Você está na página 1de 2

Dzieje ludzkoci to arena nieustajcego zmagania si postpu i rozumu z zabobonem i obsk

urantyzmem. Od zarania ludzkoci a do dzisiaj widzimy jednak nieustajcy, raz powolny


i utrudniony, raz szybki i prny, postp. Postp ten jednak nie jest wynikiem jakiego o
dgrnego prawa dziejowego, zbudowany jest raczej z wysikw poszczeglnych wiatych ludzi,
ktrzy przez wieki stawali do nierwnej zrazu walki z ciemnot. Antoine Nicolas Condor
cet (1743-1794), owieceniowy myliciel-racjonalista i polityk czynnie biorcy udzia w
Rewolucji Francuskiej w dziele "Szkic obrazu postpu ducha ludzkiego poprzez wieki
" opisuje stopniowy postp rozumu w walce z zabobonem od czasw pierwotnych a do sobi
e wspczesnych. ywi on, do naiwn z perspektywy dzisiejszej, nadziej na szybk cakowit
wolnoci i rozumnoci w bliskiej sobie przyszoci: "Nadejdzie czas, e soce bdzie wieci
ludziom wolnym, nie uznajcym innego pana ni wasny rozum; gdy tyrani i niewolnicy, k
apani oraz ich gupie i obudne narzdzia istnie bd jedynie w historii i w teatrze; gdy in
teresowa si nimi bdziemy po to tylko, aeby litowa si nad ofiarami ich przemocy lub osz
ustwa i aby wobec okropnoci ich naduy zachow zbawienn czujno i umie rozpozna i stumi
umu pierwsze zarodki przesdu i tyranii, jeli kiedykolwiek omieliyby si jeszcze pojawi"
. ["Szkic..." s. 218]
Wieki dzielce nas od niego ukazay jak bardzo si myli, czego przykadem jest Polska XXI
wieku, w ktrej obskurny katolicyzm ma si dobrze. Jak wic widzimy postp w dziedzinie
wiadomoci religijnej nie jest czym automatycznym i zaley od naszego wasnego starania
, czy rozum w kocu zwyciy, czy pogrymy si na powrt w ciemnocie- a naiwna wiara mylicie
Owiecenia niech bdzie dla nas testamentem, ktry czeka stale wypenienia.
Tam gdzie mylenie religijne rozpociera swoj wadz, czowiek jest zawsze ostatecznie p
okrzywdzony i poniony. Nie bd si zajmowa wszelkimi pierwotnymi religiami, ktre trzymay
przez wieki ludzi staroytnoci w cakowitej niewoli, zajm si raczej tylko chrzecijastwem,
ktre jak wida i dzisiaj ma si dobrze. Ojciec chcrzecijaskiej duchowoci w. Augustyn (35
4-430) mia o moliwociach natury ludzkiej bardzo niskie mniemanie. Uwaa czowieka za z g
runtu zdeprawowanego (skd to zowieszcze przypuszczenie? - ot okazuje si, e Augustyn do
pnej staroci nie mg sobie wybaczy faktu, e w dziecistwie ukrad ssiadowi kilka grusz
miaoby wiadczy e czowiek ju od modoci skaony jest grzechem pierworodnym), do tego st
a, e sam z siebie czowiek nigdy nie jest zdolny do dobra. Aby czowiek zechcia postpow
a dobrze, musi na niego spyn boska aska. Wsppracujc z ask boga czowiek jedynie moe
na zbawienie. Jaka to raca niewiara w ludzkie moliwoci! Na drugim biegunie mniema o na
turze ludzkiej mamy optymistyczn wiar w czowieka, reprezentowan przez mylicieli owiece
nia. Baron Paul d'Holbach (1723-1789), owieceniowy materialista, opisujcy wiat jako
wielki organizm przyrodniczy podlegajcy zasadom determinizmu, wsptwrca Wielkiej Enc
yklopedii Francuskiej, w dziele "System przyrody" w usta samej Natury wkada nastpu
jcy apel: "O wy- mwi przyroda- ktrzy zgodnie z udzielonym przeze mnie impulsem w kad
ej chwili waszego ycia pragniecie szczcia nie opierajcie si nigdy mojemu najwyszemu p
rawu. Pracujcie dla szczcia uywajcie bez obawy, bdcie szczliwi A ty, czowieku zabobonn
powr do przyrody; ona ci pocieszy i usunie z twego serca mczc trwog" ["System..." t.II
, s.459]. Czowiek wyzwolony z pt religijnych, sztucznych obaw, ma wic budowa dobroby
t tu na ziemi i w harmonii z innymi ludmi cieszy si yciem. Bez obawy moe kosztowa przy
jemnoci, ktre s dobre, a tylko znieksztacona ascetyczna moralno kocielna nadaa im szat
zechu.
Ponienie czowieka nie omino reformacji, ktr wprawdzie naley oceni jako postp w sto
u do zdeprawowanego moralnie rzdu dusz dzieronego przez kler w redniowieczu, jednak
jeszcze bardziej uzaleniajc los czowieka od boej aski za spraw doktryny podwjnej pred
tynacji. Ta idea, wyrosa na gruncie pobonoci augustyskiej, powiadaa, e czowiek z gry,
w momencie narodzin, skazany jest przez boga bd na zbawienie, bd na potpienie. Jak wi
dzimy, od czowieka absolutnie ju nic nie zaley- jest on jeszcze bardziej umniejszon
y w stosunku do boga. Problemem tym, na fali owieceniowej krytyki religii, zaj si pnie
jszy nieco myliciel Ludwig Feuerbach (1804-1872), przedstawiciel lewicy modoheglow
skiej, materialista, ktry pogld na cao czowieka podsumowa w stwierdzeniu "czowiek jest
ym co je".. Rozwin on koncepcj alienacji religijnej. Ot zauwaa on, e czowiek tworzy so
e boga na swoje podobiestwo. Na skutek przesdu i zabobonnego mylenia ludy pierwotne
w swoisty spsb wypromienioway z siebie swe najlepsze cechy w dziedzin nadziemsk, ktr
e po pewnym czasie zaczy y wasnym yciem jako pierwsi bogowie. Mniemania o bogach z cza
sem zaczy ewoluowa, dopasowujc si do bierzcych potrzeb i kondycji czowieka, lecz kocow
posta tych wyobrae- chrzecijaski jedyny bg, z wszystkimi jego atrybutami, ostatecznie
jest rwnie sztucznie powoanym do ycia zlepkiem ludzkich cech powikszanych w nieskoczon
o. Gdy to zrozumiemy, Feuerbach postuluje, abymy zanegowali wyimaginwanego boga i o
dzyskali niejako najlepsze cechy w nim zawarte dla ludzkoci. Im bardziej bg jest p
otny, tym bardziej czowiek wydaje si mizerny. Bg niejako pasoytuje na czowieczestwie.
da to choby w pieniach religijnych, poniajcych czowieka przed obliczem boga ("U drzwi
twoich stoj panie, czekam na twe zmiowanie" itp.). Gdy czowiek wstanie z ponienia i
uwierzy w sw wielko, ktr uprzednio odda bogu, wtedy bdzie mg budowa krlestwo boe a
i, tu i teraz. Nie bdzie to ju jednak krlestwo boga, ale krlestwo czowieczestwa, gdy ja
k powiada Feuerbach, parafrazujc synne powiedzenie Tomasza Hobbesa "czowiek czowieko
wi wilkiem" , czowiek winien by czowiekowi bogiem.
Oczywicie w dziejach ludzkoci zdarzay si przypadki, e do postpu przyczyniay si osob
dziaajce z pobudek religijnych. Dziaay one jednak zwykle wbrew ortodoksji a wic w imi
hase humanistycznych. wiadczy to jednak wycznie o tym, e nawet w religii w morzu nied
orzecznoci kryj si pery humanitaryzmu. Jednake istnienie tych pere nie wiadczy o tym,
mamy je przyjmowa z caym dobrodziejstwem inwentarza. W obecnych czasach, gdy nauki
przyrodnicze wic tryumfy, atwiej jest zwalcza z ich pomoc religijny zabobon. Pamitajmy
jednak o dawnych mylicielach, ktrzy tej pomocy nie mili, a jedyn pochodni owietlajc d
g w ich niepewnej walce byo marzenie, eby chocia przysze pokolenia skosztoway rozumnej
wolnoci. Nie zawiedmy ich pamici.