od tego szalonego pomysłu. Don Kichot najpierw każe się pasować na rycerza. Potem na swojej szkapie, którą nazywa uroczyście Rosynantem, rusza w poszukiwaniu przygód. Jedną z pierwszych jest sławna walka z wiatrakami, które uznał za potworne olbrzymy. Niezrażony „rycerz” jedzie dalej, natchniony myślą o naprawie świata. Czytelnik przekonuje się niebawem, że „szaleństwo” jest postawą świadomie przyjmowaną. Don Kichot okazuje się człowiekiem rozumnym, dobrym i odważnym. Jest zdania, że prawdziwe szlachectwo polega na cnocie. Don Kichot chwali błędne rycerstwo – by je przeciwstawić współczesnej
WIZYTÓWKA

Wielką zaletą błędnych rycerzy jest bezinteresowność

Profesor ZDZISŁAW NAJDER
W 1976 roku założył podziemne Polskie Porozumienie Niepodległościowe. W latach 1982–1987 był dyrektorem Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Skazany w 1983 roku zaocznie na śmierć przez Sąd Wojskowy w Warszawie. W 1991 roku założył Klub Atlantycki, postulujący wejście Polski do NATO, i został jego pierwszym prezesem.

58

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

H O R Y Z O N T Y

Brytyjskie Archiwum X
Jedna z najbardziej poruszających wyobraźnię tajemnic z okresu zimnej wojny dotyczy niezidentyfikowanych obiektów latających.

ROBERT CZULDA

N

iemal dwadzieścia lat po zakończeniu zimnej wojny brytyjskie Archiwum Narodowe w Londynie ujawniło kilkaset dokumentów dotyczących obserwacji UFO (czyli niezidentyfikowanych obiektów latających, co nie jest tożsame z kosmitami). Decyzja ta jest efektem presji społecznej, jako że pytania dotyczące UFO stanowią najczęstszy powód prośby o dostęp do rządowych dokumentów. Jak wynika z ujawnionych akt, od 1950 roku – czyli od rozpoczęcia obserwacji tego fenomenu – ministerstwo obrony dostało aż 10 tysięcy doniesień o tajemniczych obiektach latających. Pięciu procent z nich nie udało się nigdy wyjaśnić. „Niezależnie co ludzie myślą o UFO, dokumenty te stanowią fascynującą lekturę na temat prowadzonych przez ministerstwo obrony śledztw i badań nad tym fenomenem przez ostatnie 60 lat”, wyjaśnił Nick Pope,

Jak stwierdził w przesłuchaniu jeden z operatorów, „obiekt był szeroki i zostawiał większe ślady na radarze niż zwykły samolot”. Według były szef biura do spraw UFO przy raportu końcowego specjalnej grupy śledczej, ministerstwie obrony, zwanego brypilot dostrzegł jedynie „balon meteorologicztyjskim Archiwum X. Wszystkie ny, którego prędkość źle ocenił”. Radary z kozgłoszone incydenty były badane pod lei miały odebrać zwykłe zakłócenia. kątem możliwego przekroczenia bryDrugi incydent dotyczył bazy RAF w Farntyjskiej obrony powietrznej przez saborough. W 1950 roku jeden z oficerów zgłomoloty nieprzyjaciela i zagrożenia dla sił, że widzi latający dysk, a dwóch innych słybezpieczeństwa narodowego. „Miniszało dziwny huk, przypominający pracę diePO II WOJNIE sterstwo obrony nie zajmuje się jed- ŚWIATOWEJ sla. Według oficera, obiekt był widoczny przez nak kwestiami ewentualnego istnienia niezidentyfikowany około pół minuty, wykonywał gwałtowne mainnych form życia”, stwierdza rzecz- obiekt newry i przemieszczał się z dużą prędkością. zauważono nik prasowy. Także tym razem zignorowano incydent. Wepo raz pierwszy dług raportu, pilot „stał się ofiarą złudzenia w Szwecji. PILOCI RAPORTUJĄ optycznego lub też dostrzegł zwykły samolot, Następnie Obserwacje dokonane przez cywi- podobne źle rozpoznając jego kształt i prędkość”. Co lów wynikają często z braku wiedzy doniesienia ciekawe, ten sam pilot zauważył identyczny zanotowano lub zbyt bogatej wyobraźni, ale nie- w Norwegii, obiekt kilka tygodni później – tym razem jedzwykłe obiekty dostrzegają na niebie Finlandii nak wspólnie z kilkoma innymi żołnierzami. również piloci wojskowi. Pierwszy i Niemczech. Fala dziwnych obserwacji zaniepokoiła wojznaczący incydent w Wielkiej Brytaskowych. Aby to wyjaśnić, powołano specjalnii odnotowano w 1950 roku, kiedy ną grupę dochodzeniową, w której skład wepodchodzący do lądowania pilot odszli oficerowie sił powietrznych i wywiadu. rzutowego Meteora zauważył nad soZespół badawczy dostał wsparcie wybitnych bą owalny obiekt. Tajemniczego innaukowców, w tym samego sir Henry’ego truza dostrzegły trzy stacje radarowe. Tizarda, niekwestionowanego autorytetu, oj-

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

59

N I E

T Y L K O

W O J S K O
mat zostały surowo zakazane. W razie niedochowania tajemnicy piloci musieliby liczyć się z całkowitym zakazem lotów. Sprawa intrygowała również polityków. Na wszelkie zapytania wojsko odpowiadało – sprawa jest tajna. Ujawniono jedynie, że 90 procent incydentów wyjaśniono. W większości przypadków chodziło o samoloty, balony, latawce, gwiazdy, odbicia słoneczne lub zwykłe oszustwa. Pozostałych „z powodu zbyt małej liczby danych” nie wyjaśniono. Ostatni komunikat rząd wydał w 1979 roku, gdy temat UFO pojawił się w Izbie Lordów. OD LAT PIĘĆW odpowiedzi na zarzuty lorda Clancarty’ego, DZIESIĄTYCH oskarżającego władzę o tuszowanie niewygodXX wieku niezidentyfikowa- nych faktów, poirytowany przedstawiciel rząnymi obiektami du ripostował, iż „na niebie jest wiele dziwlatającymi nych i niewytłumaczonych zjawisk. Nie ma interesują się jednak żadnego powodu wierzyć, że rząd brytyjskie siły powietrzne. ukrywa swoje związki z kosmitami”. W innym komunikacie napisano otwarcie: „Rząd Jej Królewskiej Mości nigdy nie kontaktował się z kosmitami”.

UFO JAK POCISK

ca brytyjskiego radaru, specjalisty od rakiet balistycznych i obrony przeciwrakietowej. Członkowie grupy sprawdzali miejsca zdarzeń, przesłuchiwali świadków, w tym wielu pilotów. W czerwcu 1951 roku przedstawili końcowy raport, w którym stwierdzili – latające spodki nie istnieją. Raport został utajniony i nikt go nie otrzymał – także premier Winston Churchill włącznie. Gdy nad Waszyngtonem wykryto UFO, zaciekawiony niecodziennym zjawiskiem Churchill napisał do ministra spraw lotniczych: „O co chodzi w całej tej sprawie z latającymi spodkami? Co to wszystko oznacza? Jaka jest prawda? Poproszę o raport na ten temat”.

Popularna w społeczeństwie teza, że UFO to statki kosmitów, była podzielana także przez niektórych wojskowych

SPRAWA WYWIADU

Po spisaniu raportu grupa dochodzeniowa została rozwiązana. Nadal jednak nad brytyjskim niebem pojawiały się tajemnicze obiekty, pobudzające społeczną wyobraźnię i zwiększające niepokój wojskowych. O ile cywile widzie-

li w nich przybyszy z innych planet, o tyle oficerowie obawiali się, że to Sowieci przeprowadzają testy najnowszych samolotów. Kluczowym wydarzeniem był incydent nad bazą RAF w Topcliffe. Wtedy to pilot odrzutowca zgłosił do bazy, że zauważył kręcący się wokół własnej osi obiekt, który następnie „odleciał z błyskawiczną prędkością”. Wkrótce po tym niewyjaśnionym zdarzeniu RAF zdecydował się wprowadzić nieprzerwany monitoring dziwnych obiektów, które nie zostały zidentyfikowane jako samoloty. Zadanie powierzono sekcji technicznej wywiadu sił powietrznych (AI3). W grudniu 1953 roku dowództwo wydało rozkaz wszystkim bazom RAF, aby niezwłocznie informować o kolejnych tajemniczych incydentach. Wyraźnie zaznaczono, że każdy taki raport otrzymuje automatycznie klauzulę pełnej tajności. Jakiekolwiek rozmowy na ten te-

Nie wszystkie incydenty udało się wyjaśnić. Jeden z najbardziej tajemniczych wydarzył się w 1956 roku, kiedy to wojsko dostało szereg zgłoszeń na temat dziwnych obiektów poruszających się po niebie. Kilka z nich (od 12 do 15, według danych wywiadu USA) zostało wykrytych na radarach, a ich prędkość miała sięgać ponad sześciu tysięcy kilometrów na godzinę. „Zdaniem operatorów, nie może być mowy o kłopotach ze sprzętem”, brzmiał raport. Do akcji wysłano eskadrę myśliwców, jednak po trwającej siedem godzin próbie przechwycenia samoloty musiały zrezygnować. W tym samym roku doszło do innego niezwykłego incydentu. Tuż po kryzysie sueskim i sowieckiej interwencji na Węgrzech całe brytyjskie lotnictwo pozostawało w stałym pogotowiu bojowym. Pewnego dnia pilot myśliwca dostał rozkaz zestrzelenia tajemniczego obiektu, który na radarze miał wielkość bombowca B-52. Gdy dotarł na miejsce i rozpoczął procedurę zestrzelenia, tajemniczy obiekt odleciał. Po powrocie do bazy pilot został przesłuchany, a jego zeznania pozostawały utajnione, aż do 2008 roku. Jedno z ostatnich niewyjaśnionych do tej pory zjawisk odnotowano w 1991 roku. Wtedy to samolot pasażerski linii Alitalia niemal wpadł na niezidentyfikowany obiekt. Gdy pilot powiadomił lotnisko o pojawieniu się „beżowego obiektu w kształcie pocisku”, operator potwierdził wykrycie go na swoim radarze. Wojsko przeprowadziło szczegółowe śledztwo, podejrzewając, że to jakaś zbłąkana rakieta. Sprawa jednak nigdy się nie wyjaśniła, podobnie jak w przypadku dwóch podobnych incydentów z samolotami pasażerskimi, do których doszło w ciągu kolejnych kilku miesięcy. 

60

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

H O R Y Z O N T Y N I E T Y L K O O D Ś W I Ę T A
Z głębokim żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Redaktora Brunona MIECUGOWA wieloletniego kierownika literackiego Zespołu Estradowego Śląskiego Okręgu Wojskowego. Odszedł od nas człowiek wielkiego serca, współtwórca naszych sukcesów artystycznych. Wyrazy szczerego współczucia RODZINIE i BLISKIM składają dowództwo Śląskiego Okręgu Wojskowego, koleżanki i koledzy ze „Śląskiej Estrady Wojskowej”. Panu Pułkownikowi Tomaszowi SKRZAT oraz RODZINIE szczere wyrazy żalu i współczucia z powodu śmierci OJCA składają przyjaciele (rodziny płk W. Nyszk i kpt. E. Zawadzkiej).

To, co ofiarowuje nam Chrystus, jest czymś więcej niż przymierzem. Jest przyjaźnią.

Wyrazy szczerego współczucia i głębokiego żalu Pani Betinie DUBIEL oraz Jej RODZINIE z powodu śmierci TATY składają szef, kadra zawodowa i pracownicy wojska Oddziału Wychowawczego Dowództwa Wojsk Lądowych.

U

Panu st. chor. Dariuszowi MARZEJON oraz Jego RODZINIE wyrazy głębokiego współczucia i szczerego żalu z powodu śmierci BRATA składają kadra i pracownicy Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Gdyni.

Drogiemu Koledze kpt. Dariuszowi GIEMZIE najszczersze kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci OJCA składają szef, kadra zawodowa oraz pracownicy Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego we Wrocławiu.

Panu Kapitanowi Edwardowi MAKOWSKIEMU oraz Jego RODZINIE i NAJBLIŻSZYM wyrazy szczerego żalu i głębokiego współczucia z powodu śmierci MATKI składają dowódca oraz kadra 1 Batalionu Logistycznego w Bydgoszczy.

Panu ppłk. Arturowi BLICHARSKIEMU oraz Jego RODZINIE wyrazy głębokiego współczucia i żalu z powodu śmierci MATKI składają dowództwo, kadra i pracownicy wojska 7 Brygady Obrony Wybrzeża w Słupsku.

Z wielkim żalem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci por. Beaty BARTKOWICZ Pogrążonym w smutku RODZINIE i NAJBLIŻSZYM wyrazy szczerego, głębokiego żalu i współczucia składają dowódca, żołnierze i pracownicy wojska 10 Warszawskiego Pułku Samochodowego im. mjr. Stefana Starzyńskiego.

dręką współczesnego człowieka jest poczucie obcości w swoim środowisku. Coraz trudniej znaleźć wspólny język, nić porozumienia z drugim człowiekiem. Ludzie obarczeni troskami, kłopotami zamykają się w czterech ścianach swego domu. Tę sytuację zobrazował reżyser włoski Federico Fellini w jednym z epizodów filmu „Osiem i pół”. W luksusowym samochodzie siedzi samotny człowiek, odgrodzony od świata grubą szybą. Wokół niego jest mnóstwo ludzi, ale każdy z nich zamknięty w swoim aucie. Człowiek ten chce porozumieć się z innymi, potrzebuje ich pomocy. Wali pięściami i łokciami o szyby, ale nikt go nie słyszy i nie widzi. Współczesny człowiek jest bardziej samotny niż kiedykolwiek. Samotność jest chorobą, która drąży i obezwładnia wielu ludzi, wysysa żywotne siły i napawa niepokojem. Jest jednak Ktoś, kto powiedział: „Nie zostawię was sierotami”; Ktoś, kto zaofiarował swoją przyjaźń i umiłował bezgranicznie. Zamieszkał w naszych świątyniach i gromadzi w nich swych przyjaciół: „Jam jest chleb życia. Kto do mnie przychodzi, nie będzie łaknął”. To, co ofiarowuje nam Jezus Chrystus, jest czymś więcej niż przymierzem – jest przyjaźnią. On nie jest Bogiem światłości niedostępnej. On zrezygnował z majestatu, wszedł między ludzi i zawarł z nim proste, ludzkie znajomości i przyjaźnie.  ksiądz major PIOTR WSZELAKI

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

61

Z A B A W Y
DO GOSTYNIA przybyło ponad 30 historycznych pojazdów wojskowych przywiezionych przez właścicieli i rekonstruktorów z całej Polski.

Z

B R O N I Ą

Polskie Detling
W XIX-wiecznej posiadłości Podrzecze w Piaskach pod Gostyniem kolejny raz spotkali się przedstawiciele różnych formacji wojskowych.

TOMASZ SZULEJKO

T

o już drugi zlot grup rekonstrukcji historycznej i historycznych pojazdów wojskowych ,,Strefa Militarna 2009”. Do Wielkopolski przybyło ponad 450 uczestników z prawie 40 zespołów. Podczas militarnego weekendu od 17 do 19 lipca organizatorom udało się zaprosić do udziału w zlocie stowarzyszenia wcielające się w formacje polskie, niemieckie, radzieckie, amerykańskie i brytyjskie. ,,Nasze spotkania nie są największymi w kraju, ale skupiają pasjonatów militariów dbających o historyczną wierność szczegółom”, zachwala współorganizator zlotu Michał Różyński. Rekonstruktorzy historii uczestniczący w gostyńskich spotkaniach przywiązują

bowiem szczególną wagę do merytorycznej zgodności detali umundurowania i wyposażenia z odtwarzanymi pierwowzorami.

OTWARTA FORMUŁA

Wyjątkowość imprezy polega na umożliwieniu wszystkim uczestnikom współdecydowania o jej ostatecznym kształcie. Każda grupa rekonstrukcyjna może zaprezentować autorski scenariusz przedstawianych wydarzeń. W tym roku, w związku z okrągłymi rocznicami, nacisk położono na przedstawienie formacji z okresu powstania wielkopolskiego i kampanii wrześniowej. W spotkaniu wzięli udział wojowie reprezentujący wczesne średniowiecze i niewiasty z Drużyny Księgi i Łuku

NAJWIĘCEJ GRUP odtwarzało barwy formacji z okresu II wojny światowej.

Jaźwiec. Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych Wojsk II Rzeczypospolitej ,,Odwach” wystąpiło w barwach 10 Pułku Dragonów dywizji generała Stanisława Maczka. Pojawili się polscy żołnierze z września 1939 roku z grupy ,,Cytadela”, 15 Pułku Ułanów Poznańskich oraz formacja Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w postaci 1 Samodzielnej Kompanii Commando. Obecni byli czerwonoarmiści, żołnierze niemieccy oraz amerykańscy spadochroniarze 101 Dywizji z okresu II wojny światowej, a także współcześni żołnierze z ,,Pustynnej burzy”. Do Gostynia przybyło też ponad 30 historycznych pojazdów wojskowych przywiezionych przez właścicieli i rekonstruktorów z całej Polski. Prawdziwą gratkę stanowiła armata samobieżna Sexton z lat 1943–1945 z kolekcji Muzeum Wojska Polskiego. Z kolei kustosz Muzeum Broni Pancernej poznańskiego Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych kapitan Tomasz Ogrodniczuk przywiózł prawdziwy unikat. To jedyne w Polsce w pełni sprawne średnie działo samobieżne SU-100 używane na froncie wschodnim podczas II wojny światowej. Adam Rudnicki zademonstrował półgąsienicowy ciągnik Citroën Kegres-

62

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

H O R Y Z O N T Y

MIŁOŚNICY militariów i historii wojskowości to potencjalni kandydaci do profesjonalnej armii.

Militarna odyseja
W Detling co roku odbywa się zlot miłośników militariów z całego świata.

W

tej angielskiej miejscowości leżącej między Dover a Londynem, na starym lotnisku RAF-u, gdzie stoją jeszcze baraki pamiętające Dywizjon 303, organizowany jest co roku zlot miłośników militariów i pasjonatów historii z całego świata „Military Odyssey”. Teren lotniska na te

kilka dni dzielony jest na dwie strefy: dla obozowisk grup historycznych i dla kramów z militariami. W pierwszej spotkamy zarówno indiańskich wojowników, jak i rycerzy w zbroi czy żołnierzy z czasów wojny secesyjnej oraz I i II wojen światowych. Na stoiskach natomiast można kupić wszystko, co jest

powiązane z wojskiem – mundury, książki, broń oryginalną i repliki, a nawet pojazdy wojskowe i czołgi. Najbliższy zlot w Detling odbędzie się 29–31 sierpnia 2009 roku.

se. Pojazd był używany w Wojsku Polskim w latach 1923–1939 w liczbie około 40 sztuk. Jednak największym zainteresowaniem cieszyły się polskie czołgi z okresu międzywojennego. Repliki tankietek gąsiennicowych TK-3 oraz TKS zostały wykorzystane w inscenizacji przedstawiającej epizod kampanii wrześniowej 1939 roku. Towarzyszył im samochód pancerny wzór 34, odtworzony przez Jacka Czaczyka i Romana Hamelkę z Suchego Lasu koło Poznania. ,,Podczas zlotów pojazdów militarnych można podziwiać sprzęt rosyjski, amerykański albo niemiecki. Polskiego brakuje. Dlatego postanowiliśmy odbudować polski pojazd pancerny z okresu II Rzeczypospolitej”, zwierza się Roman Hamelka. Praca nad konstrukcją zajęła ponad tysiąc godzin. Oryginalna była tylko jedna lampa. Przydało się każde zdjęcie i rysunek. Samych nitów wykonano aż 400.

OD REKONSTRUKCJI DO ARMII

Polskie pojazdy pancerne były w czasie zlotu w dobrych rękach. W Podrzeczu pojawili się współcześni polscy żołnierze. Załogi czołgów

stanowili podchorążowie kierunku pancernego studium oficerskiego Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Kandydaci na oficerów nie kryli satysfakcji z możliwości jazdy na tankietkach. Dla kaprali podchorążych: Andrzeja Gorczycy, Michała Karolewskiego oraz Michała Lenarta, uczestnictwo w rekonstrukcji wydarzeń wojny obronnej to kolejna motywacja do zawodowej służby. „Poczuliśmy atmosferę walki polskich pancerniaków z 1939 roku. Przywracając pamięć, spłacamy dług wobec bohaterskich żołnierzy września”, mówił kapral podchorąży Karolewski. Wśród entuzjastów ze Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej w barwach 7 Dywizjonu Artylerii Konnej Wielkopolskiej pojawił się porucznik Marcin Mrugalski. Uhonorowany niedawno Gwiazdą Afganistanu oficer 7 Dywizjonu Artylerii Konnej Wielkopolskiej 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej twierdzi, że kultywowanie tradycji własnego pododdziału jest jego obowiązkiem. Pod Gostyniem artylerzyści zaprezentowali tak zwaną armatę prawosławną. Szóstka koni ciągnących działo wzór 02/26 była atrakcją zlo-

tu. Natomiast współczesny dywizjon artylerii samobieżnej używa armatohaubic Dana kalibru 152 milimetry. Pojawili się również ze stanowiskiem promocyjnym żołnierze 10 Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa. ,,Możliwość prezentacji jednostki tysiącom uczestników oraz obserwatorów imprezy jest okazją do zainteresowania młodzieży zawodową służbą wojskową”, twierdzi szef sekcji wychowawczej brygady major Mirosław Mika. Pomimo załamania pogody ,,Strefa Militarna” przyciągnęła kilka tysięcy widzów. „Chcielibyśmy organizować w Polsce zlot wielu epok historycznych, wzorowany na dorocznym zjeździe rekonstruktorów oraz kolekcjonerów militariów z Europy Zachodniej w angielskim Detling”, marzy Michał Różyński. Dzięki gościnności Gostynia i Piasków udało się zorganizować przedsięwzięcie, które może na stałe wejść do kalendarza spotkań z historią. Taki zlot jest też znakomitą lekcją oraz okazją do kontaktu z wojskiem. Zawieszenie poboru spowodowało bowiem, że potrzebny jest pomysł na utrzymanie więzi armii ze społeczeństwem. 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. TOMASZ SZULEJKO (5)

63

M O D A

N A

M U N D U R

64

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

H O R Y Z O N T Y

P o

s ł u ż b i e

 Nie przegap  Warto  Niezłe  Nie warto 

W jeden dzień

P

KSIĄŻKA

Bez nawiasu
przystoi, bo nie sztuką jest rządzić, gdy się je ma. Jak zatem doszło do tego, że tak słaba partia zdominowała polską scenę polityczną w latach czterdziestych i rządziła Polską przez kilka dekad? „Opieka” Związku Radzieckiego nad słabym, zniszczonym przez wojnę, opuszczonym przez państwa zachodnie krajem nie jest jedynym i wystarczającym wytłumaczeniem. Na to i wiele innych pytań dotyczących naszej historii w latach 1944–1990 odpowiada Andrzejowi Brzezieckiemu, redaktorowi naczelnemu pisma „Nowa Europa Wschodnia”, jedenastu historyków: Antoni Dudek, Jerzy Eisler, Andrzej Friszke, Jerzy Holzer, Jan Kofman, Paweł Machcewicz, Piotr Osęka, Andrzej Paczkowski, Dariusz Stola, Wiesław Władyka i Marcin Zaremba. Andrzej Brzeziecki uważa, że obecnie wielu Polaków historię PRL bierze niejako w nawias i stara się od niej odciąć. Przecież nie trzeba od razu chwalić czy akceptować ówczesny system, ale na pewno warto poznać ten burzliwy etap w naszych dziejach. Jak powiedział Jan Kofman, „Historycy nie tyle powinni jedynie potępiać PRL, ile obiektywnie ją badać”. My również powinniśmy w taki sposób, bez uprzedzeń i sentymentów, zmierzyć się z naszą historią. (AWIS)  Andrzej Brzeziecki, „Lekcje historii PRL”, WAB 2009

Jedenaście znakomitych wywiadów ze specjalistami od historii PRL.

W

czasie niemieckiej okupacji Warszawy Władysław Bieńkowski, ówczesny ideolog i organizator Polskiej Partii Robotniczej i Krajowej Rady Narodowej, jechał na plac Narutowicza, kiedy nagle zobaczył na murze napis „PPR ch…e”. Kiedy spotkał Władysława Gomułkę, pochwalił mu się, jakie wspaniałe hasło zobaczył. Ten, oburzony, odpowiedział: „Czyś ty zwariował?!”. Bieńkowski na to, że na murach ciągle pojawia się napis: „PPR – Płatne Pachołki Rosji”, i to jest oburzające: „Niech nas obrażają. Niech piszą, że jesteśmy ch…e, ale polskie!”. Ta anegdota znakomicie ilustruje dwie sprawy. Po pierwsze, tłumaczy konsekwentne stanowisko Władysława Gomułki w latach czterdziestych co do stosunkowo niezależnego funkcjonowania państwa, bez zbytniej ingerencji Moskwy, za co odsunięto go od władzy i aresztowano. Oczywiście nie była to cena najwyższa, bowiem Stalin niepokornych współpracowników zazwyczaj traktował znacznie surowiej. Po drugie, komuniści zarówno przed wojną, jak i podczas okupacji nie cieszyli się zbyt dużym poparciem społeczeństwa. Zdawali sobie sprawę z tego, że stanowią mniejszość. Uważali, że są awangardą postępu, a społeczeństwo musi do marksizmu dojrzeć. Co więcej, Gomułka we wspomnieniach pisał, że poparcie społeczne komuniście nie

okonanie 210-kilometrowej trasy z sumą przewyższeń wynoszącą około 1800 metrów to znakomita okazja do ekstremalnych doświadczeń. Także dla żołnierzy. W siódmej edycji rajdu „W jeden dzień dookoła Tatr” żołnierzy było wprawdzie tylko czterech, ale wypadli świetnie. Zwycięzca ostatnich rajdów Wojciech Wasilewski przyjechał w najlepszym swoim czasie, ale „dopiero” na czwartej pozycji. Zwyciężył Dariusz Goławski, przed Szymonem Koziatkiem i Andrzejem Sochą. Pułkownik Koziatek, reprezentant kawalerii powietrz-

nej i szef szkolenia tej formacji, okazał się znakomitym taktykiem i świetnym rowerzystą. Nie zawiedli także pozostali (wszyscy trzej medycy) – organizator rajdu kapitan Narcyz Sadłoń przyjechał w czołówce, również kapitan Ryszard Zoń i kapral Piotr Chmaj doskonale poradzili sobie z górami. Najlepszy dotychczasowy „damski” czas uzyskała Izabela Włosek reprezentująca środowisko speleologiczne. W przyszłym roku rajd odbędzie się w pierwszą sobotę lipca.  Szczegóły na stronie: www.tatryrajd.pl

Festyn w Świętoszowie

Z

okazji swojego święta 10 Brygada Kawalerii Pancernej w Świętoszowie zaprasza 8 sierpnia na festyn. Wśród atrakcji przewidziano defiladę pododdziałów brygady i grup rekonstrukcji historycznej, prezentację nowoczesnego sprzętu brygady, pokaz sztuk walki. Staną też obozy: militarny i rycerski, ogródki ASG, wojskowe

strzelnice laserowe. Ciekawy będzie także tydzień poprzedzający główne obchody – między innymi 5 sierpnia grupy rekonstrukcji historycznej zaprezentują swój sprzęt, umundurowanie i uzbrojenie, a od 3 do 9 sierpnia będzie można zwiedzać wystawę modeli sprzętu pancernego oraz wyposażenia 10 Brygady. (AD) 

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

FOT. PIOTR BERNABIUK

65

F E L I E T O N
FOT. MACIEJ DROZDOWSKI

MAREK PRZYBYLIK
wiceprezes SASWUW im. P.O.

Bez kamuflażu
Boże chroń mnie od przyjaciół, z wrogami sam sobie poradzę.

Wakacyjny Richelieu

R

zeczywistość otacza nas coraz ciaśniej, nawet gdy odlecimy daleko poza zasięg krajowych mediów. Wracającym na ojczyzny łono warto opisać wywiad, który wstrząsnął krajową sceną polityczną, a potem ją zmieszał. Prezydencki minister spróbował ocieplić wizerunek swego pryncypała i na łamach „Dziennika” opowiedział dziennikarzowi Mazurkowi, co myśli o swym szefie i dlaczego. Mówił z troską i przyjaźnią, bo jest prawdziwym przyjacielem prezydenta do tego stopnia, że może mówić do Lecha: Lechu. Powiedział więc prezydencki przyjaciel w randze ministra, że prezydent jest autentyczny, czasem za bardzo. Jest za szczery i zbyt prostolinijny. Przyjaciel ma o to do niego pretensje. Ma też pretensje o to, że pan prezydent nie ma wytyczonych konkretnych celów działania i sposobów ich realizacji, ustalonego kalendarza zajęć, a jeśli ma, to się go nie trzyma. Biada, że nie ma planowania, nic nie jest święte, wszystko jest rozedrgane i nigdy nie wiadomo, co człowieka czeka, a wszystko można z dnia na dzień, z godziny na godzinę zmienić. To powoduje tylko chaos i nerwowość – boleje przyjaciel prezydenta,

który został wynajęty po to, by chaos i nerwowość opanować, wprowadzić w życie kancelarii prezydenckiej

wytyczanie celów i planowanie sposobów, jak je osiągnąć. Prezydent ma wielką niechęć do oficjalnych ceremonii. Cóż mogę zrobić, zastanawia się minister-przyjaciel, skoro prezydent, zamiast przyjmować ambasadorów innych państw, co ma wpisane w umowie o pracę, bezpośrednie spotkania z mieszkańcami wsi i miast woli od sztywnych uroczystości. To nie tyle przeraża, ile utrudnia pracę – z troską konstatuje prezydencki przyjaciel. Przyznaje jednak, że Lech Kaczyński to człowiek wielkodusz-

ny w stopniu rzadko spotykanym. Po prostu dobry człowiek. Choć ma inną niż jego prezydenta-przyjaciela wizję motywowania pracowników. On woli ludzi nagradzać i chwalić, a stosowane przez prezydenta kary i pretensje, choć potrzebne, nie mogą być jedynym sposobem pracy z ludźmi. Gdy jedni wylegiwali się na ciepłych plażach, my tu, w domu, takie właśnie wieści łykaliśmy, czytając, co minister-przyjaciel o swym prezydencie-przyjacielu opowiedział dziennikarzowi, dając dowód niezwykłej wprost lojalności. Oczywiście to streszczenie wywiadu jest i tendencyjne, i subiektywne, ale wykazuje, jak wielkiego serca jest prezydent, którego przyjaciel pomawia o nadmierną skłonność do karcenia pracowników. Pan prezydent bowiem zaraz po przeczytaniu wywiadu, nie czekając na diagnozę lekarską, pochylił się z troską nad stanem zdrowia swego przyjaciela-ministra i wysłał go na urlop. Sam natomiast rozpoczął studiowanie dorobku myśli kardynała Richelieu, który pełnił podobną jak jego urlopowany przyjaciel-minister funkcję na dworze Ludwika XII. Choć było to blisko czterysta lat temu i do tego we Francji, zostawił po sobie opinię doskonałego królewskiego urzędnika oraz aktualną do dziś sentencję: Boże chroń mnie od przyjaciół, z wrogami sam sobie poradzę. 

66

POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009

You're Reading a Free Preview

Descarregar
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->